Ariana | Blogger | X X

24 lutego 2018

„Ciało”, Audrey Carlan

Tytuł: Ciało
Tytuł oryginalny: Body
Cykl/seria: Trylogia Namiętności
Autor: Audrey Carlan
Tłumaczenie: Anna Szafran
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 496
Data wydania: 17 stycznia 2018

Ostatnio mam ogromnego pecha do książek, po które sięgam. Niestety, ale okazują się one sporymi rozczarowaniami, co w gruncie rzeczy sprawia, że coraz mniej mam ochotę sięgać po romanse czy erotyki. To sprawiło również, że teraz do powieści podchodzę z większym dystansem. Tylko problem w tym, że mimo dystansu, nie sposób nie dostrzec wad danej pozycji. Czy jednak Ciało było w stanie zaspokoić mój czytelniczy głód?

Ciało Audrey Carlan jest pierwszym tomem Trylogii Namiętności, która swoją drogą trylogią nie jest, bo liczy pięć tomów. W skład tej serii wchodzą: Ciało, Umysł, Dusza, Życie oraz Los. Pierwsza część miała premierę 17 stycznia, a premiera drugiej zaplanowana jest na marzec tego roku. Audrey Carlan to pisarka mająca już na swoim koncie inne serie, takie jak Calendar Girl (znana u nas jako Dziewczyna na miesiąc), Falling czy Lotus House.

Gdy Gillian poznaje Chase’a, nie wie jeszcze, że ten wywróci jej dotychczasowe życie do góry nogami. Ten pewny siebie mężczyzna doskonale wie, czego chce i nie pozwoli, by ich spotkanie było tym ostatnim. Oboje jednak zdają sobie sprawę, że nie tak łatwo będzie ukryć przed drugą osobą swoja przeszłość, która jak na złość nieustannie daje o sobie znać.

Początkowo myślałam, że będzie to typowy erotyk. Takie odniosłam wrażenie po przeczytaniu około 230 stron, które, mówiąc szczerze, niemiłosiernie mi się dłużyły — nie byłam zainteresowana ani trochę, powiedziałabym nawet, że mnie wynudziły. Zraził mnie szczególnie wstęp i początkowe rozdziały z tego względu, że praktycznie już od pierwszych stron bohaterowie nie kryli swojego rosnącego pożądania, a tym samym - szybko poddawali się ogarniającej żądzy, która wręcz ich rozsadzała od środka. Nie zraziłam się jednak na tyle, by odłożyć książkę — postanowiłam najpierw przeczytać Ciało do końca, a potem podsumować to, co podobało mi się w tej historii, a co nie. Gdy przebrnęłam już przez te najnudniejsze — według mnie, oczywiście — rozdziały, książka okazała się sporym zaskoczeniem.

Ciało nie jest książką, w której autorka sięgnęła po nowe rozwiązania. Jest typowym erotykiem, który mimo wszystko angażuje czytelnika i nie pozwala mu oderwać się od książki. Liczne sceny erotyczne nie przysłaniają reszty wątków — jest miejsce na przeszłość bohaterów, ich przemyślenia oraz kontakty z innymi ludźmi. Carlan nie skupia się wyłącznie na dwójce głównych bohaterów i ich zażyłości, lecz sukcesywnie stara się prowadzić akcję do przodu. Książka wyróżnia się dynamicznym rozwojem wydarzeń, czego nie można powiedzieć o wielu innych tytułach z tego gatunku.

Początkowa relacja bohaterów opiera się wyłącznie na seksie. Postacie jednak czują, że to, co ich łączy, nie skończy się wyłącznie zabawą w łóżku. Gdy zaczyna kłębić się w nich coraz więcej uczuć, są przerażeni. Ich relacji towarzyszy nieustanne seksualne napięcie, które jest widoczne na każdej stronie, a między nimi zauważalna duża chemia, która raz za razem nie pozwala im racjonalnie myśleć. Sami bohaterowie nie są wykreowani tak źle, jak zakładałam. Chociaż nie zapałałam dużą sympatią do postaci kobiecej, to jednak nie mogę powiedzieć, że autorka nie zadała sobie trudu, by ją stworzyć. Po wielu przejściach i po traumatycznych wydarzeniach z przeszłości Gillian z dużą dozą ostrożności podchodzi do kontaktów z mężczyznami — jest nieufna i stara trzymać się od nich na dystans. Jednak gdy poznaje Chase'a, wielką korporacyjną szychę, jej nieśmiałość i ostrożność gdzieś znika. Facet oczarowuje ją do tego stopnia, że niejednokrotnie nie potrafi wydusić z siebie jakiegokolwiek słowa, a dodatkowo nieustannie zachwyca się jego perfekcyjnym ciałem i wychwala go pod niebiosa. Sama nie wiem, czy to po prostu zauroczenie Chasem sprawiło, że zachowanie bohaterki diametralnie uległo zmianie, czy zadecydował o tym inny czynnik. Chase to natomiast mężczyzna, który wie, czego chce w życiu. Nie bawi się w podchody, lecz stawia sprawę jasno. Lubi rozdawać karty i być tym, który decyduje o wszystkim, jednak potrafi też pójść na kompromis. Jednocześnie jest postacią, która potoczy otoczyć opieką drugą osobę, stać go na czułość i poświęcenie, jednak jak szukacie księcia z bajki i chodzącego ideału, to niestety, ale nie tędy droga. 

Styl autorki jest przyjemny w odbiorze. Audrey Carlan tworzy zarówno krótkie, jak i długie zdania, które są mniej lub bardziej rozbudowane. Zachowuje między nimi balans, dzięki czemu wszystko jest dobrze wyważone, a przez książkę niemal się płynie. Podobnie ma się sprawa z dialogami i opisami. Autorka nie skłania się tylko ku jednej rzeczy, lecz dba, by liczba dialogów nie dominowała nad opisami. One z kolei nie są tylko pustymi zdaniami — są treściwe i idealnie odwzorowują to, co pisarka ma na myśli. Czytelnik jednocześnie nie ma wrażenia, że czyta niedopracowaną powieść, gdyż autorka zadbała zarówno o aspekty językowe, jak i fabularne. Choć początkowe wydarzenia oraz relacja bohaterów zbyt szybko rozwinęły się, to jednak całej reszcie, tj. samej charakterystyce postaci, tłu wydarzeń lub też przeszłości, która stale daje bohaterom o sobie znać, nie mam zbyt wiele do zarzucenia. Carlan stworzyła spójną, choć pod pewnymi względami schematyczną historię i pozostawiła czytelnika z mnóstwem pytań.

Krótko podsumowując. Ciało to typowy erotyk, w którym rozwijająca się relacja bohaterów nie opiera się tylko i wyłącznie na zbliżeniach. Autorka stara się wzbudzić w czytelniku emocje, rzucając bohaterom kłody pod nogi oraz przybliżając ich postacie. Zakończenie sprawiło, że koniecznie muszę sięgnąć po drugi tom, ponieważ jestem ciekawa, jak potoczy się ta historia i czy moje przypuszczenia co do rozwoju wydarzeń są słuszne. Myślę, że po tę pozycję śmiało mogą sięgnąć osoby, które lubią erotyki i dynamiczną akcję, a jednocześnie takie, które po prostu chcą się odprężyć. To dobra książka, która pozostawia po sobie lekki niedosyt.

***
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Edipresse Książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...