24 listopada 2017

„Dominic” + „Bronagh” L.A. Casey

Tytuł: Dominic
Tytuł oryginalny: Dominic
Cykl/seria: Bracia Slater
Autor: L.A. Casey
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 488
Data wydania: 5 października 2017

Bronagh Murphy straciła rodziców w wypadku i jej jedynym opiekunem jest starsza siostra, z którą ma dobry kontakt. Utrata najbliższych sprawia jednak, że dziewczyna staje się odludkiem, ale dobrze czuje się ze świadomością, że jest ignorowana i nie musi z nikim rozmawiać. Wszystko zmienia się w chwili, gdy do jej klasy dołącza Dominic Slater, który od samego początku jest nią zainteresowany. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jak wybuchowy charakter ma Bronagh i jakie mogą być skutki ich szybko dojrzewającej, temperamentnej znajomości.

Nie znajdziecie tu skomplikowanej fabuły, wielkich, wszechogarniających miłosnych uniesień, nieśpiesznie posuwającej się do przodu akcji, a także idealnych bohaterów, którzy są ostoją spokoju. Dominic to brudna, przepełniona wulgaryzmami, przemocą, agresją, obsesyjną zazdrością i bohaterami z piekła rodem książka, którą albo pokochacie, albo znienawidzicie. Jeżeli jesteście wrażliwe i szukacie książki, w której nie ma dosadnych scen, a akcja toczy się miarowo, to zdecydowanie powinnyście zrezygnować z serii opisującej życie braci Slater, bo możecie się srogo zawieść. Tu główny bohater jest dominujący i ma obsesję na punkcie Bronagh. Jego zaborczość niejednokrotnie sprawa, że pakuje się w tarapaty i odsuwa od siebie dziewczynę, która mu się podoba. Oboje doprowadzają się do szewskiej pasji, ich relacja jest destrukcyjna, jednak to nie przeszkadza im w prowadzeniu gry, o której regułach sami decydują i często posuwają się do zagrań poniżej pasa. Bronagh ma bardzo wybuchowy charakter i podobnie jak Dominic, nie potrafi utrzymać emocji na wodzy. Działa pod wpływem chwili, a dopiero potem myśli o konsekwencjach. W dodatku jest niestabilna emocjonalnie i na to częściowo mógł mieć wpływ wypadek rodziców, który zaowocował pojawieniem się zachowań kompulsywnych i agresją. Zbyt często bierze wszystko do siebie, co sprawia, że każda drobnostka staje się dla niej okazją do obrażenia się.
Nie mogę ci obiecać, że nie umrę, bo nikt nie wie, kiedy nadejdzie jego czas, ale nie pozwolę ci odejść tylko dlatego, że boisz się śmierci. Śmierć jest częścią życia, skarbie, wszyscy i wszystko kiedyś w końcu umiera. Chcę być przy tobie, dopóki ten moment nie nadejdzie.
Oprócz uczucia, które wybucha między bohaterami, autorka pokazuje więzi rodzinne, które są bardzo ważne dla Dominica i pozostałych członków rodziny, a także wplata w całą historię krwawy sport, jakim są podziemne walki. Całkiem nieźle rysuje obraz Slaterów, którzy mają sporo za uszami, a historia ich rodziny jest naprawdę interesująca i to głównie na niej skupiłam się pod koniec czytania. Śledziłam z zaangażowaniem rozwijający się fragment zakrawający o kryminał i sensację, który utrzymał mnie w stanie lekkiego zaskoczenia i nie pozwolił, abym obok całej historii przeszła obojętnie.

Myślę, że ta książka zyskałaby, gdyby L.A. Casey opanowała się z przekleństwami. Nie mam nic przeciwko wulgaryzmom i niewyszukanemu słownictwu w książkach, jednak mam wrażenie, że autorzy czasami się zapominają i wciskają je wszędzie, gdzie się da, co całkowicie psuje odbiór powieści, a czytelnik niejednokrotnie czuje się przytłoczony ich nadmiarem. Sam język, którym posługuje się autorka, też nie jest przyjemny w odbiorze i choć nie mam nic do zarzucenia historii, to jednak sposób, w jaki jest opisana, pozostawia wiele do życzenia. Nie podoba mi się też to, jak bohaterowie, a głównie Nico, zwracają się do siebie. Nie wymagam tego, by postacie mówiły  rodem z mickiewiczowskich utworów, ale nie wierzę też w to, że gdy się kogoś kocha, to zwraca się do niego suko

Dominic jest dobrą propozycją dla wszystkich fanek niewybrednych romansów i erotyków. Czasami łapię się na tym, że szukam książek, które nie będą typowymi romansami, a jednocześnie będą równie lekkie i nie będą angażować pracy mojego mózgu tak, jak na przykład literatura faktu. Myślę, że tu dobrze sprawdził się pierwszy tom Braci Slater, z którym spędziłam miło czas, mimo że co nieco można mu zarzucić i do paru spraw się przyczepić. Nie zmienia to jednak faktu, że nie czuję, by czas, który przeznaczyłam na czytanie, był czasem straconym.
***

Tytuł: Bronagh
Tytuł oryginalny: Bronagh
Cykl/seria: Bracia Slater (tom 1,5)
Autor: L.A. Casey
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 168
Data wydania: 5 października

Bronagh to krótka, bo licząca około 160 stron nowela, która jest kontynuacją losów Bronagh i Dominica. Cała akcja skupia się na urodzinach głównej bohaterki trzy lata po wydarzeniach z pierwszego tomu i rozgrywa się na przestrzeni jednego dnia. Jedyne czego pragnie dziewczyna, to odrobiny spokoju i świętowania w gronie najbliższych. Nie wszystko jednak potoczy się tak, jak chcieliby tego bohaterowie.

Dla osób, które całym sercem pokochały pierwszy tom, ta nowela będzie idealnym zwieńczeniem historii tych młodych ludzi. Dla mnie nie wydaje się czymś zbędnym, ale nie mogę też powiedzieć, że wniosła coś więcej do mojego życia. Nie znajdziecie tu nagłych zwrotów akcji, ani też wydarzeń, które drastycznie popsują relację między postaciami. Będziecie mieć tylko okazję, by zobaczyć, jak Dominic stara się zadowolić swoją dziewczynę i sprawić, że jej urodziny będą czymś niezapomnianym. W tej części czytelnik może bardziej poznać Bronagh i zrozumieć częściowo jej zachowanie oraz powód, dla którego „czasami” nie panuje nad emocjami. Zaobserwuje też, jak ewoluuje i dojrzewa związek bohaterów. Nie podoba mi się jednak to, że bohaterowie, choć są już starsi i powinni w końcu dorosnąć, czasami zachowują się jeszcze jak dzieci i obrażają się za wszystko. Choć i tak tym dojrzalszym bohaterem okazuje się Dominic.

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Kobiecemu.

1 komentarz:

  1. Właśnie przez ten wulgarny język zniechęciłam sie do tej autorki i jej powieści. Zapowiadało się ciekawie a wyszło niestety koszmarnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia