PREMIEROWO: „Najtwardsza stal” Scarlett Cole

Tytuł: Najtwardsza stal
Tytuł oryginalny: The Strongest Steel
Cykl/seria: Second Circle Tattoos (tom 1)
Autor: Scarlett Cole
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 352
Data wydania: 20 września 2017

Najtwardsza stal rozpoczyna czterotomowy cykl Second Circle Tattos. Z tego, co zauważyłam, każdy tom opowiada o innych bohaterach, choć są oni związani z poprzednimi częściami. Najtwardsza stal opowiada o Harper Connelly, która ukrywa się pod przybranym nazwiskiem przed byłym chłopakiem, który okazał się psychopatą i bardzo ją skrzywdził. Za każdym razem, gdy spogląda na swoje blizny na plecach, przypomina sobie o feralnym wydarzeniu. Wie jednak, że musi nauczyć się z tym żyć, jednak to nie takie proste, gdy ogarnia ją paniczny lęk. Postanawia zakryć blizny tatuażami. Pewnego dnia poznaje Trenta, tatuażystę, który od początku jest nią zaintrygowany. Ta dziewczyna wzbudza w nim uczucia, których nie czuł już od bardzo dawna. Czy dostanie szansę, by zbliżyć się do niej? Czy oboje ulegną uczuciu, które wtargnie niespodziewanie do ich życia?

Sama fabuła nie jest skomplikowana, co nie znaczy, że jest zła. Myślę, że niektóre z wątków zbyt szybko się rozwinęły, jednak całą opowieść oceniam bardzo pozytywnie. Świadczyć może o tym przede wszystkim fakt, że pochłonęłam historię Harper i Trenta w mniej niż sześć godzin, przy czym zarwałam pół nocy, by móc skończyć ją czytać. W książce mamy do czynienia z narratorem wszechwiedzącym, który powoli wprowadza nas w opowieść. 
— Gdy krzywdzi cię ktoś, kogo kochasz i kto powinien cię wspierać — uśmiechnęła się smutno — jak możesz komukolwiek zaufać?
Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej książce, ponieważ na rynku istnieje całe mnóstwo romansów i powiedzmy sobie szczerze — trudno jest się wybić i stworzyć coś oryginalnego od początku do końca. Nie nastawiałam się więc na spektakularną lekturę. To, co przede wszystkim mnie w niej zaskoczyło, to nawiązanie do Boskiej Komedii Dantego. Do tej pory Piekło Gabriela było jedyną serią, która czerpała inspiracje z twórczości tego poety, w dodatku robiła to tak umiejętnie, że nie sposób było się oderwać od poszczególnych tomów. W Najtwardszej stali ten motyw lub jak kto woli, nawiązanie jest nieco inne, ponieważ jest tylko elementem całej opowieści. Nie stanowi jej tła, bohaterowie nie mają innych wcieleń. Boska Komedia ma po prostu duże znaczenie dla jednego z głównych bohaterów. 

Z całą pewnością Scarlett Cole potrafi wzbudzić w czytelniku emocje. Od samego początku byłam urzeczona tym, jak przedstawia kolejne wydarzenia, jak układa dialogi i tworzy relację głównych bohaterów. Robi to niezwykle umiejętne, co jak na literacki debiut, zasługuje na uznanie. Nieczęsto zdarza się, by początkujący autor, tak dobrze radził sobie z dialogami i opisami. Gdy słuchałam opowieści Harper o tym, co ją spotkało, czułam ogromny smutek. Myślę, że podobny towarzyszył Trentowi, bo choć zgrywa pewnego siebie, pyszałkowatego faceta, to ma naprawdę wspaniałe serce, o czym przekonałam się niejednokrotnie podczas czytania Najtwardszej stali. Bohaterowie poznają się stopniowo i bez większego pośpiechu. Harper nie ma w ogóle zaufania do ludzi, co mnie szczególnie nie dziwi, biorąc pod uwagę to, co spotkało ją w przeszłości. Podobało mi się to, że autorka nie pchała postaci na siłę do łóżka, tylko zadbała o to, by każdy z nich miał własną historię. Przez całą powieść towarzyszą nam rozterki wewnętrzne bohaterów, poznajemy ich słabości oraz dowiadujemy się o rzeczach, których się boją. Harper i Trent są zdecydowanie przeciwieństwami, co nie przeszkadza im, w poznawaniu siebie nawzajem. Ich relacja jest jedną z piękniejszych, o jakich miałam okazję czytać. Są dla siebie oparciem w trudnych chwilach, choć niejednokrotnie trudno jest im się porozumieć.
Najtwardsza stal wykuwa się w najgorętszym ogniu.
Najtwardsza stal nie jest typowym romansem. Opowiada piękną historię o dziewczynie, która po związku z chłopakiem-katem, stara się pozbierać i uwolnić od traumatycznej przeszłości. Być może wielu z Was uzna, że takich historii jest na pęczki, a pierwszy tom Second Circle Tattoos niczym się nie wyróżnia. Mogę zgodzić się częściowo z pierwszym stwierdzeniem, bo faktycznie, historii takich, jak ta, jest już naprawdę dużo na rynku i pewnie będzie ich jeszcze więcej, jednak to, co czyni jakąkolwiek książkę wyjątkową, jest sposób, w jaki autor opowiada historię w niej zawartą. Najtwardsza stal zdecydowanie należy do książek, którym warto poświęcić chociażby chwilę. Pokazuje determinację bohaterki, ale również paniczny lęk oraz próbę walki ze swoimi słabościami. Udowadnia, że każdy zasługuje na odrobinę szczęścia i bezpieczeństwo. Odkrywa przed czytelnikiem blaski i cienie miłości oraz ukazuje jej różne oblicza, a także uświadamia, że każdego prędzej czy później dosięgnie ręka sprawiedliwości.
Jak człowiek, którego pociąga ocean, choć nie umie pływać, poczuła pociąg do drugiego człowieka, choć nie wiedziała, jak na to zareagować i pozostać bezpieczna.
To, co zdecydowanie nie zachęca, to sama okładka książki. O wiele bardziej podoba mi się szata graficzna oryginalnej książki. Jest żywsza i bardziej estetyczna. W polskiej wersji zostały użyte ciemniejsze kolory, które niezbyt przypadają do gustu. Zgaszone tło wyróżnia postać, jednak wygląda to karykaturalnie i sztucznie. Wolałabym, by ktoś poświęcił większą uwagę projektom okładek, ponieważ te historie aż się proszą o schludnie wykonane okładki!

Najtwardsza stal to historia, którą warto poznać. Nigdy nie pomyślałabym, że ta powieść wywoła we mnie tyle emocji, że pochłonę ją w ciągu kilku godzin, a przede wszystkim, że okaże się czymś więcej niż zwykłym, typowym romansem. Jak się okazuje, nawet debiutanci mogą pisać dobre książki, dlatego cieszę się, że dałam szansę Scarlett Cole. Jeżeli szukacie książki, od której nie sposób się oderwać, to sięgnijcie po opowieść Harper i Trenta, na pewno się nie zawiedziecie. 

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Akurat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.