„Siedem minut po północy” Patrick Ness

Tytuł: Siedem minut po północy
Tytuł oryginalny: The Monster Calls
Cykl: -
Autor: Patrick Ness
Tłumaczenie: Marcin Kiszela
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 212
Data wydania: 2 grudnia 2016

Historia powstania tej książki jest niezwykle interesująca. Jak się okazuje, powieść mogła w ogóle nie powstać, ponieważ jej pomysłodawczyni Siobhan Dowd zmarła na raka zanim zdążyła ją skończyć. Zaczęto wtedy szukać osoby, która mogłaby doprowadzić tę historię do końca. Początkowo Patrick Ness, któremu to zaproponowano, nie był do końca przekonany, czy jest odpowiednią osobą, by to zrobić — niełatwo jest stworzyć powieść bazując na zarysie innej osoby. W końcu jednak się zgodził, prosząc o swobodę pisania.

Conor to kilkunastoletni chłopiec mieszkający z mamą. Trudne położenie w jakim się znajduje, odtrącenie rówieśników, chora matka, a także odejście ojca, sprawiają, że nie może spokojnie spać i musi zmagać się z kolejnymi koszmarami. Pewnej nocy, dokładnie siedem minut po północy, budzi go niespodziewany przybysz, który okazuje się potężnym i przerażającym potworem. Drzewo (potwór) opowiada mu kilka historii, prosząc, aby chłopiec postąpił podobnie.
Opowieści są ważne (…) Czasami potrafią być nawet najważniejsze. Jeśli tylko niosą ze sobą prawdę.
Ta stosunkowo krótka, bo licząca zaledwie 212 stron książka, wywołała we mnie więcej emocji niż opasłe tomiszcze liczące kilkaset stron, a przy tym niejednokrotnie zmusiła do refleksji. Opowiada historię chłopca, który musi nauczyć się żyć z nawarstwiającymi problemami oraz przygotować się na nieuchronnie zbliżającą śmierć matki. To historia, która wzrusza, oswaja ze śmiercią, ale także uczy czym jest. Choć opowiada również o chorobie nowotworowej, to nie stawia jej w centrum. Osoba, której bezpośrednio dotyka ta dolegliwość znajduje się na drugim planie, natomiast na pierwszym — jej bliscy, którzy muszą poradzić sobie z jej utratą. Pełna metafor historia zagubionego chłopca, który musi dorosnąć szybciej niż rówieśnicy. Potwór będący cisem to metafora uczuć, jakie targają głównym bohaterem. Siedem minut po północy to opowieść o życiu, stracie, ale i o emocjach, których nie warto kryć w sobie. Jeżeli nie będziemy mówić o tym, co czujemy, zniszczy nas to od środka.

Prawdę mówiąc, każdy z nas ma takiego potwora, który pojawia się w nieoczekiwanym momencie. Codzienność bywa przytłaczająca, więc nic dziwnego, że uciekamy w świat wyobraźni. Czasami dochodzimy do takiego momentu, kiedy łatwiej jest nam coś wytłumaczyć poprzez historie i opowieści, niż gdyby przyszło mówić o tym wprost.

Wydanie książki, z którym miałam okazję się zapoznać niestety nie posiada ilustracji, które można było znaleźć w książce z 2013 roku. Nie przeszkadzało mi to jednak, bo liczył się fakt miłego upływu czasu podczas czytania. Nie ukrywam jednak, że ilustracje stworzone przez Jima Keya (który ilustrował Harry'ego Pottera), stanowiłyby świetne urozmaicenie powieści. Okładka filmowa, którą zaproponował Papierowy Księżyc ma jednak swój urok — żółto-pomarańczowe niebo w połączeniu z ciemną kolorystyką drzewa, przy którym stoi chłopiec, wygląda naprawdę efektownie.

Siedem minut po północy to niezwykle wymowna, pełna metafor historia, niosąca ze sobą uniwersalny przekaz. Odnajdzie się w niej zarówno młoda, jak i starsza osoba, która ma w sobie odrobinę empatii i współczucia. Ness stworzył historię symboliczną, którą można odczytywać na wiele różnych sposób w zależności, jak do niej podejdziemy. Prosta, a zarazem wzruszająca, która chwyci za serce niejedną osobę.

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.