„Kiedy będziemy deszczem” Dominika van Eijkelenborg

Tytuł: Kiedy będziemy deszczem
Tytuł oryginalny: Kiedy będziemy deszczem
Cykl: -
Autor: Dominika van Eijkelenborg
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 432
Data wydania: styczeń 2017

Dominika van Eijkelenborg to autorka dwóch książek: Czułego punktu oraz Kiedy będziemy deszczem. Pochodzi z Suwalszczyzny, ale wyemigrowała do Holandii, gdzie obecnie mieszka. Studiowała pedagogikę, jednak serce oddała łucznictwu i jodze.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to niezwykle melancholijna okładka, która urzeka od pierwszej chwili. Szarość połączona z brudnym granatem to zdecydowanie dobre połączenie. Całość dopełniają spływające niczym po szybie krople deszczu. Nie jestem przekonana do fragmentu postaci na samym dole — wydaje mi się, że wtedy okładka byłaby jeszcze bardziej tajemnicza. Niemniej nawet z tym, według mnie, zbędnym elementem, wciąż skłania do refleksji.

Książka reklamowana jako pełen napięcia thriller okazał się literaturą obyczajową z elementami kryminalnymi oraz psychologicznymi. Nie brakuje w nim też nieco filozoficznych rozważań autorki, które niekoniecznie pasują do tej opowieści. Nie jestem do nich przekonana dlatego, że niepotrzebnie rozciągają powieść i odwracają uwagę od głównego wątku. Miłośnicy sensacji mogą poczuć się rozczarowani, ponieważ nie znajdą w niej ani odrobiny mrocznego thrillera.

Inga de Graaf to matka dwójki dzieci. Gdy pewnego dnia wychodzi na spacer, nie wraca, przez co jej mąż zgłasza jej zaginięcie na policję. Poszukiwania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Dopiero dotarcie do wiadomości, które wysyłała Inga, okazuje się kluczowe. 
Mój dom jest zbudowany z odłamków i zgliszczy moich wyobrażeń o macierzyństwie, rodzinie, życiu.
Większą część książki stanowią wiadomości Ingi do przyjaciółki. Są zapisane kursywą, aby czytelnik nie miał problemu z rozróżnieniem ich od pozostałej treści. Mamy do czynienia z podwójną narracją: pierwszoosobową, gdy główna bohaterka koresponduje z przyjaciółką oraz z trzecioosobową w przypadku reszty wydarzeń. 

Jak się potem okazuje, Inga poznaje swoją bratnią duszę — Robina, z którym zaczyna spędzać coraz więcej czasu. Nawiązuje się głęboką więź, która zaczyna mieć dla niej duże znaczenie. Zmęczona macierzyństwem i życiem u boku mężczyzny, który ją nudzi, sprawia, że Robin staje się dla niej kimś więcej niż tylko zwykłym przyjacielem, na którego może liczyć.

Inga to skomplikowana postać. Ma dzieci i męża, jednak nie czuje się szczęśliwa. Uważa, że jej życie jest pełne rutyny i monotonii, a ona potrzebuje chwili wytchnienia, dreszczyku emocji i buzującej w jej żyłach adrenaliny. Pozostali bohaterowie, zarówno jej mąż, jak i Robin, są pełni sprzeczności. Autorka zadbała o każdy najmniejszy szczegół w kreacji wszystkich postaci i to zdecydowany atut tej książki. Choć nie poczułam sympatii do żadnego z bohaterów, ponieważ ich zachowanie budziło we mnie niesmak, to jednak nie mogę napisać, że to źle skonstruowane postacie. Portrety psychologiczne sprawiły, że książka jest niezwykle realistyczna.

O wiele więcej mam do zarzucenia fabule, która mówiąc krótko, rozczarowała mnie. Od samego początku nastawiałam się na pełną napięcia powieść, która wyostrzy moje zmysły, a wątek kryminalny sprawi, że będę z zapartym tchem śledziła kolejne wydarzenia. Tymczasem otrzymałam rozwleczoną do granic możliwości opowieść niezadowolonej z życia kobiety, która wciąż pragnie uwagi i snuje refleksje na temat sytuacji, w której się znalazła. Lubię opisy, ale tutaj poczułam się nimi przytłoczona. Jeszcze nie miałam styczności z książką, w której byłoby tyle niepotrzebnych akapitów, które nie wnoszą nic do fabuły. 

Kiedy będziemy deszczem to książka o życiu. Tym, które przytłacza każdego dnia coraz bardziej. Mimo swojej refleksyjności nie uległam jej urokowi, nie potrafiłam. Niejednokrotnie czułam się sprowokowana do odpowiedzenia sobie na kilka pytań: jakiego życia pragnę, co zrobić, by żyć w zgodzie ze sobą i czuć się szczęśliwą, w jakim kierunku podążać, gdy zgubimy właściwą drogę.

Podsumowując, książka nie porwała mnie w żadnym stopniu. Choć historia, którą opowiada, wydaje się ciekawa, to jednak nie potrafiłam się w nią wciągnąć. Dla mnie to zwykła obyczajówka z elementami psychologicznymi, a nie trzymający w napięciu thriller, który poruszy najczulsze struny mojej duszy. Pozostałam obojętna na zachowanie głównej bohaterki, podobnie jak na całą kryminalną otoczkę, która stanowiła jedynie marne tło dla całej powieści. Może gdybym nie nastawiła się na konkretny gatunek, książka wypadłaby lepiej w moich oczach, tak się niestety nie stało — jestem rozczarowana.

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Kobiecemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.