„Być jak Audrey Hepburn” Mitchell Kriegman

Tytuł: Być jak Audrey Hepburn. Czasami mała czarna może zmienić wszystko
Tytuł oryginalny: Being Audrey Hepburn
Cykl: -
Autor: Mitchell Kriegman
Tłumaczenie: Barbara Kardel-Piątkowska
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 432
Data wydania: 18 listopada 2016

Audrey Hepburn od zawsze stanowiła inspirację dla wielu kobiet — w tym dla mnie. Była nie tylko utalentowaną aktorką, ale i wspaniałą osobą. Zagrała w niemal dwudziestu filmach oraz trzech serialach. Do najpopularniejszych produkcji, w których wystąpiła należą Rzymskie wakacje, Szarada i Śniadanie u Tiffany'ego. Jednak Hepburn nie była tylko aktorką. Próbowała swoich sił w modelingu, a także poświęciła się pracy humanitarnej, za którą kilkakrotnie ją wynagrodzono.

Lisbeth jest młodą dziewczyną zafascynowaną filmami z Audrey Hepburn. Buja w obłokach, marząc o lepszym życiu. Gdy nadarza się okazja, aby choć przez chwilę poczuć się jak jej idolka, nie waha się. Przyjmuje propozycję koleżanki, która pracuje w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Dzięki jej pomocy udaje jej się przymierzyć słynną sukienkę ze Śniadania u Tiffany'ego, ale wskutek pomyłki niektórzy biorą ją za celebrytkę. Tak zaczyna się historia, w której Lisbeth staje się kimś innym, kimś, kim zawsze marzyła być.

Razem z Lisbeth wkraczamy w świat pełen przepychu, luksusowego życia, bankietów i sukienek od najpopularniejszych i najlepszych projektantów. Bacznie śledzimy poczynania głównej bohaterki, która wydaje się być zafascynowana otoczeniem, w którym się znajduje. Lisbeth w swojej nieporadności i naiwności początkowo nawet nie zauważa, jak zły wpływ ma na nią towarzystwo, w jakim obecnie przebywa, jednak z czasem zaczyna dostrzegać, że kierunek, w jakim zdecydowała się pójść, nie jest właściwy. 

Książka jest napisana prostym, niezbyt wyszukanym językiem. Czasami odnosiłam wrażenie, że niekiedy zbyt prostym. Pełno w tej książce powtórzeń, a i dialogi nie wyglądają za ciekawie. Nie są złe, ale brakuje mi w nich swobody i lekkości. Choć historia była przewidywalna, to trudno było mi się od niej oderwać. Nie wiem, czy to klimat powieści, czy częste nawiązania do postaci Audrey i interpretacja scen z filmów, w których zagrała, sprawiły, że nie sposób było mi ją odłożyć na bok. Mimo swojej małej objętości, czyli 432 stron, jest podzielona na 69 rozdziałów. Są one bardzo krótkie, każdy z nich liczy średnio 3-4 strony, więc to naprawdę niewiele, łatwo więc odszukać moment, na którym zakończyliśmy czytanie. 

Być jak Audrey Hepburn to powieść współczesna, ale w większym stopniu skierowana do młodszych czytelniczek. Nie sądzę, aby odnalazły się w niej starsze kobiety, ponieważ książka może wydać się im zbyt infantylna i przesłodzona. Mimo słodyczy, jaka dominuje na kartach powieści, można znaleźć w niej uniwersalne przesłanie — warto jednak odkryć je samemu.

Powieść okazuje, jak łatwo można wspiąć się na szczyt, ale też jak szybko można z niego spaść, porządnie obijając sobie tyłek. Jeżeli w odpowiednim momencie nie zareagujemy, możemy już nie odzyskać dawnego życia. Czasami w pogoni za marzeniami zapominamy, kim tak naprawdę jesteśmy. Świat pełen pokus nieustannie rzuca nam nowe wyzwania, z którymi musimy mierzyć się każdego dnia. Od nas zależy, jak potoczy się życie, którego pragniemy. 

Autor poświęca uwagę drugoplanowym postaciom, które okazują się równie barwne i ciekawe, jak główna bohaterka. Szczególną sympatią obdarzyłam najlepszą przyjaciółkę Lisbeth, jest bardzo pozytywną postacią, której nie da się polubić. Wydaje się jednak jej przeciwieństwem. 

Być jak Audrey Hepburn to lekka, ciepła opowieść, która na pewno zachwyci niejedną czytelniczkę. Mimo prostego języka, jakim posługuje się autor, książkę czyta się wyjątkowo dobrze, dodatkowo mamy okazję poznać wiele ciekawostek z życia samej Audrey Hepburn, o których nie piszą w internecie na każdej stronie. To pozycja, z którą warto się zapoznać.

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Kobiecemu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.