120. „Czas odzyskany” Ałbena Grabowska

Tytuł: Czas odzyskany
Tytuł oryginalny: Czas odzyskany
Cykl: Alicja w krainie czasów (tom 3)
Autor: Ałbena Grabowska
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Zwierciadło
Liczba stron: 302
Data wydania: 29 marca 2017

Pamiętam, jak z niecierpliwością wyczekiwałam trzeciego tomu Alicji w krainie czasów. Była to opowieść magiczna, poruszająca ważne kwestie społeczne, z ciekawie zarysowanym tłem historycznym oraz nietuzinkowymi bohaterami. Po interesującym pierwszym tomie i po zaskakującym drugim byłam ciekawa, jak zakończą się przygody tytułowej Alicji. Myślę, że popełniłam błąd, sięgając po trzeci tom, który okazał się naprawdę rozczarowujący. Opowieść straciła całą magię, a mój entuzjazm osłabł.

Jest rok 1942. Alicja działa obecnie pod pseudonimem Alina Charme. Jej zadaniem jest zdobycie wzorów broni chemicznej, nad którą pracuje Ludvig Bernstroff. Alicja za wszelką cenę próbuje je przejąć, jedna sprawy się komplikują. Okazuje się, że Bernstroff nie jest tym, za kogo się podaje, a Alicji przyjdzie się zmierzyć z trudnym przeciwnikiem.

Pierwszy tom ukazał wady polskiej arystokracji oraz pokazał, jak niektórzy ludzie walczą z odrzuceniem przez innych. Drugi wywołał we mnie falę emocji, gdzie na przemian wzruszałam się i denerwowałam. A trzeci? Wypruł mnie totalnie z jakichkolwiek emocji. Historia nie potrafiła mnie zainteresować, wydarzenia wydawały się naciągane, a w dodatku co chwilę kręciłam głową, bo to, co autorka przedstawiła w tym tomie, było jednym wielkim nieporozumieniem.

Problemem tej książki jest zbytni natłok informacji. W zasadzie w trzecim tomie dzieje się wszystko i nic. Zamiast skupić się na kilku zagadnieniach, autorka postanowiła wrzucić do jednego wora kilkanaście wątków, które zaczynają przytłaczać czytelnika i niestety nie znajdują całkowitego rozwiązania w ów tomie. Dużym rozczarowaniem okazało się samo zakończenie, które wygląda jak niedokończone i napisane na szybko. Niestety, ale ja tego nie kupuję.

W pewnym momencie poczułam znużenie lekturą. Wydarzenia wydawały mi się absurdalne i nierealne, przez co jeszcze trudniej było mi przebrnąć przez tę książkę. I mogłabym to przełknąć, bo przecież całe życie Alicji było niezwykle, ale jednak za dużo było Spodziewałam się, że trzeci tom będzie dobrym zwieńczeniem tej trylogii, taką przysłowiową wisienką na torcie, jednak tak się nie stało.

Alicja pozostaje jedną z najlepiej wykreowanych postaci w literackim świecie. Mimo że musiała szybko dorosnąć, nie miała szczęścia w miłości oraz czas jej nie oszczędził, nauczyła się z tym żyć. Ciągłe wędrówki, przeprowadzki oraz przykre wydarzenia sprawiły, że Alicja się zmieniła. Niestety, ale ukrywając się, nieustannie musiała zmieniać swoją osobowość, jednak nie przeszkodziło jej to marzyć i pozostać sobą. Musiała uciekać się do kłamstw oraz intryg, ale to jej nie zniszczyło. Wręcz przeciwnie — sprawiło, że stała się jeszcze silniejsza.

Pozostali bohaterowie pojawiają się na moment i znikają. Jest dużo postaci, dużo nazwisk i jeszcze więcej zawiłych relacji. Jedną z postaci, która szczególnie utknęła mi w głowie, jest Ludvig Bernstorff — człowiek o dwóch twarzach. Początkowo myślałam, że będzie to postać, która nie zagrzeje miejsca w Czasie odzyskanym, ale byłam miło zaskoczona, gdy jego losy przeplatały się z losami Alicji przez całą książkę.

Styl Ałbeny Grabowskiej pozostaje niezmienny. Nadal tworzy fascynujące opisy, które niejednokrotnie wciągały mnie w swoje sidła, jednak to nie wystarczyło, abym na lekturę mogła spojrzeć przychylniejszym okiem. Daję szansę wielu autorom, szczególnie gdy twórczość jakiegoś lubię, ale tutaj spotkałam się z niemałym rozczarowaniem. Nawet jeżeli opowieść ma zakrawać o fantastykę, to oczekuję od niej, że wszelkie wydarzenia będą miały ręce i nogi oraz będą w jakiś logiczny sposób wytłumaczone. Książka przypomina film szpiegowski, a ja, mówiąc szczerze, nie tego się spodziewałam.

Podsumowując, Czas odzyskany nie jest dobrym zwieńczeniem historii o przygodach Alicji. Książka niesamowicie mnie wymęczyła i zanudziła. Nie jest to kontynuacja, która zachwyci takiego czytelnika jak ja i przeniesie go w zupełnie inny świat. Wielu z Was spotka się zapewne z rozczarowaniem po przeczytaniu tej książki. Ja osobiście byłam zmęczona czytaniem trzeciego tomu, dlatego nie jestem w stanie go polecić.

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania książki dziękuję empik.com
Książkę można kupić TUTAJ

119. „Imagines” Anna Todd i inni

Tytuł: Imagines
Tytuł oryginalny: Imagines: Celebrity Encounters Starring You
Cykl: -
Autor: Anna Todd, Doeneseya Bates, Kevin Fanning, Kora Huddles, Katarina E. Tonks i inni
Tłumaczenie: Alka Konieczka, Agnieszka Myśliwy
Wydawnictwo: OMGBooks
Liczba stron: 720
Data wydania: 13 października 2016

Opowiadania fanfiction stały się ostatnimi czasy bardzo popularne. Już wcześniej można było przeczytać je na blogach lub innych portalach internetowych, ale ostatnio dużą sławę zdobył serwis Wattpad, który zrzesza osoby lubiące pisać opowiadania i różnego rodzaju historie.

Imagines to zbiór 34 opowiadań stworzonych przez fanów. Znajdują się tam opowieści poświęcone aktorom, muzykom, a także celebrytom. Nie zabrakło tam historii, w których można spotkać Eda Sheerana, Kim Kardashian, Emmę Watson czy Channinga Tatuma. Główną rolę odgrywamy jednak my — czytelnicy.

Błędnie sądziłam, że dzięki książce Imagines będę mogła się zrelaksować i odetchnąć.  Liczyłam na opowiadania, które poruszą moją wyobraźnię oraz sprawią, że miło spędzę czas. Zamiast tego spędziłam kilkanaście godzin nad książką, która okazała się całkowicie niewarta uwagi.

Spośród miliona opowiadań znajdujących się na Wattpadzie, wybrano te, które są puste, nijakie i nieciekawe. Nieczęsto korzystam z tego portalu, ale czytałam kilkanaście niezłych opowiadań z dobrze poprowadzoną fabułą, ciekawie wykreowanymi postaciami, nieustannie przyspieszającą i zwalniającą tempo akcją, z dużą ilością plot twistów oraz dobrze zarysowanym wątkiem głównym. Żadnej tej cechy nie mogę dopasować do jakiegokolwiek opowiadania z tego zbioru.

Zabrakło mi w nich przede wszystkim rozsądnie i konsekwentnie poprowadzonej fabuły. Nie spodziewałam się oczywiście, że na kilkunastu stronach autorzy zawrą jakąś skomplikowaną historię, ale miałam nadzieję, że będzie miało to ręce i nogi. Czytałam wiele fanficition i niektóre były diabelnie dobre. Czy nie można było zawrzeć takich opowiadań w tej książce? Nie lepiej postawić na jakość, a nie na ilość?

Mam wrażenie, że opowiadania stworzyły zdesperowane fanki, które usilnie próbowały spotkać swojego idola. I choć zrozumiały jest dla mnie zamysł tej książki, to wciąż nie rozumiem, dlaczego do tego zbioru wybrano właśnie te historie. Wygląda to tak, jakby były wybierane losowo. Nie są zatrważająco długie, ale myślę, że w tym przypadku zadziałało to na ich korzyść - nie musiałam się dłużej nad nimi pastwić. Podchodziłam do czytania tej książki dwukrotnie. Za pierwszym razem przeczytałam 5 opowiadań. Po piątym miałam dość, dlatego odłożyłam książkę, która długo leżała na półce. Dopiero niedawno ponownie się za nią zabrałam. Co opowiadanie robiłam sobie kilkuminutową przerwę, bo nie mogłam znieść bohaterek. One miały być postaciami, z którymi mogłybyśmy się utożsamiać, bo każda z nas ma na pewno jakiegoś idola.

Może to mocne słowa z mojej strony, ale naprawdę nie czułam się dobrze, czytając tę książkę. Ta książka to jedna wielka kpina. Nas, fanów, ukazano jako głupich, zidiociałych ludzi bez krzty rozumu. Po przeczytaniu wszystkich 34 opowiadań poczułam się źle. Zbiór ten miał być odskocznią od rzeczywistości, miał pobudzić moją wyobraźnię, ale tak się nie stało. Bohaterki zostały ukazane jako głupie i naiwne dziewczyny, które zachwycały się każdym gestem swojego idola. Czy naprawdę nie ma na świecie fanów, którzy reprezentują sobą coś więcej? Czemu większość ludzi uparła się, aby ukazywać fanów w tak odpychający sposób?

Największą uwagę zwróciłam jednak na opowiadanie Anny Todd, której nazwiskiem była reklamowana ta książka. Choć na mojej półce znajduje się jeden tom serii After, to jeszcze mimo wszystko nie miałam okazji poznać jej twórczości. W żadnym wypadku jej opowieść mnie nie zachwyciła. Jeżeli to opowiadanie jest na tak niskim poziomie, to boję się pomyśleć, jakie są jej pozostałe książki.

Podsumowując, Imagines to zbiór, który miał szansę zaistnieć, ale dobór złych opowiadań sprawił, że nie dało się tego czytać. Nie jestem w stanie polecić tej książki głównie z tego względu, że fani zostali ukazani jako płytcy ludzie. Może to dosyć naiwne z mojej strony, ale wierzę, że są na świecie osoby, dla których liczy się coś więcej niż wygląd. Nie zachęcam do przeczytania tej książki, bo nie znajduje się w nic wartego uwagi.

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania książki dziękuję OMGBooks.
© Agata | WS.