116. „MMA. Walka” Vi Keeland

Tytuł: MMA. Walka
Tytuł oryginalny: MMA. Worth the fight
Cykl: MMA Fighter
Autor: Vi Keeland
Tłumaczenie: Sylwia Chojnacka
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 344
Data wydania: 24 marca 2017

Twórczość Vi Keeland poznałam już dawno. Już jakiś czas temu czytałam kilka książek tej autorki, oczywiście w oryginale. Gdy wydawnictwo Kobiece początkowo wydało Gracza, a potem poinformowało o wydaniu kolejnych książek, m.in. cyklu MMA Fighter, na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Lubię książki Vi Keeland. Są miłą odskocznią od trudniejszej literatury, ale też świetnie sprawdzają się po męczącym dniu, gdy mamy ochotę na coś lżejszego.

Ellie jest spokojną, opanowaną prawniczką. Od czasu do czasu spotyka się z Williamem, ale ich relacji nie można nazwać prawdziwym związkiem. Pewnego dnia do jej biura trafia Nico — zawodnik MMA, którego problemem ma się teraz zajmować. Mężczyzna robi na niej piorunujące wrażenie i sprawia, że Ellie zaczyna tracić grunt pod nogami. On również wydaje się być nią zainteresowany, jednak Ellie nie potrafi go do końca rozgryźć i nie wie, czego oczekuje od niej mężczyzna. Pozostaje więc pytanie, czy Ellie jest gotowa porzucić dotychczasowy styl życia, swoją stabilizację i spokój, na rzecz szalonej przygody z tajemniczym Nico?

Długo zastanawiałam się, jak powinnam ocenić tę książkę, tak, aby nie zniechęcić Was do jej przeczytania, a jednocześnie nie wzbudzić w Was nadziei na to, że to fantastyczna opowieść i na pewno każdemu przypadnie do gustu, bo tak niestety nie jest. MMA. Walka to opowieść, która miała wielki potencjał, który mimo wszystko nie został do końca prawidłowo wykorzystany.

Pomysł na fabułę oceniam jak najbardziej na plus, mimo że momentami książka wydawała mi się nieco sztampowa, ponieważ kilka wątków i motywów przewijało się już w wielu innych powieściach i tak naprawdę autorka nie zaskoczyła mnie tak, jakbym tego chciała. Zabrakło mi też opisów treningów Nico (takie jakie miały na przykład miejsce w Real Katy Evans). Na miejscu autorki skupiłabym się też nieco bardziej na przybliżeniu historii o tym, dlaczego przestał walczyć na jakiś czas. Co prawda było to opisane w książce, ale i tak uważam, że nie została poświęcona temu wątkowi taka ilość uwagi, na jaką zasługiwał; myślę, że Vi Keeland po prostu nie wyczerpała wystarczająco tematu i nie zagłębiła się w wątek, który stanowił niejako trzon tej książki. Podobnie mam w przypadku sekretu Ellie, który jest gdzieś w tle zarysowany, ale nie poświęca się mu dużo uwagi.

Narracja jest prowadzona naprzemiennie. Raz narratorem staje się Nico, a raz Ellie. Lubię tego typu zabieg w książkach, bo zdecydowanie lepiej można poznać myśli bohaterów, a zarazem czytelnik może zrozumieć pobudki, którymi kierują się postacie. Autorka wykreowała ciekawych bohaterów, którzy mają za sobą pewien bagaż doświadczeń, a jednocześnie starają się czerpać z życia tyle, ile mogą. Nico jest facetem niemal perfekcyjnym, ale i tak nie da się go nie lubić. Ellie jest z pozoru poukładaną kobietą, ale gdy poznaje Nico, jej zachowanie ulega diametralnej zmianie, choć początkowo stara się nad tym panować. Tempo ich życia niejednokrotnie zmusza ich do podejmowania szybkich, a co za tym idzie, spontanicznych decyzji.

Styl autorki zadziałał na plus w przypadku tej książki. Vi Keeland pisze lekko, sugestywnie, aż chce się czytać! Operuje piórem w sposób umiejętny, a zawarte w Walce dialogi są przemyślane i spójne. Od strony technicznej i wizualnej nie ma się do czego przyczepić. Tłumaczenie, którym zajęła się Sylwia Chojnacka, jest dobrym przykładem tego, jak powinno wyglądać dopracowane tłumaczenie książki. Okładka też prezentuje się naprawdę nieźle. W oryginalnej mogliśmy zobaczyć napisy umieszczone na blaszanych belkach, co moim zdaniem było strzałem w kolano, ponieważ zaburzały kompozycję okładki. Polska wersja została odświeżona, a belki zostały zamienione na czerwone plamy wykonane pędzlem. Dodatkowo kolory zostały pogłębione i zwiększono ich kontrast, przez co całość przykuwa wzrok czytelnika. 

Walka to książka dobra, ale nie pozbawiona wad. Z pewnością jest idealną lekturą na wieczór, kiedy po ciężkim dniu pragniemy odpocząć. Mimo że książka nie wzbudziła we mnie jakichś spektakularnych emocji, to nie mogę napisać, że źle się ją czytało. Wręcz przeciwnie. Ja do tej książki mam ogromny sentyment i być może dlatego moja ocena jest trochę zawyżona, jednak to nie tak, że książka jest zła i nie warto jej czytać. To od Was zależy, czy sięgniecie po książkę i będziecie się przy niej dobrze bawić, czy może jednak odłożycie ją z rozczarowaniem, ponieważ nastawicie się na spektakularną opowieść.

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Kobiecemu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.