„Zatrzymać dzień” Wioletta Szczepańska, Ireneusz Słupski

Tytuł: Zatrzymać dzień
Tytuł oryginalny: Zatrzymać dzień
Cykl: -
Autor: Wioletta Szczepańska, Ireneusz Słupski
Wydawnictwo: -
Liczba stron: 321
Data wydania: 2016

Kilkanaście tygodni temu dostałam maila z prośbą o zrecenzowanie pewnej książki. Autorka, mama Kubusia napisała do mnie, prosząc o recenzję Zatrzymać dzień. Gdy usłyszałam historię, która wiązała się z tą książką, nie wahałam się ani chwili i od razu się zgodziłam. Wyobrażacie sobie, że nie jedno, a kilka wydawnictw odmówiło jej wydania, bo jak określili, słowa matki są zbyt mocne? Jestem rozczarowana postawą wydawnictw, bo czy naprawdę historia z życia wzięta może być za mocna? Bądź co bądź zwlekałam z tą recenzją, bo jednak historia zawarta w książce nie jest łatwa w odbiorze, to jednak w końcu postanowiłam się zebrać i napisać Wam o niej parę słów.

W życiu człowieka przychodzi taki okres, kiedy nagle chce założyć rodzinę i mieć dziecko. Nikt jednak nie wie, co czeka go w przyszłości i jakie komplikacje mogą spotkać go po drodze. Po urodzeniu pierwszego syna Wiola wraz z mężem nie mogli nacieszyć się swoją pociechą. Wszystko zmieniło się, gdy nagle się dowiedzieli, że ich synek cierpi na nowotwór, a dokładniej na siatkówczaka. Zaledwie trzymiesięcznemu chłopcu usunęli oko, ale rak nie dał za wygraną i wkrótce zaatakował drugie oko. Polscy lekarze nie byli w stanie pomóc małemu — poddali się, więc rodzice postanowili szukać pomocy gdzie indziej. Zabieg, który miał pomóc Kubie, kosztował naprawdę dużo. I wtedy niespodziewanie przyszła pomoc. Internauci w ciągu trzech dni wpłacili na konto sześćset tysięcy złotych. Przeszło to najśmielsze oczekiwania rodziców, dlatego resztę pieniędzy przekazali innym chorym dzieciom. 

Nie zamierzam oceniać tej książki pod względem słownictwa ani pod względem stylistycznym. I tak przywiązywałam do tego małą uwagę, bo historia, którą znalazłam w tej książce, naprawdę dotkliwie mnie poruszyła i ostatnie, o czym myślałam to to, czy książka zawiera błędy, czy nie. W pewnych przypadkach naprawdę nie warto zwracać uwagi na brak łamania tekstu czy korekty. Warto jednak zwrócić uwagę na treść, bo to ona tu gra pierwsze skrzypce.

Ta książka to przede wszystkim emocje, cały bagaż emocji. Opowieść o uczuciach, jakie towarzyszyły zagubionej matce, która za wszelką cenę chciała uratować swoje dziecko. Nie sposób przejść obojętnie obok tej historii, bo pokazuje ona rzeczywistość taką, jaką jest, bez zbędnych udziwnień i upiększeń. Emocje i tak nie są porównywalne z tymi, które towarzyszyły matce, która walczyła o zdrowie Kuby. Jednak to nie tylko opowieść o bezinteresowności ludzi, chorobie Kuby i jego leczeniu. To także historia Wioli — kobiety, która mimo kłód pod nogami, nie poddała się.

Wciąż nurtuje mnie problem z wydaniem tej książki. Dlaczego nikt nie chciał jej wydać, uzasadniając, że to, co w niej zawarte jest zbyt mocne dla zwykłego, szarego człowieka? Czy za zbyt kontrowersyjną można uznać historię, która jest z życia wzięta? Czy ludzie naprawdę zatracili w sobie jakąkolwiek empatię?

Druga część tej książki jest napisana przez Pana Ireneusza, który od początku wspierał Wiolę. Mężczyzna dokładnie tłumaczy, jak zorganizować akcję pomocy w internecie. Jestem też pełna podziwu dla Pana Ireneusza, który w niecałe 24 godziny stworzył stronę OkoKuby.pl i mocno zaangażował się w zbiórkę. To piękne, że są na świecie ludzie, którzy potrafią dać od siebie więcej, niż moglibyśmy się spodziewać. Na kartach tej książki znajdziecie również wiadomości i komentarze od osób, które były wsparciem dla całej rodziny. W środku można natknąć się też na liczne fotografie Kuby i jego najbliższych.

Zatrzymać dzień to książka, która pokazuje, że na świecie są jeszcze ludzie, którzy są gotowi pomóc, i wesprzeć w potrzebie. Nieważne czy przekazali złotówkę, dziesięć złotych czy jakąś większą kwotę — najważniejsze jest to, że chcieli pomóc, za wszelką cenę. Ze strony internautów to gest, który naprawdę zasługuje na uwagę. Jest to również opowieść o niewyobrażalnej sile rodzicielskiej miłości oraz wierze w lepsze jutro. Książka pokazuje, że mimo przeciwności, warto walczyć i wierzyć, bo w nas tkwi największa siła i determinacja.

To publikacja, która jest potrzebna. Społeczeństwo potrzebuje takich książek, bo często nie zdaje sobie sprawy, że nawet najmniejsza pomoc jest symbolem człowieczeństwa. Przechodzenie obojętnie obok takich spraw nie uczyni cię lepszym człowiekiem. Nikt nie oczekuje od Ciebie, że będziesz pomagał każdemu, jednak może w pewnym momencie zastanowisz się, czy faktycznie to, co robisz jest dobre i pomyślisz o jakiejkolwiek formie pomocy, komukolwiek. Nieważne, czy to będzie chore dziecko, chory starszy człowiek, czy potrzebująca rodzina. Natomiast jeżeli potrzebujesz pomocy, pamiętaj, że warto o nią prosić, bo na pewno znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do Ciebie pomocą dłoń.
***
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Pani Wiolettcie Szczepańskiej.

Recenzję uzupełnię o zdjęcia, gdy tylko będę miała możliwość je wykonać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.