110. „Nakarmię Cię miłością” Anna Dąbrowska

Tytuł: Nakarmię Cię miłością
Tytuł oryginalny: Nakarmię Cię miłością
Cykl: -
Autor: Anna Dąbrowska
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 352
Data wydania: 20 września 2016

Chociaż zdarza mi się czytać zapowiedzi lub fragmenty książek na facebooku, przeglądać zdjęcia oraz komentarze, wychwalające pod niebiosa głównych bohaterów, to jednak do takich publikacji podchodzę zawsze z dużą dozą rezerwy. Jak wiadomo, nie każda książka reklamowana jako jeden z największych hitów, okazuje się hitem. Jak było w tym przypadku?

Nakarmię cię miłością to druga książka Anny Dąbrowskiej. Wcześniej autorka wydała inną książkę — Stalowe serce — pod pseudonimem Laven Rose. Premiera drugiej powieści Anny Dąbrowskiej została zaplanowana na 20 września 2016, podjąć się tego postanowiło wydawnictwo Zysk i S-ka.

Laura jest uwikłana w nie do końca szczęśliwy związek z Pawłem. Nie ma jednak odwagi, by z nim zerwać, a to, że chłopak traktuje ją jak przedmiot, tłumaczy tym, że Paweł już taki jest, a ona nie może na to nic poradzić. Z drugiej strony mamy Tobiasza — mężczyznę, który wciąż uwikłany jest w przeszłość. Laura i Tobiasz poznają się w jednym z lokali, na wieczorze panieńskim koleżanki Laury. Zaskakujące okazuje się jednak zakończenie tego wieczoru, którego skutki będą odczuwalne jeszcze przez długi czas.
Każdy z nas ma swoje piekło, które naznacza nas swym ogniem, tworząc blizny. Blizny na sercu, które nigdy nie znikną. Blizny, z którymi należy nauczyć się żyć.
Powiem szczerze, że nie jestem mistrzem opisywania fabuły, tak, aby nie zdradzać ważnych wątków lub nie spojlerować. Podejrzewam, że nic konkretnego na ten moment o tej książce Wam nie powiedziałam, ale raczej nie opis jest tu najważniejszy. Zacznę chyba od tego, że po przeczytaniu Nakarmię cię miłością mam strasznie mieszane uczucia. Nie uważam jej za kiepską książkę, jednak do ideału też jej trochę brakuje.

Powinnam zacząć od fabuły, która niestety jest momentami bardzo przewidywalna i schematyczna. Opiera się o to, o czym faktycznie mogliśmy przeczytać już w wielu innych książkach, choć nie zaprzeczam, że autorka próbowała w jakiś sposób wybrnąć i starała się wprowadzić do fabuły nieco świeżości. Nie mogę jednak powiedzieć, że książkę czyta się źle. Nie. Czyta się ją miło i tyle. Mimo że książki z takiego nurtu, jak Nakarmię cię miłością czerpią pełnymi garściami z banalnych sytuacji, w tym przypadku nie jest to jakoś mocno odczuwalne. Choć nie chcę, to jednak muszę wspomnieć tu też o jednej ważnej kwestii, która poniekąd zakłóciła mi odbiór książki. W momencie, gdy autorka zaczęła komplikować sprawy między bohaterami, kłaść im kłody pod nogi, gdy zaczęła budować napięcie, wszystko w jednej chwili się rozpadło. Trochę za szybko bohaterowie stanęli pod nogi i za szybko rozwiązały się ich wszystkie problemy. Pod koniec lektury byłam trochę zawiedziona tym, że historia zakończyła się w tak prosty sposób.

Tak gdzieś w połowie książki poczułam, że autorka nie wykorzystała potencjału bohaterów. Ich portrety psychologiczne pozostawiają wiele do życzenia, należałoby nad nimi trochę bardziej popracować. Tobiasz jest tu obiecującą postacią, jednak w którymś momencie zaczęłam się zastanawiać, nad czym tak właściwie pozostali się rozpływają. Był normalnym mężczyzną z przeszłością. Niby był niegrzeczny, ale jakoś trudno było mi uwierzyć, że jest typowym bad boyem, bo niektóre z jego zachowań na to nie wskazywały. Tak naprawdę zabrakło mi uwydatnienia cech postaci, dzięki którym byłyby bardziej charakterystyczne i realne. Laura wydała mi się tak bardzo miałką postacią, tak niezdecydowaną i bezbarwną. Nie wyróżniała się niczym konkretnym. Postać, jak postać. Historia obojga bohaterów była naprawdę ciekawa, ale myślę, że nie do końca zostało to wykorzystane, zabrakło dosłownie niuansów.
Pustka to nie odmiana samotności ani inny rodzaj wyboru życia. Pustka to kara. Kara za nieudaną miłość.
W gruncie rzeczy to nie tylko książka o miłości, ale także o pokonywaniu swoich wewnętrznych barier. Bohaterowie spotykają na swojej drodze wiele przeszkód, jednak starają się wyjść z opresji najlepiej, jak potrafią. Emocje bohaterów odegrały tu dużą rolę i myślę, że autorce należy się plus za to, w jak umiejętny sposób je opisywała. Może nie przy wszystkich momentach piałam z zachwytu, jednak książka potrafiła wzbudzić we mnie emocje, począwszy od radości, przez obojętność, aż po złość.

Anna Dąbrowska opisuje poszczególne wydarzenia z perspektywy głównych bohaterów. Bardzo lubię ten zabieg w książkach, dlatego jestem zadowolona, że w tym przypadku autorka zdecydowała się właśnie na takie rozwiązanie. Dzięki niemu możemy poznać myśli zarówno Laury, jak i Tobiasza. Za uwagę zasługuje również język, którym posługuje się autorka. Niby prosty, jednak ma w sobie to coś. Dialogi od czasu do czasu mnie drażniły, ale tylko z tego względu, że niekoniecznie wyrazy w nich użyte były adekwatne do sytuacji, w których znajdowali się bohaterowie.

Mam nadzieję, że po mojej recenzji nie przyjdzie Wam do głowy pomyśleć, że Nakarmię cię miłością to zła książka, bo tak nie jest w żadnym wypadku. Według mnie jest po prostu trochę niedopracowana. Jednak mimo mankamentów, które raziły mniej lub bardziej, warto ją przeczytać choćby po to, aby samemu wyrobić sobie opinię na jej temat. Myślę, że częściowo moja opinia może wynikać z tego, że przeczytałam już naprawdę wiele książek z tego gatunku i coraz ciężej mnie zadowolić, jednak dostrzegam w tej książce także plusy. Autorka zgrabnie opisuje emocje bohaterów, a w całej powieści stara się przekazać coś więcej aniżeli tylko wątek miłosny.

PLUSY
MINUSY
(+) opisywanie emocji
(-) przerysowani bohaterowie
(+) styl, język
(-) nieco schematyczna fabuła

 *** 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce Annie Dąbrowskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.