„Kuchnia miłości” Fritzi Paul

Tytuł: Kuchnia miłości
Tytuł oryginalny: 
Cykl: -
Autor: Fritzi Paul
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Prozami
Liczba stron: 304
Data wydania: 21 września 2016

Ostatnio miałam okazję czytać wiele książek, których akcja niekoniecznie dzieje się w Polsce czy Stanach Zjednoczonych. Przeważnie fabuła była osadzona we Włoszech i Hiszpanii. Podobała mi się ta odskocznia, ale czy i książka była w stanie mnie zachwycić? Kuchnia miłości to książka wydana przez wydawnictwo Prozami. Swoją premierę miała nieco ponad miesiąc temu, a dokładniej 21 września. 

Mia przestała wierzyć w miłość. Po rozstaniu z jednym mężczyzną postanawia traktować resztę przedmiotową, bo uważa, że nie zasługują na jakikolwiek szacunek. Pewnego dnia wybiera się na pchli targ, na którym spotyka Włocha, który wręcza jej niecodzienny prezent. Mia otrzymuje książkę kucharską, z którą wiąże się ciekawe historie. Bohaterka postanawia odkryć je w jak największym stopniu, dlatego decyduje się na podróż do Włoch. 

Powinnam zacząć od plusów tej książki, ponieważ jest ich zdecydowanie mniej niż minusów. Na uwagę i uznanie na pewno zasługują opisy krajobrazu Włoch. Czytając Kuchnię miłości naprawdę czuć klimat tego miejsca. Z przyjemnością przerzucałam kolejne kartki powieści, zaznajamiając się z opisami włoskiego otoczenia. W tej kwestii naprawdę nie mogę czegoś zarzucić autorce, ponieważ stworzony przez nią klimat Włoch został oddany w jak najbardziej realny sposób.

Drugim plusem jest wątek kręcący się wokół włoskiej kuchni i wszelkiego gotowania. Z Mią możemy poznać kolejne przepisy, które czasami swoją prostotą potrafią zachwycić najbardziej wymagającego smakosza. Bohaterka stara się rozwijać i pomagać w przygotowywaniu kolejnych posiłków, a przy tym prowadzi rozmowy z pozostałymi mieszkańcami tego wyjątkowego miejsca. Sami możemy się także przekonać, jakie znaczenie mają dla naszego zdrowia niektóre produkty i przyprawy. I to by było tyle, jeżeli chodzi o plusy tej powieści. 

Pora przejść do minusów i wad tej książki, których było zdecydowanie więcej. Kuchnia miłości to typowa schematyczna i bardzo banalna historia miłosna. W zasadzie czytelnik nie odnajdzie w niej ciekawych i oryginalnych wątków, ponieważ wszystko, co tam znajdziemy jest wtórne. Bohaterowie w niektórych momentach naprawdę nie grzeszą inteligencją, a ich zachowania często wywołują dezaprobatę u czytelnika, który jest coraz bardziej zażenowany sytuacjami, w których uczestniczą bohaterowie. Spory niesmak wywołują też sceny erotyczne i po ich przeczytaniu nie trudno o stwierdzenie, że autorka po prostu się do ich pisania nie nadaje. Ich cechą charakterystyczną na pewno jest to, że są opisane w bardzo dziwny sposób. Autorka nie szczędziła lukru i oblała nim całą relację Mii i chirurga, przez co historia wydaje się jeszcze bardziej banalna niż na początku. 

Żadna z postaci nie wydała mi się na tyle charakterystyczna, abym mogła ją zapamiętać na dłużej lub żebym mogła się z nią w jakiś sposób utożsamić. Wszyscy bohaterowie są nijacy i bardzo mnie to zawiodło przy czytaniu tej książki. Liczyłam chociaż na to, że włoscy bohaterowie będą tacy z krwi i kości, uraczą mnie ciekawymi opowieściami i choć na chwilę przeniosę się w świat pełen włoskich zawirowań. Nic jednak takiego się nie wydarzyło. Niczym te postacie się nie wyróżniały, były bardzo mdłe, a ja ze znużeniem czytałam o kolejnych problemach głównej bohaterki. To bardzo przeidealizowana opowieść, choćby ze względu na to, że wszyscy mieszkańcy uwielbiali Mię, choć nie każde zachowanie zasługiwało na aprobatę ze strony społeczeństwa. 

Lubię długie opisy w książkach, ale w tej ponad trzystu-stronicowej opowieści byłam nimi przytłoczona. Nie wiem, czy to zasługa samych opisów, czy ciężkiego i topornego stylu autorki. Fritzi Paul posługuje się językiem bardzo potocznym. I nie razi to w żadnym stopniu w dialogach, natomiast jest już odczuwalne w opisach. Najbardziej irytującym zjawiskiem w Kuchni miłości były zdrobnienia imion bohaterów. Psuło to klimat całej książki, a ja byłam nieco zażenowana takimi kwestiami, na które po jakimś czasie zaczęłam patrzeć z politowaniem.

Myślę, że Kuchnia miłości jest typowym czytadłem na jeden wieczór. Jeżeli nie oczekujecie zbyt wiele od tego typu powieści, to z całą pewnością się w niej odnajdziecie. To historia o sile miłości, bliskości i dobrych relacjach z rodziną. Nie wyniesiecie z niej żadnych uniwersalnych nauk, choć podobnie jak mnie, mogą Was zachwycić opisy Włoch oraz wątek kulinarny. Poza tymi dwoma elementami niczego interesującego nie widzę w tej książce.

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania Kuchni miłości dziękuję 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.