95. „Uratuj mnie” Anna Bellon (PRZEDPREMIEROWO) + KONKURS (ZAKOŃCZONY)!

Tytuł: Uratuj mnie
Tytuł oryginalny: Uratuj mnie
Cykl: The Last Regret (tom 1)
Autor: Anna Bellon
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: OMG Books
Liczba stron: 352
Data wydania: 28 września 2016

Nawet z historii opowiedzianych w najprostszych sposób, potrafię wynieść coś cennego i wartościowego. Nie każda opowieść musi mieć skomplikowaną fabułę, ogrom bohaterów i mnóstwo zawiłych wątków, by mogła mnie zachwycić. Ważne, abyśmy czerpali przyjemność z jej czytania oraz żeby wzbudziła w nas emocje. Nie ma nic gorszego, niż przejść obojętnie obok jakiejś pozycji, która po prostu nas nie zainteresowała.

Maia traci w wypadku samochodowym brata i od tamtej pory nie jest już tą samą dziewczyną. Unika kontaktu z innymi osobami i całkowicie się od nich odseparowuje. Wychodzi z założenia, że nie warto poświęcać czasu na znajomości, ponieważ prędzej czy później je straci. Dlaczego więc poświęcać czas na to, co nie ma jakiegokolwiek sensu? Spokój odnajduje wyłącznie w muzyce i książkach. Kyler jest natomiast chłopakiem, który nie może zagrzać miejsca w żadnym mieście. Ciągle przeprowadzki rujnują jego życie i bywają powodem sprzeczek, a jego relacje z ojcem są bardzo napięte. Nic więc dziwnego, że gdy tylko może ucieka w muzykę, bo tylko ona potrafi go zrelaksować i sprawia, że zapomina o świecie. Los wkrótce krzyżuje drogi tej dwójki, jednak czy Kyler przetrze wszelkie ścieżki i dotrze do Mai? Pozwoli jej ukoić ból, na nowo pokaże życie i sprawi, że w końcu w jej sercu zatli się nadzieja?
Nie proś życia o wieczność, proś je o to, by po prostu było.
Fabuła książki nie jest mocno skomplikowana, niektóre elementy przewijały się już przez tysiąc podobnych książek, ale mimo wszystko to pozycja, która wywołała spore poruszenie w literackim świecie. Osobiście nie mam nic przeciwko opowieściom, które w jakiś sposób są schematyczne, a to ze względu na to, że każdej książce daję szansę. Jeżeli tylko są opisane w ciekawy sposób, a styl autorki jest przyjemny w odbiorze, to książka może okazać się dla mnie udaną lekturą. Co więcej, w takich opowieściach potrafię odnaleźć coś nowego i interesującego, a poszczególne wątki, czy problemy mogą być pokazane w zupełnie inny sposób, niż jak miało się początkowo wydawać. Nawet takie pozycje mogą umilić nam czas i zmusić do refleksji.

Uratuj mnie to opowieść nieco schematyczna, która po bliższym poznaniu zyskuje na wartości. Jest napisana z rozmachem, bez zbędnych zapychaczy. Autorka poprzez krótkie zdania, a także wtrącenia, pokazała historię nastolatków, którzy w pewnym momencie znaleźli się na zakręcie życiowym, pogubili się. To opowieść o nastolatkach, którzy w dalszym ciągu szukają swojego miejsca, próbują naprawić problemy, z którymi przyszło im żyć. Najlepszym elementem wydaje mi się tutaj humor, nieco specyficzny, ale utrzymany na wysokim poziomie. Osobiście bardzo podobały mi się w tej książce dialogi między głównymi bohaterami, pełne sarkazmu i ironii, które po prostu lubię w książkach.

Lubiłam myśleć, że ludzie są jak dzwonki na wietrze, które kołyszą się wolno na nitkach i tańczą razem z wiatrem. Ale czasem ten wiatr jest zbyt silny, nici zbyt słabe. Czasem urywają się gdzieś w połowie lub na początku i nie da się już związać ich końców, a dzwonek, gdy raz spadnie na ziemię, nie zadzwoni nigdy.
Nie jest to wcale książka, w której powinniśmy użalać się nad bohaterami, powiedziałabym, że jest odwrotnie: czasami będziemy zaskoczeni ich zachowaniami, czasami w oku zakręci się nam łza, a czasami po prostu będziemy się złościć. Uratuj mnie jest opowieścią, która wzbudza emocje, i która zdecydowanie umili Wam jakiś wieczór. Co do samych postaci, to uważam, że są wykreowane naprawdę nieźle. I to nie tyczy się tylko pierwszoplanowych postaci, ale także drugoplanowych oraz tych w tle. Maia, Kyler czy Ollie to bohaterowie wyraziści i ciekawi. Myślę, że są na świecie takie osoby, jak oni, z problemami, nieco zagubieni, żyjący w swoim własnym świecie.


Choć zespół muzyczny to jeden z ważniejszych wątków w tej książce, nie ma on tak wielkiego znaczenia, jak moglibyśmy wywnioskować z opisu znajdującego się na tylnej okładce. Nie uważam tego jednak za duży minus, zważywszy na to, że właśnie ten element był przedstawiony w Uratuj mnie subtelnie i nienachalnie. Wszelkie wydarzenia związane z muzyką czy samym zespołem były wprowadzone stopniowo. Fragmenty piosenek pojawiające się na kartach powieści szczególnie zwróciły moją uwagę, do tego stopnia, że utworzyłam z nich playlistę i słucham ich po dzień dzisiejszy. Utwory są idealnie dopasowane do poszczególnych scen, są związane z uczuciami towarzyszącymi bohaterom lub po prostu stanowią ciekawy przerywnik. 
Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierowy dym.
Uratuj mnie to historia prosta, jednak niosąca ze sobą uniwersalny przekaz. W zasadzie w takiej Mai czy Kylerze możemy odnaleźć cząstkę siebie i możemy poczuć coś podobnego, co bohaterowie. Nie jest to łzawa historia, przy której będziecie wylewać morze łez, jednak na swój sposób jest smutna, ponieważ nie wszystkie wydarzenia w niej opisane są optymistyczne. Zdarzają się jednak momenty, w których czytelnik uśmiechnie się, a w jego sercu zatli się nadzieja. Debiutancka powieść Anny Bellon to ciekawa pozycja, która być może nie wszystkim przypadnie do gustu, ale z całą pewnością spodoba się osobom, które potrafią odnaleźć radość nawet w tych najprostszych książkach.

***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu OMGBooks


Chcesz zdobyć jeden z dwóch egzemplarzy Uratuj mnie? Wystarczy, że zgłosisz się w komentarzu pod tym postem i opowiesz mi o piosence, która zawsze cię podbudowuje, daje ci nadzieję i która sprawia, że świat staje się piękniejszy. Może wiąże się z nią jakaś historia? Opowiedz mi o tym!

Konkurs trwa od dzisiaj (20.09) do 2 października, do godziny 20:00. Wyniki opublikuję na fanpage'u bloga 97books oraz w tym poście.

Wygrywają:
Agusia__ oraz Geek Girl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.