93. „Gloria” Monika Błądek

Tytuł: Gloria
Tytuł oryginalny: Gloria
Cykl: Sprawiedliwi (tom 1)
Autor: Monika Błądek
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 480 
Data wydania: 7 września 2016

Opis wydawał się zachęcający, dlatego bez wahania sięgnęłam po Glorię, pierwszą część cyklu Sprawiedliwi stworzoną przez Monikę Błądek. Pokładałam w tej lekturze duże nadzieje, ponieważ lubię dystopie, a od dawna nie trafiłam na jakąkolwiek godną uwagi. Jak więc było tym razem?

Rok 2025. Unia Europejska rozpadła się, każde państwo zaczyna działać na własną rękę. Pomiędzy Polską a Rosją znajduje się Ukraina, która została doszczętnie spalona. Jako dziecko Gloria trafia pod opiekę ciotki, która mieszka w Paryżu. Obserwujemy wydarzenia rozgrywające się dziesięć lat później, kiedy bohaterka ma siedemnaście lat i wstępuje do grupy Pierwszych Sprawiedliwych. Grupa ta chce przejąć władzę oraz pragnie zdobyć poparcie wśród społeczeństwa. Po jakimś czasie Francja przestaje być bezpiecznym schronieniem, a Gloria musi wrócić do starszej siostry — Lidii. W tym samym czasie na planecie Trion, Trojlo Oril zostaje skazany na likwidację. Aby uniknąć śmierci, musi poddać się resocjalizacji na Ziemi.

Przyznam szczerze, że opis na okładce okazał się trochę mylący. Mocno kuszący obiecywał niezapomnianą przygodę rozgrywającą się na europejskim kontynencie. Tym bardziej byłam zaintrygowana, ponieważ nie miałam jeszcze okazji czytać dystopii, która opisywałaby wydarzenia po rozpadzie Unii Europejskiej. W rzeczywistości okazał się mocno naciągany i średnio pokrywał się z tym, co znalazłam na tylnej okładce. Na początku poczułam lekki zawód, ponieważ nie lubię, gdy ktoś lub coś wprowadza mnie w błąd. Tutaj tak właśnie się stało.

Zacznę może od tego, że ta książka to jeden, wielki chaos. Myślę, że to ze względu na wiele elementów wprowadzonych do tej książki. Jest ich zbyt dużo, przez co czytelnik zaczyna się gubić w tym, co czyta. Utrudnia to odbiór i zdecydowanie działa na niekorzyść książki. Co więcej, mam wrażenie, że Monika Błądek poniekąd sama pogubiła się w tym, co pisała. Nie zrozumcie mnie źle, ale akcja tak szybko nabrała tempa, że zanim się obejrzałam, skończyłam już czytać Glorię. I w żaden sposób nie mogę uznać tego za plus, gdyż nie wywołała we mnie żadnych emocji, nie zmusiła do jakiejkolwiek refleksji i nie zapewniła godziwej rozrywki i to chyba jej największa wada.

Na domiar złego książce brakuje spójności, logiki i konsekwentnego prowadzenia akcji. W dodatku książka jest napisana tak ciężkim językiem, że niekiedy miałam problem ze zrozumieniem i z wywnioskowaniem, o czym tak właściwie jest w niej mowa. Nie jestem osobą posiadającą jakąkolwiek wiedzę o broni, a w Glorii co rusz pojawiały się wzmianki o tego typu rzeczach i najnowszych mechanizmach. Jeżeli to książka dla młodzieży, to nie powinna być napisana przystępniejszym językiem? W końcu który nastolatek aż taką uwagę przywiązuje do uzbrojenia? Druga sprawa: niekończące się opisy. Zamiast poświęcić czas na kolejne wydarzenia rozgrywające się na kartach książki, czytelnik co chwilę czytał o najróżniejszych maszynach. Początkowo było to interesujące, ale ileż można?

Czy książka była mroczna? Nie. Niepokojąca? Zależy, pod jakim kątem byśmy na to patrzyli. Jednak czy bohaterowie zapadają w pamięć? Absolutnie nie. Przynajmniej mi nie zapadli. Część z nich była dobrze wykreowana, ale druga część wołała dosłownie o pomstę do nieba. Zostałam za to rozbawiona przedstawieniem i opisem kosmitów. Tak wykreowanych obcych jeszcze nie widziałam. I aż sama nie wiem, co mam o tym zabiegu myśleć, wydawali się sztuczni, za sztuczni.

Niezwykle zasmucił mnie fakt, że potencjał Glorii został całkowicie zmarnowany. Bo to mogła być dobra historia, mogła, ale niestety tak się nie stało. Podobne odczucia miałam w przypadku Heaven. Miasta elfów. Lubię historie osadzone w przyszłości, a dodatkowym plusem było dla mnie umieszczenie wydarzeń na terenie Unii Europejskiej, tylko co z tego, skoro historia Glorii jest tak niespójna i nieciekawa. Zachęcająca okładka i opis znajdujący się na tylnej okładce również nie dały rady.

Nie będę zachęcać Was do przeczytania tej książki, ale nie będę też do tego zniechęcała. Ja odebrałam książkę bardzo negatywnie, ale to nie znaczy, że i Wam nie przypadnie do gustu. Z tego co zauważyłam, to pierwszy tom Sprawiedliwych znalazł też swoich fanów. Może i Wy znajdziecie się w tym gronie? Sami sprawdźcie, o co tyle szumu.

***
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Akurat

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.