92. „Ex Machina” (2015)

Tytuł: Ex Machina
Tytuł oryginalny: Ex Machina
Gatunek: thriller psychologiczny, sci-fi
Kraj produkcji: Wielka Brytania
Rok produkcji: 2015
Czas trwania: 108 minut
Reżyseria: Alex Garland
Obsada: Domhnall Gleeson, Oscar Isaac, Alicia Vikander 
Dystrybucja: United International Pictures Sp z o.o
Trailer: KLIK

Alex Garland znany jest głównie jako scenarzysta takich filmów jak 28 dni później czy Dredd oraz W stronę słońca. Ex Machina to jego reżyserski debiut, więc miałam nadzieję, że jednak wypadnie dobrze i nie będę miała do czego się przyczepić.

Nie ukrywam, że fanką science-fiction nigdy nie byłam. O wiele lepiej odnajdowałam się w produkcjach stricte fantastycznych, ponieważ wydawały mi się ciekawsze pod każdym względem. Natomiast wszelkie odmiany thrillerów oglądam z wielką przyjemnością, dlatego połączenie tych dwóch gatunków wzbudziło moje szczere zainteresowanie.

Caleb (Domhnall Gleeson) jest młodym informatykiem, który w wyniku wygranego konkursu, trafia do wielkiej i tajemniczej posiadłości należącej do jego szefa Nathana (Oscar Isaac). Od samego początku nie wie, co go czeka oraz czego może się spodziewać. Nathan prowadzi badania nad sztuczną inteligencją, a Caleb ma mu pomóc w przeprowadzeniu jednego eksperymentu, a dokładniej musi przeprowadzić test Turinga. Główny bohater ma potwierdzić, że Ava (Alicia Vikander), która jest robotem, posiada także świadomość. Ma na to siedem dni. W bohaterze zostaje jednak zasiane ziarno wątpliwości, Caleb zaczyna się zastanawiać, jaki cel ma w tym jego szef oraz kim tak właściwie jest Ava i jakie są jej pobudki.
Nie ma nic bardziej ludzkiego niż wola przetrwania.
Temat sztucznej inteligencji jest wałkowany w kinematografii od dobrych kilkudziesięciu lat. Nigdy nie spotkałam się z produkcją, której obejrzenie w stu procentach by mnie usatysfakcjonowało albo zaspokoiło moją ciekawość. Nie zachwycił mnie ani Matrix (który zresztą uważam za bardzo kiepski) ani film Spielberga, czyli A.I Sztuczna inteligencja z 2001 roku. Najlepszymi jak do tej pory filmami okazały się 2001: Odyseja kosmiczna (1968) oraz Ja, robot (2004). Ex Machina z jednej strony nie ma oryginalnej i zaskakującej fabuły, jednak z drugiej, film jest tak dobrze skonstruowany, że oglądanie było przyjemnością, a po zapoznaniu z całością pojawiła się też chwila na refleksję.
(c) filmweb.pl
Akcja płynie bardzo powoli i rozgrywa się tylko w posiadłości Nathana, dlatego ten film nie zachwyci osób, które lubią szybsze tempo i zdecydowanie więcej akcji. Mnie ten stan rzeczy nie przeszkadzał, więc w pełnym skupieniu obserwowałam wydarzenia rozgrywające się w filmie. Minimalne nieścisłości w scenariuszu nie odebrały mi przyjemności oglądania filmu i szczerze mówiąc, nie zwróciłam na nie większej uwagi. Przemyślany scenariusz oraz dialogi stanowią zdecydowany atut tego filmu i zasługują na pochwałę, ponieważ Garland naprawdę potrafi zaciekawić widza.

Po dobrych kilkunastu minutach film zaczyna przypominać thriller. Pojawiają się nieprawidłowości, tajemnice oraz zagadki, z którymi bohaterowie muszą się zmierzyć. Tylko czy to wyjdzie im na dobre? Ex Machina wzbudza wiele emocji oraz przede wszystkim — zmusza do myślenia. Jako produkcja traktująca o sztucznej inteligencji, częściowo pokazuje na czym polega, czym jest i jakie mogą się pojawić konsekwencje, gdy ktoś zacznie bezmyślnie w nią ingerować. Film stawia przed nami wiele pytań, wiele z nich pozostawia bez odpowiedzi i nie wyjaśnia, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. To film-pułapka. Jeżeli nie będziemy myśleć, to nie wyniesiemy niczego z tego filmu.

Nie ulega też wątpliwości, że film porusza jeszcze intymną strefę natury człowieka. Ava próbuje owinąć sobie Caleba wokół palca, ale czy on jej ulegnie? Czy istnieje coś takiego jak związek między człowiekiem a robotem? Ava jest w pełni świadoma swojej seksualności oraz tego, jak działa na głównego bohatera. Widz zaczyna się zastanawiać, co tak właściwie determinuje zachowanie człowieka, w czym tkwi istota człowieczeństwa i przez co można ją określić.
(c) filmweb.pl
Bohaterowie w żaden sposób nie są przerysowani. Wręcz przeciwnie, są wyraziści, przedstawieni na zasadzie lekkiego, niemal niewidocznego, kontrastu. Dziwi mnie tylko fakt, że główne postacie, choć bardzo inteligentne, czasami zachowywały się nierozważnie lub bezmyślnie. Tłumaczę to sobie tym, że to tylko ludzie i wątpliwości, które ich ogarniały to najnormalniejsza rzecz na świecie. Jestem absolutnie zachwycona konstrukcją Avy. Robot, który chciał po prostu być wolny, nie chciał żyć w zamknięciu, przeczuwał, że dzieje się coś niedobrego. A jednocześnie był tajemniczy i przebiegły. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że żaden bohater nie jest jednoznaczny moralnie. Nie do końca wiemy, który z nich jest tym dobrym, a który złym. W gruncie rzeczy to bardzo skomplikowane postacie, ich zachowanie można interpretować na różne sposoby i nawet to może okazać się dla nas zgubne. Bohaterami niejednokrotnie wstrząsają silne emocje, są zagubieni i nie wiedzą, komu mogą ufać.

Nie potrzeba dużej i rozbudowanej obsady aktorskiej, aby stworzyć dobry film. W Ex Machnie siły połączyło zaledwie kilku aktorów, a widzowie i tak otrzymali fantastyczną historię z charyzmatycznymi bohaterami. Jestem absolutnie zachwycona grą aktorską Alicii Vikander, która rozłożyła ten film na łopatki. Podejrzewam, że wcielenie się w robota nie jest rzeczą łatwą, a Alicia jako Ava poradziła sobie genialnie. Nie można zapomnieć też o pozostałych aktorach, czyli o Oscarze Isaacu oraz Domhnallu Gleesonie, który z całej trójki wypadł najsłabiej, ale nie jest też kiepski.

Dzieło Alexa Garlanda to debiut, który trzyma poziom. Nie można go porównywać do 2001: Odysei kosmicznej, ale z całą pewnością plasuje się bardzo wysoko w rankingu filmów z gatunku science-fiction. Jak widać, można stworzyć dobry film, wykorzystując niewielkie środki finansowe, który będzie zachwycał klimatem, konstrukcją oraz grą aktorską.  Ze swojej strony mogę go z całego serca polecić wszystkim lubującym się w takich produkcjach.

***
Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję

Film możecie kupić TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.