„Kruchość skrzydeł” Karen Foxlee

Tytuł: Kruchość skrzydeł
Tytuł oryginalny: The Anatomy of Wings
Cykl: -
Autor: Karen Foxlee
Tłumaczenie: Grzegorz Fraś
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Liczba stron: 304
Data wydania: 19 maja 2016

Gdy książka Kruchość skrzydeł pojawiła się na rynku wydawniczym, od razu przykuła moją uwagę. I to nie tylko swoją przepiękną okładką, ale w głównej mierze przez opis, który zdawało mi się, że się wyróżnia na tle innych.

Dziesięcioletnia Jennifer wraz z rodziną mieszka w niewielkim górniczym miasteczku. Na początku ich życie jest istną sielanką, ale po znalezieniu martwego ciała Beth, siostry Jennifer, wszystko zaczyna się komplikować. Śmierć okazuje się jednak podejrzana, a Jennifer wraz z przyjaciółką postanawia rozwikłać zagadkę. 

Historię poznajemy głównie z perspektywy wyżej wspomnianej bohaterki, jednak jest kilka krótkich rozdziałów, za które odpowiedzialny jest narrator wszechwiedzący. To zabieg coraz częściej spotykany w książkach, stanowi ciekawe urozmaicenie opowieści, a także pozostawia nutkę tajemniczości. Jennifer, jak na dziesięciolatkę jest bardzo spostrzegawcza i widzi zdecydowanie więcej od swoich rówieśników. Powoli zagłębiała się w historię swojej siostry, szukała wskazówek, choć niektóre okazały się zbyteczne. Dzięki kilkuletniej bohaterce możemy poznać kolejne etapy dojrzewania nastoletniej Elizabeth.

Książka ta idealnie obrazuje powolny rozkład rodziny i pokazuje, jak destrukcyjny wpływ na ludzi ma śmierć członka rodziny. Każdy na swój sposób przeżywa tę tragedię, próbuje zrozumieć jej przyczynę, ale nikt nie potrafi się zjednoczyć. Bohaterowie cierpią w samotności, bo takie rozwiązanie wydaje się najłatwiejsze w tej sytuacji. W ich życie wkrada się rutyna, które przejmuje nad nimi całkowitą kontrolę. Nikt z wyjątkiem Jennifer nie jest tak zaangażowany w sprawę śmierci Beth. Kruchość skrzydeł to też doskonała opowieść o trudnym i niestety nieudanym wkroczeniu w dorosłość. Pozornie można twierdzić, że Elizabeth zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka, ale po zapoznaniu się z całą historią całkowicie zmienicie zdanie.

Elizabeth to bardzo rozbudowana postać o nieco skomplikowanym i trudnym charakterze. Nie raz i nie dwa jej zachowanie było dziwne, a jej reakcje na niektóre sprawy wzbudzały moje szczere zdziwienie. Być może było to spowodowane przez pewne wydarzenie, po którym bohaterka zupełnie zmieniła swoje nastawienie do świata i ludzi, a może po prostu nastąpił w jej życiu jakiś przełom. Niewykluczone, że właśnie w taki sposób chciała przekroczyć wszelkie granice i próbowała wkroczyć w dorosłość, która okazała się inna, niż się spodziewała. Co więcej, jej zachowanie wyraźnie wskazuje na to, że postawiła mur między dawnym a obecnym życiem. Jednak czy to była słuszna decyzja?

To wielowątkowa powieść, która mówi o więziach rodzinnych, ale także o wyalienowaniu, którego doświadczyła Elizabeth. Każdy z nas szuka swojego miejsca na Ziemi, miejsca, w którym będzie w pełni akceptowany, a bycie sobą nie będzie stanowiło problemu dla pozostałych ludzi. Wchodzenie w dorosłość okaże się trudne, a wędrówka niezwykle żmudna.

Pomyślałam, że gdybym była ptakiem, to byłabym orłem australijskim. Gdyby tak właśnie było, to żyłabym wyłącznie dla samej radości latania. Szybowałam na ogromnych wysokościach, unosząc się na wietrze. Wznosiłabym się wyżej niż wszystko dookoła, nad pustynią i jej roślinnością, ponad długimi i wyschniętymi rzekami oraz nad małymi miasteczkami przystającymi do autostrady. Odcięłabym się od wszystkiego.
Liczne przeskoki w czasie uniemożliwiły mi całkowite zrozumienie tej historii i bardzo często ciężko było mi się odnaleźć w poszczególnych wydarzeniach. Książkę czyta się szybko ze względu na język, którym posługuje się autorka. Czasem był on barwny i plastyczny, ale niejednokrotnie natrafiałam na zbędne zapychacze, które psuły odbiór historii Jennifer. Mam tu na myśli wewnętrzne monologi bohaterki, które nijak pasowały mi do jej postaci i były okropnie irytujące. Książka spokojnie mogłaby być o kilkanaście stron krótsza, co zadziałałoby na jej korzyść.

Wielkim atutem Kruchości skrzydeł są opisy Australii oraz miejsc, w których przebywają bohaterowie. Jennifer z dużą dokładnością zapoznaje nas z poszczególnymi miejscami, a przy niektórych z nich zatrzymujemy się na dłuższą chwilę, aby posłuchać historii, które są z nimi związane. Nieczęsto mam okazję czytać książki, których akcja rozgrywa się na tym kontynencie, więc dla mnie to było dodatkowe urozmaicenie całej opowieści. Oczami wyobraźni dokładnie widziałam niewielkie miasteczko, w którym mieszkają bohaterowie i byłam wręcz nim oczarowana. 

Doszłam do wniosku, że tę książkę można interpretować na kilka różnych sposobów. Ja niekoniecznie skupiłam się na wątku anielskim, który uznałam za bezsensowny i niepotrzebnie wpleciony w całą historię. O wiele bardziej interesowała mnie przemiana Elizabeth, jej zachowanie i pobudki, które nią kierowały oraz powolne wkraczanie w dorosłość. Mniejszą uwagę przywiązałam natomiast do Jennifer i jej utraconego głosu. Swoją interpretację uzależnić można od wątku, na którym szczególnie się skupia czytelnik. Pozostałe tworzą tło i nie mają większego znaczenia.

Kruchość skrzydeł to książka dobra, aczkolwiek posiadająca kilka minusów, które wpłynęły na odbiór całej historii. Mimo licznych plusów nie była w stanie mnie zachwycić. Niektóre wydarzenia zapadają w pamięć, o innych z całą pewnością w mgnieniu oka zapomnicie i nie będziecie przywiązywali do nich większej uwagi. 

***
Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.