„Nigdy nie pozwolę ci odejść” Marta W. Staniszewska

Tytuł: Nigdy nie pozwolę ci odejść
Tytuł oryginalny: Nigdy nie pozwolę ci odejść
Cykl: Nigdy (tom 2)
Autor: Marta W. Staniszewska
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Psychoskok
Liczba stron: 252
Data wydania: 7 kwietnia 2015

Marta Staniszewska zadebiutowała w 2014 powieścią Nigdy cię nie zapomniałam, a w 2015 powróciła z drugą częścią cyklu Nigdy. Już na samym początku zdobyła wierną rzeszę fanów, a wiele osób widziało w jej twórczości duży potencjał, w tym ja. 

Jeżeli nie czytałeś pierwszej części — omiń ten akapit.

Minęło już sporo czasu odkąd Aleks i Sophie spędzili ze sobą pierwszą, namiętną noc. Para żyje niemalże sielankowo, są zaręczeni, a przygotowania do ślubu trwają. Nie wszystko jednak idzie po ich myśli, a sprawy zaczynają się komplikować. Duchy przeszłości powracają, a przyszłe małżeństwo musi się z nimi zmierzyć.

Od tego akapitu możesz zacząć czytać. W dalszej części nie występują spoilery.

Za sprawą poprzedniej części, w mojej głowie pojawiło się dużo pytań, na które odpowiedzi nie otrzymałam, jedyne co czułam, to uczucie żalu, które doskwierało mi przez długi czas po przeczytaniu pierwszego tomu. Miałam więc nadzieję, że autorka zrekompensuje mi to drugą częścią, zaspokoi moją ciekawość, a tym samym ja, jako czytelnik, będę w pełni usatysfakcjonowana. I muszę przyznać, że w dziewięćdziesięciu procentach Marcie Staniszewskiej się to udało.

O fabule nie będę wspominać wiele, ponieważ zarówno o negatywnych, jak i pozytywnych aspektach wspomniałam w recenzji poprzedniej części. Również tym razem autorka serwuje nam szereg ciekawych wątków, które nadają całej historii świeżości i sprawiają, że to nie płytki, opierający się wyłącznie na seksie, erotyk. Co do samych scen erotycznych, to są one zdecydowanie dopracowane. Już przy pierwszej części byłam z nich zadowolona, ale widzę, że autorka poprawiła swój warsztat, więc to działa tym bardziej na plus. 

W drugiej części mamy w końcu okazję poznać pozostałych bohaterów, choć i tak pojawiają się oni rzadko na kartach powieści. Autorka pokrótce opisała ich losy, ale nie połączyła ich w szczególny sposób z przygodami Aleksa i Sophie. Główna bohaterka zdecydowanie lepiej została wykreowana w tej części. Nie miałam już wrażenia, że czytam o zdziecinniałej nastolatce, lecz o rozsądnej kobiecie, która jak każdy ma swoje obawy, wątpliwości i przyzwyczajenia. Kreacja Aleksa pozostała bez zmian. Pozostał troskliwym, nieco zaborczym, narzeczonym Sophie, który jest gotowy zrobić dla niej wszystko, aby tylko była szczęśliwa i bezpieczna. Choć zgrzytów i nieporozumień między nimi nie brakowało w dalszym ciągu, a od czasu do czasu Sophie zaczynała wątpić w swojego Thora. 

Dużym zaskoczeniem był dla mnie epilog. Właściwie nie wiedziałam, czego się po nim spodziewać, ale jedno jest pewne — takie zakończenie nawet nie przyszło mi do głowy.  Nie wiem tylko co o nim sądzić. Z jednej strony lubię być zaskakiwana, ale z drugiej nie jestem pewna czy to jest na pewno to, czego oczekiwałam. Mam mieszane uczucia, co do tej kwestii.

Nigdy nie pozwolę ci odejść czyta się zdecydowanie lepiej niż poprzednią część. Autorka wyciągnęła wnioski i poprawiła niedociągnięcia, na które natknęłam się podczas czytania pierwszego tomu. Spędzenie czasu przy tej książce było dla mnie przyjemnością, a nie męczarnią, jak w przypadku niektórych książek z tego gatunku. Pani Marta Staniszewska potrafi zainteresować czytelnika i sprytnie owinąć go wokół palca. Mimo mały potknięć stworzyła ciekawą historię, z interesującymi bohaterami i barwnym tłem obyczajowym. Polecam wszystkim fanom literatury erotycznej — mam nadzieję, że i Wy się nie zawiedziecie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.