„Nie pozwól mi odejść. Ella i Micha” Jessica Sorensen

Tytuł: Nie pozwól mi odejść. Ella i Micha
Tytuł oryginalny: The Secret of Ella and Micha
Cykl: The Secret
Autor: Jessica Sorensen
Tłumaczenie: Ewa Helińska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 304
Data wydania: 13 czerwca 2016

Często mam tak, że gdy styl danego autora bardzo przypadnie mi do gustu, mam ochotę przeczytać wszystkie jego książki w jeden dzień. I nieważne, że do wielu z nich nie mam dostępu albo doba jest za krótka. To jakaś wewnętrzna potrzeba, którą odczuwam dosyć często.

Jessica Sorensen zauroczyła mnie swoją powieścią Przypadki Callie i Kaydena. Była to książka, dzięki której zaczęłam wchodzić w świat literatury z nurtu New Adult. Gdy pojawiła się informacja o premierze kolejnej książki tej autorki, wręcz oszalałam. A kiedy pojawiła się możliwość zamówienia Nie pozwól mi odejść od razu to zrobiłam. I choć od przeczytania tej książki minęło już sporo czasu, to dopiero teraz przychodzę do Was z jej recenzją.

Decyzja o wyjeździe do college'u była nagła i nie do końca przemyślana. Ella pod wpływem silnych emocji opuściła rodzinne miasteczko i dopiero po ośmiu miesiącach zdecydowała się do niego powrócić. Okazuje się jednak, że próba odcięcia się od dawnego życia jest niemożliwa, a wszystkie wspomnienia powracają ze zdwojoną siłą. Co wydarzyło się tego jednego, feralnego dnia, który sprawił, że Ella uciekła przed dawnym życiem i raz na zawsze zerwała przyjaźń z Michą? Czy bohaterowie będą w stanie odbudować to, co zostało zniszczone osiem miesięcy wcześniej?

Fabuła zarysowana przez autorkę nie jest tak do końca schematyczna, jak mogłoby się wydawać. Pojawiają się wątki, które nadają świeżości całej powieści, dzięki czemu książkę czyta się z dużym zainteresowaniem. Nie przeczę, że pewne schematy są obecne w tej historii, jednak nie drażnią one w żaden sposób. Oczywiście nie opisałam Wam całej opowieści, lecz zaledwie jej zalążek. Nie pozwól mi odejść to historia pozornie banalna, która po bliższym poznaniu zyskuje na wartości. Autorka mówi wprost, aby nie ukrywać swojej prawdziwej natury, nie udawać kogoś, kim się nie jest, a po prostu pozostać sobą. Historia niesie też za sobą inne przesłanie.

Autorka wykreowała naprawdę ciekawe postacie, które mają odpowiednie podłoże psychologiczne. Postarała się, aby bohaterowie byli jak najbardziej realni, a nie sztuczni. W końcu miałam okazję poczytać o bohaterze, który nie jest do końca ani dobry, ani zły. Micha nie został w żaden sposób wyidealizowany przez Jessicę Sorensen, przez co jego postać zdecydowanie wzbudza wiele skrajnych emocji. Jest to bohater, którego można, ale nie trzeba, lubić. Ella jest natomiast osobą wybuchową, twardo stąpającą po ziemi, jednak mającą swoje za uszami. Jej sposób bycia zmienił się, gdy wyjechała do college'u. Próbując zostawić za sobą przeszłość, zmieniła całkowicie swój sposób postrzegania świata, a także ubiór oraz zachowanie. Dziękowałam w myślach autorce za tych bohaterów. Nie trafiłam na rozlazłe i nijakie postacie, wręcz przeciwnie — od razu zapałałam sympatią do tej dwójki i nie zmieniło się to do końca historii, choć niektórych zachowań Elli czy Michy po prostu nie pochwalałam.

Uczucia między Ellą a Michą nie sposób opisać słowami. Już od pierwszych stron czuć wyraźne napięcie między głównymi bohaterami. Jest ono tak intensywne, że po jakimś czasie zaczyna je odczuwać nawet czytelnik, przez co staje się nieco sfrustrowany i zirytowany. To stanowi zdecydowanie plus tej książki, autorka doskonale radzi sobie z opisywaniem uczuć. Książka jest przepełniona emocjami oraz wybuchami namiętności, od których aż się ma wypieki na twarzy. Relacja tych dwóch postaci jest nieco skomplikowana, bo zanim pojawiła się miłość, Ella i Micha byli najlepszymi przyjaciółmi.

Styl Jessiki Sorensen jest lekki i przyjemny w odbiorze.  Autorka posługuje się barwnym i plastycznym językiem, który sprawia, że opisywane wydarzenia są jeszcze bardziej realne, a czytelnik nie ma problemu wczuć się w położenie, w jakim znajdują się bohaterowie. Przez większość czasu akcja toczy się raczej spokojnie i dopiero pod koniec nabiera tempa.

I choć cała opowieść bardzo przypadła mi do gustu, to jednak po jej przeczytaniu poczułam lekki niedosyt i rozczarowanie. Spodziewałam się nieco innego rozwoju wydarzeń, jednak to nie one wywołały we mnie tak sprzeczne emocje. Przede wszystkim książce zabrakło głębi, a autorka zbyt małą uwagę przywiązała do opisu problemów, które starała się nakreślić już od samego początku. Myślę, że nieco po macoszemu potraktowała wątek alkoholizmu, a także problemu, z jakim borykała się Ella. To właśnie on powinien stanowić główny punkt tej historii, a wątek miłosny powinien pozostać na drugim planie. Stało się jednak odwrotnie i chyba właśnie to najbardziej zabolało mnie w tej książce.

Nie pozwól mi odejść to kolejna dobra książka w dorobku Jessiki Sorensen, jednak nie na tyle dobra, aby mogła dorównać dwóm poprzednim książkom tej autorki. Wymienione przeze mnie wady wpłynęły nieznacznie na odbiór całej powieści, jednak mimo wszystko mogę ją polecić jako coś lekkiego i niezobowiązującego. Myślę, że będzie to odpowiednia lektura na jeden czy dwa wieczory, która umili Wam po prostu czas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.