79. „Przywróceni” Jason Mott

Tytuł: Przywróceni
Tytuł oryginalny: The Returned
Cykl: -
Autor: Jason Mott
Tłumaczenie: Barbara Budrecka
Wydawnictwo: Mira
Liczba stron: 400
Data wydania: listopad 2013

Staram się nie ograniczać do jednego gatunku książek, dlatego tym razem mój wybór padł na książkę Jasona Motta, czyli na Przywróconych. W Polsce jego debiut ukazał się pod koniec 2013 roku.

Wyobrażaliście sobie kiedyś, co by było, gdyby zmarli powrócili zza światów? Ale nie jako zombie, tylko jako normalni ludzie, tacy, jakimi byli za życia? W roku 1966 Harold i Lucille Hargrave stracili ośmioletniego syna. Wydarzenie to pogrążyło ich w rozpaczy na wiele długich lat. Po niemal pięćdziesięciu latach później przeżywają szok, widząc zmarłe dziecko przed drzwiami swojego domu. Ale to nie wszystko. Chłopiec nie jest jedyną osobą, która wraca zza grobu. Na Ziemi pojawiają się setki zmarłych, co wzbudza dużą sensację. Ludzie zaczynają się zastanawiać czy to dzieło Boga, czy zbliża się koniec świata, ponieważ z każdym kolejnym dniem Przywróconych przybywa, zaczyna natomiast brakować jedzenia i miejsca. Czy to koniec, czy dopiero początek?

Przywróceni to debiutancka powieść Jasona Motta, która wyróżnia się na tle innych oryginalną fabułą. Nie jest to książka fantasy, a tym bardziej science-fiction. Autor w swojej powieści przedstawia stosunek żywych do zmarłych i na odwrót, opisuje nasze ukryte pragnienia i obawy związane ze zjawiskiem, jakim jest śmierć. Co ciekawe, inspiracją dla autora do napisania Przywróconych stał się jeden z jego snów. Mott wiele razy śnił o matce, za którą bardzo tęsknił. Jego książka to odpowiedź na pytanie, co by zrobił, gdyby jego matka wróciła zza grobu, które zadał mu jeden z jego przyjaciół. To książka, którą każdy może interpretować na swój sposób, choć zdania co do tego mogą być znacznie do siebie zbliżone. W trakcie czytania nasuwa się wiele pytań dotyczących życia, śmierci, a nawet moralności. Autor nie ujawnia wszystkich odpowiedzi, co daje większe pole do popisu naszej wyobraźni.

Początkowo nudziłam się przy czytaniu tej książki, bo męczyły mnie zbyt długie opisy, a ja zdecydowanie nie lubię, jak coś zaczyna się ciągnąć. Miałam ochotę odłożyć tę książkę już na początku, ale postanowiłam dać jej szansę, bo miałam nadzieję, że jeszcze się rozkręci i będę miała o czym poczytać. Im bardziej zagłębiałam się w treść, tym bardziej zaczynała mnie intrygować. Sposób, w jaki Jason Mott opisuje cały otaczający świat, relacje między Przywróconymi a żywymi, czy nawet to, jak podchodzi do kwestii śmierci, jest dla mnie pełen podziwu. Nie spotkałam się nigdy z książką, która wzbudziłaby we mnie tyle wątpliwości. Po przeczytaniu Przywróconych sama zaczęłam się zastanawiać, co zrobiłabym, gdyby stanęła przede mną osoba, która nie żyje od dwudziestu czy trzydziestu lat.

Wizja powrotu zmarłych nie wydaje się jednak optymistyczna i w wielu mieszkańcach Arcadii budzi strach i zwątpienie, które towarzyszą im niemal do końca. Nie jest więc to książka radosna, a autor nie potraktował po macoszemu kwestii, które porusza. Przez książkę przewija się wielu bohaterów, są to zarówno Przywróceni, jak i normalni ludzie, którzy borykają się z wieloma problemami. Głównymi bohaterami są oczywiście rodzice Jacoba, starający się ustabilizować życie po powrocie syna. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ są już w podeszłym wieku, a opieka nad ośmioletnim dzieckiem nie należy do najprostszych.

To książka, w której autor nie posługuje się utartymi schematami. Wprowadza coś nowego i świeżego, a my nie czytamy kolejnej powielonej historii, która nie wnosi nic do naszego życia. I choć nie ma w niej dużo akcji, bo to raczej książka z podłożem nieco filozoficznym, to jednak czyta się ją z dużą przyjemnością. Przywróceni skłaniają do refleksji nad życiem, śmiercią, ale także nad istotą człowieczeństwa, czy kwestią wiary. Autor nie opisuje wszystkiego wprost. Wydarzenia, jak i poszczególni bohaterowie są owiani nutką tajemniczości, która podsyca zainteresowanie czytelnika.

Oprawa graficzna tej książki jest fantastyczna. Okładka od razu przyciągnęła moją uwagę. Prosta, minimalistyczna, a dodatkowego uroku dodaje ten odwrócony obraz dziecka. Czego chcieć więcej? Niby nic wielkiego, ale wyobraźnia zaczyna działać na najwyższych obrotach.

Tak jak wcześniej wspominałam, początkowo nie mogłam wgryźć się w całą opowieść, ale to nie jedyny problem, jaki napotkałam podczas czytania tej książki. Z jednej strony spodobał mi się styl pisania Motta, ale z drugiej czegoś mi w nim brakowało i pod koniec byłam nim zmęczona oraz czułam lekki niedosyt. Dodatkowo pod koniec książki trafiłam na kilka opisów sytuacji, które wydały mi się nieco przerysowane, zupełnie nie pasowały mi do całej akcji Przywróconych, przez co wypadły blado na tle całej opowieści.

Widać zdecydowanie, że w napisanie Przywróconych Jason Mott włożył całe serce. Napisał dobrą książkę, która mimo małych potknięć, jest warta uwagi. Oryginalna fabuła oraz pytania, jakie nasuwają się po przeczytaniu całej książki sprawiają, że czytanie jej jest przyjemnością, a nie męczarnią.

Za egzemplarz Przywróconych dziękuję

Książkę możecie kupić TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.