„Art&Soul” Brittainy C. Cherry

Tytuł: Art&Soul
Tytuł oryginalny: Art&Soul
Cykl: -
Autor: Brittainy C. Cherry
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 392
Data wydania: 16 marca 2016

Czy kiedykolwiek czuliście się wyobcowani? Czy inni uważali Was za dziwaków ze względu na to, że nie podążaliście za tłumem, a po prostu realizowaliście własne pasje i byliście sobą? Ile razy staraliście się udawać, że wszystko jest w porządku, próbowaliście się dopasować, aby ludzie nie patrzyli na Was z politowaniem?

Nie od dziś wiadomo, że poprzez sztukę i muzykę można pokazać wiele, ale przede wszystkim dzięki niej można wyrazić siebie. Zarówno sztuka, jak i muzyka ma na nas zbawienny wpływ, może nas odprężać, uspokajać bądź po prostu stanowi jedną z form wyrażania emocji.
Byliśmy znużeni, ale byliśmy razem, tworząc własny rodzaj sztuki. Staliśmy się arcydziełem stworzonym z dwóch samotnych dusz. Kolor w naszych oczach zmętniał, ponieważ wiedzieliśmy, że niekiedy najpiękniejsze dzieło sztuki tworzone było z najmroczniejszego zakątka duszy.
Aria od zawsze była uważana za dziwadło. Razem ze swoim przyjacielem Simonem przemierzała szkolne korytarze, pozostając niezauważana. Nie istniała, ale czuła się z tym dobrze. Jedno wydarzenie wystarczyło, aby cała szkoła zaczęła huczeć od plotek, a jej przypięto etykietę puszczalskiej. Był też on. Chłopak z Alabamy, próbujący robić dobrą minę do złej gry. Po przyjeździe do ojca musiał zmierzyć się z ponurą rzeczywistością. Nowy dom, nowa szkoła, nowi ludzie. Gdyby nie projekt Art&Soul Aria i Levi nie mieliby nawet okazji tak dobrze się poznać. Jednak czy to wystarczyło, aby dwie zagubione dusze znalazły w sobie oparcie?
Jeśli zbyt mocno skupimy się na tym, co było, lub zbyt intensywnie będziemy myśleć o tym, co będzie, przegapimy nasze obecne pragnienia, rzeczy, które chcemy tu i teraz.
Zdaję sobie sprawę, że fabuła nie należy do oryginalnych, ale myślę, że ta pozycja wyróżnia się na tle innych z tego gatunku, ze względu na to, że autorka tak fantastycznie opisuje wszystkie wydarzenia. W książce nie znajdziecie zbędnych opisów czy dialogów, wszystko układa się po prostu w doskonałą całość. Styl Brittainy C. Cherry jest niezwykle lekki, a zarazem plastyczny, przez co książkę można pochłonąć w jeden, ewentualnie dwa, wieczory.

Bohaterowie nie są w przejaskrawieni. Los nie rzuca im wyłącznie kłód pod nogi, dramat nie goni dramatu. Przez tę historię przemawia przede wszystkim realizm, ponieważ pojawiają się zarówno szczęśliwe, jak i smutne momenty w życiu Arii i Leviego. Levi za kurtyną sztucznego uśmiechu ukrywa swój ból spowodowany odrzuceniem ze strony ojca. Próbuje nawiązać z nim nić porozumienia, ale nawet to okazuje się zbyt trudne. Levi jest niezwykle sympatycznym chłopakiem, z którym mogłabym się zaprzyjaźnić bez wahania. Mimo problemów rodzinnych stara się iść do przodu, walczy o swoje marzenia i nie ulega wpływom innych ludzi. Aria natomiast jest zwyczajną dziewczyną, gotową stawić czoła problemom. Podjęła w życiu niejedną złą decyzję, ale mimo to próbuje wszystko naprawić. Jest artystką, więc nic dziwnego, że nieco odstaje od reszty. Według mnie, to właśnie Levi, Aria oraz Simon i Abigail są normalnymi ludźmi. Zostali nazwani dziwakami tylko ze względu na to, że nie pasowali do reszty, ponieważ mieli własne pragnienia i cele, mieli wady, swoje przyzwyczajenia i nawyki.
Może nie chodziło o sklejanie złamanych serc. Może chodziło o kochanie pokruszonych odłamków takimi, jakie one były.
Wielu może sądzić, że głównym tematem tej książki jest miłość. To jednak wątek poboczny,  który stanowi niesamowite tło dla całej powieści. Na główny plan wysuwa się poznawanie siebie, swoich pragnień oraz marzeń. To książka o przyjaźni oraz o podejmowaniu decyzji, które nie zawsze będą słuszne. Poruszane są także inne kwestie, takie jak relacje dzieci i rodziców oraz różne postawy wobec choroby.

Miłość przedstawiona przez autorkę nie jest łatwa. Brittainy C. Cherry pokazuje złożoność tego uczucia, które dopiero kiełkuje. Właściwie ani Aria, ani Levi nigdy tego nie doświadczyli. Nie chodziło o fizyczność, a o harmonię dusz. To nie kolejna banalna historia miłosna, w której bohaterowie zakochują się od pierwszego wejrzenia. Oni dopiero poznają to uczucie. Małymi krokami zbliżają się do siebie, próbując zdobyć zaufanie drugiej osoby.

Mimo iż na okładce znajdują się dwie postacie, które sugerują czytelnikowi, jak wyglądają bohaterowie, to jednak ja podczas czytania miałam w głowie zupełnie inne osoby. Okładka może nie jest oryginalna, ale uważam, że ma w sobie coś takiego, że po prostu przyciąga wzrok. Na tylnej okładce znajduje się krótki opis historii oraz dwa, naprawdę cudowne, cytaty.
W jakiś sposób jednocześnie była zimna i ciepła, jak słońce, które rankiem wschodzi nad zimowym lasem.
Jeżeli mieliście wątpliwości, sięgając po Kochając Pana Danielsa, to Art&Soul powinno być dla Was lekturą obowiązkową. Jest zdecydowanie lepszą, bardziej dopracowaną pozycją, w której autorka zadbała o każdy szczegół oraz wplotła ciekawe wątki. Nie uważam, aby poprzednia książka autorki była zła, wręcz przeciwnie, podobała mi się, jednak Art&Soul wywołało we mnie o wiele więcej emocji i znacznie bardziej zżyłam się z bohaterami. Moim zdaniem nie jest to książka łatwa, ponieważ porusza wiele ważnych kwestii, pokazuje zupełnie inne spojrzenie na miłość i według mnie, to stanowi zdecydowany atut tej książki.
Była tęczą w mojej niekończącej się burzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.