„Colonia” (2015)

Tytuł: Colonia
Tytuł oryginalny: Colonia
Gatunek: dramat
Kraj produkcji: Niemcy
Rok produkcji: 2015
Czas trwania: 110 minut
Reżyseria: Florian Gallenberger
Obsada: Emma Watson, Daniel Brühl, Michael Nyqvist, Vicky Krieps
Dystrybucja:

Do ostatniej chwili zastanawiałam się, o czym właściwie jest ten film. Początkowo pomyliłam go nawet z Regresją, o której jakiś czas temu pisałam na blogu. Colonia to film Floriana Gallenbergera, niemieckiego reżysera, który po dosyć długiej przerwie (bo po sześciu latach), postanowił powrócić z nową produkcją.

Lena (Emma Watson) i Daniel (Daniel Brühl) to para niemieckich turystów przebywających w Chile. Mężczyzna bierze udział w protestach przeciwko lokalnej władzy. Pewnego dnia, podczas zamieszek, zostaje złapany i oskarżony o spiskowanie przeciwko rządzącym. Za karę trafia do obozu, do Kolonii Godności (Colonia Dignidad). Lena, postanawiając ratować ukochanego, sama wstępuje do obozu. Jednak opuszczenie osady nie jest takie proste, jak mogłoby się na początku wydawać.

Kolonię nie bez powodu porównuje się do jednego z wielu niemieckich obozów koncentracyjnych. Osada założona przez Paula Schäfera (w tej roli Michael Nyqvist) i niemieckich imigrantów była miejscem hermetycznym, gdzie ludzi przetrzymywano siłą, torturowano ich, a nawet mordowano. Pozornie można było twierdzić, że to tylko religijna wspólnota, która nikomu nie zagraża. Potem jednak owa wspólnota przemieniła się w sektę. Wszyscy mieli chodzić jak w zegarku, a nieposłuszeństwo spotykało się tutaj z surowymi karami. 

Film ten, to upamiętnienie ofiar Pinocheta oraz wszystkich skrzywdzonych przez Paula Schäfera. Postać tego drugiego mężczyzny do tej pory wywołuje u mnie odruchy wymiotne. Nazista, pedofil, zboczeniec — właśnie takimi słowami można określić Schäfera. Myślę, że produkcja w dobry sposób odwzorowuje wydarzenia z tamtego okresu. 

Dużą uwagę warto zwrócić na napisy końcowe, z których możemy dowiedzieć się, co stało się z tymi wszystkimi ludźmi przebywającymi w osadzie, samym Schäferem, ilu osobom udało się stamtąd uciec oraz jaki stosunek do istnienia takiego „obozu” miał świat. Byłam zszokowana, widząc te wszystkie przerażające informacje. Dopóki nie obejrzałam tego filmu, nie zdawałam sobie sprawy, na jaką skalę działała Colonia. O samej dyktaturze Pinocheta słyszałam niejednokrotnie, ale to, co działo się w Chile, było dla mnie nie do pomyślenia.

Większość zarzuca Emmie Watson sztuczną grę aktorską, na siłę ciągle ją łącząc z rolą Hermiony Granger. Moim zdaniem niesłusznie. Dla mnie Emma jest aktorką, która idealnie wpasowuje się w klimat takich filmów jak Colonia czy Regressión. Owszem, zdobyła dużą sławę dzięki tej roli, ale od zakończenia tej serii minęło kilka dobrych lat, a Emma wystąpiła w szeregu niezłych filmach. Czy warto więc przyczepiać jej plakietkę z nazwą Hermiona Granger? Według mnie jest osobą niezwykle charyzmatyczną z niewątpliwie dużym talentem aktorskim. Pasuje do ról z pozoru niewinnych kobiet, które potrafią pokazać pazury. Co do Daniela Brühla, to mam mieszane uczucia. Jego postać czasami mnie irytowała. Rozumiem, że chciał uwieczniać wszystko na zdjęciach, aby potem pokazać światu, co wyprawiał Pius, ale myślę, że w pewnym momencie stracił nad tym panowanie. 

Zdecydowanie na największe uznanie zasługuje Michael Nyqvist, czyli aktor wcielający się w postać Schäfera. Grał tak autentycznie, że czasami miałam wrażenie, że na ekranie widzę tego okrutnego nazistę, a nie aktora.

Wielki plus za ścieżkę dźwiękową. Dobrym pomysłem było umieszczenie Ain’t No Sunshine Billa Whitersa w dwóch wersjach. Pierwsza, radosna, żywa pojawia się na początku filmu, natomiast druga o wiele bardziej przygnębiająca tuż na koniec. Widz do ostatniego momentu śledzi wydarzenia rozgrywające się w filmie. Jest to produkcja przemyślana od początku do końca, która trzyma widza w niepewności.

Zarówno gra aktorska, jak i samo wykonanie stoi tutaj na bardzo wysokim poziomie. Jest to przede wszystkim historia ciekawa, na którą warto zwrócić uwagę i poświęcić czas na jej obejrzenie. We mnie wywołała szereg skrajnych emocji, do tej pory nie mogę się otrząsnąć po obejrzeniu tego filmu. Polecam go każdemu. I myślę, że powinno powstawać więcej takich produkcji, które będą uświadamiały nas i nieustannie przypominały o tym, jaki jest świat i ludzie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.