BOOK HAUL #1

Witajcie kochani w nowej serii na blogu! Kto na bieżąco śledzi mojego bloga, ten wie, że postanowiłam zrezygnować z typowych podsumowań, bo uznałam je za coś nad wyraz niepotrzebnego na blogu. Wstawiałam tam nie tylko statystyki (które swoją drogą mają już dla mnie mniejsze znaczenie), ale również zdobycze książkowe. Z pokazywania stosików postanowiłam nie rezygnować, bo to jest jakoś związane z moim blogiem. Dzięki temu może ktoś natknie się na jakąś ciekawą książkę? Przynajmniej mam taką nadzieję :) 

Dzisiaj nietypowo, bo zdobycze z dwóch miesięcy. Niestety na zdjęciach nie ma jednej pozycji, bo ciężko było mi ją uchwycić w odpowiednim świetle. Dajcie znać, czy czytaliście coś z tego stosiku i jakie są wasze wrażenia. A jeżeli tworzycie podobne posty, to wrzucajcie mi linki w komentarzach. Chętnie zajrzę. A tymczasem zapraszam do przejrzenia lutowo-marcowych zdobyczy 97books.

Book Haul #1 - luty/marzec
1. Klub Dumas — Arturo Perez-Reverte (nieprzeczytane.pl — ok.5 zł)
2. Anatomia uległości — Augusta Docher (egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Lucky i autorki)
3. Kiedy byłem dziełem sztuki — Eric-Emmanuel Schmitt (booksfera.pl — 11,52 zł)
4. Dotrzymana obietnica — Jill Anderson (ustrzelony licznik na blogu Czytanie moja miłość)
5. Art&Soul — Brittainy C.Cherry (wygrana na FP wydawnictwa Filia)
6. Coraz mniej milczenia — Marta Fox (od Książkomanii)
7. Jesienna miłość — Nicholas Sparks (kiosk Ruchu — 14,99 zł)
8. Na zakręcie — Nicholas Sparks (kiosk Ruchu — 14,99 zł)
9. I wciąż ją kocham — Nicholas Sparks (kiosk Ruchu — 14,99 zł)
10. Noce w Rodanthe — Nicholas Sparks (kiosk Ruchu — 14,99 zł)
11. Kochanek z Malty — Melissa Moretti (dadada.pl — zestaw)
12. I że ci nie odpuszczę — Joanna Szarańska (ustrzelony licznik u Cyrysi)
13. Cała nadzieja w Paryżu — Deborah McKinlay (dadada.pl — zestaw)
14. Marcowe fiołki — Sarah Jio (znak.com.pl — 13,90 zł)
15. Jeżynowa zima — Sarah Jio (znak.com.pl — 13,90 zł)
16. W jednej osobie — John Irving (booksfera.pl — 10,24 zł)
17. Przeklęta laleczka — Ewa Rajter (wygrana na FP wydawnictwa Jaguar)
18. Trucicielka — Eric-Emmanuel Schmitt (booksfera.pl — 9,54 zł)
19. Ed Sheeran. Graficzna podróż — Ed Sheeran, Phillip Butah (insignis.pl — 19,99 zł)
20. Amber — Gail McHugh (nie ma jej na zdjęciu)
+ Take me home — One Direction (empik.com — 20 zł)
+ Made in the A.M — One Direction (stacjonarna Biedronka — 15 zł)
+ DNA — Little Mix (empik.com — 20 zł)

Wiem, wiem — to book haul, a wstawiłam płyty. One po prostu pasowały mi do zdjęcia z książką Eda. Zalinkowałam recenzje do książek, które miałam już okazję przeczytać oraz wstawiłam linki do poszczególnych miejsc, w których zamawiałam książki. Dajcie znać, którą najpierw powinnam przeczytać. 

Podoba Wam się taka forma? Czy mam sobie darować linki i ceny? Proszę o sugestie! 

„Hotel Transylwania 2” / „Hotel Transylvania 2” (2015)

Tytuł: Hotel Transylwania 2
Tytuł oryginalny: Hotel Transylvania 2
Gatunek: animacja, familijny, komedia
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2015
Czas trwania: 89 minut
Reżyseria: Genndy Tartakovsky
Obsada: Adam Sandler, Andy Samberg, Selena Gomez, Kevin James
Dystrybucja: United International Pictures Sp z o.o.

Filmy animowane mają w sobie niesamowity urok i mogłabym je oglądać całymi dniami, mimo że skończyłam już dziewiętnaście lat i nie jestem już dzieckiem. Trafiałam czasami na filmowe buble, ale stanowiły może one 12% wszystkich obejrzanych przeze mnie produkcji animowanych. 

Wybrałam dziwną porę na recenzję tego filmu, bardziej odpowiednią produkcją byłaby jakaś z motywem wielkanocnym. Może następnym razem uda mi się dopasować film do okazji.

Hotel Transylwania 2 to kontynuacja animacji o tym samym tytule z 2012 roku. Pierwsza część opowiadała o miłości młodej wampirzycy do nieco fajtłapowatego człowieka. Temu uczuciu był przeciwny ojciec dziewczyny — Dracula, który robił wszystko, aby Mavis nie spędzała czasu z Jonathanem i przede wszystkim, aby nie dowiedziała się, że chłopak jest człowiekiem. 
W drugiej części bohaterowie znów powracają. Mavis i Jonathanowi rodzi się syn, ale Dracula jest zaniepokojony, bo malec nie ma kłów, nie lata, ani nie sieje postrachu. Uwielbia za to Pana Ciasia. Dracula jest zdruzgotany, ale pewnego dnia do głowy przychodzi mu pewien plan — postanawia zabrać swojego wnuczka na obóz, na którym był on sam, będąc dzieckiem. Niestety, o wyprawie nie ma pojęcia Mavis, a to może okazać się dla Draka zgubne.
Całą animację ogląda się bardzo przyjemnie. Zabawne dialogi i humor wprawiają widza w dobry nastrój. Bajka porusza ważne tematy, takie jak tolerancja wobec innych,  czy akceptacja, której oczekujemy od bliskich. Nie jest to jednak ukazane dosłownie. Widz musi w pełnym skupieniu oglądać animację, aby odkryć jej drugie dno. Potwory są tylko zasłoną, za którą można dostrzec bajkę, która uczy ważnych wartości.

Grafika jest natomiast przepiękna. Krajobrazy wykreowane na potrzeby bajki zachwycają. Straszne zamczysko, las, a nawet współczesne miasta wzbudzają w widzu podziw.

Postaci z Hotelu Transylwanii nie da się nie polubić. Każda z nich jest inna, dzięki czemu możemy znaleźć wśród bohaterów swojego ulubieńca. W niczym nie przeszkadza fakt, że są to potwory. Bawią tak samo, jak postacie z innych bajek. I nawet taki Frankenstein może liczyć na sympatię widza.


Bajka jednak ma swoje minusy. Jednym z nich jest dla mnie ścieżka dźwiękowa i to tylko i wyłącznie za sprawą Fifth Harmony, zespołu, którego piosenki zostały wykorzystane w bajce. Nie przepadam za ich muzyką i irytowało mnie strasznie, gdy słyszałam ich utwory w animacji. Użycie Worth it miało być zabawną odskocznią, a według mnie wyszło strasznie tandetnie.

Drugim minusem jest wplecenie do całej historii technologii oraz portali społecznościowych. Nawet Hotel Transylwania 2 uległ facebookowej modzie czy selfie. To raziło w animacji, bo miałam mimo wszystko nadzieję, że obędzie się bez takich wpadek.

Hotel Transylwania 2 to wspaniały film dla całej rodziny. W żadnym stopniu nie ustępuje pierwszej części, nadal bawi widza do łez i zapewnia wspaniałą rozrywkę. Mimo kilku wad animację mogę określić mianem dobrej i polecić ją młodszemu, jak i starszemu widzowi.

(c) źródła zdjęć: filmweb

„Przeklęta laleczka” Ewa Rajter

Tytuł: Przeklęta laleczka
Tytuł oryginalny: Przeklęta laleczka
Cykl: -

Autor: Ewa Rajter

Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 287
Data wydania: 20 stycznia 2016

Przeklęta laleczka to książka Ewy Rajter, wydana na początku 2016 roku. Autorka ma już w swoim dorobku inną powieść — Trzy dziewczyny, trzy randki, trzy łóżka.

Nie miałam żadnej styczności z polskimi autorkami, które pisałyby o czymś z pogranicza kryminału i sensacji, ale ze zgrabnie wplecionym romansem. Właściwie nie czytam wielu książek z takich gatunków, więc okazało się to dobrą odskocznią.

Agata, Ewa i Zuzanna to trzy Polki, które przyjeżdżają do Meksyku, każda w innym celu. Jest jednak coś, co je łączy. Wszystkie zatrzymują się w tym samym hotelu, w którym pewnego dnia dochodzi do zbrodni. Co może łączyć dziennikarkę, artystkę i pani kryminolog z zamordowaną kobietą? Na te pytanie odpowiedź znajdziecie w Przeklętej laleczce.

Akcja toczy się dosyć szybko, ale czytelnik nie będzie miał problemu w rozeznaniu się w całej sytuacji. Każdy wątek jest tajemniczy, ciężko stwierdzić, który bohater gra w książce pierwsze skrzypce. Morderstwa, tajemnice, narkotyki, to tylko

Bardzo ciekawym zabiegiem było wymieszanie narracji. Jest to ciekawy pomysł, ponieważ zmiana narracji nie następuje po jednym, czy dwóch rozdziałach, ale czasami po jednym akapicie. Wydało mi się to na tyle interesujące, aby wspomnieć o tym w recenzji. W Przeklętej laleczce mamy do czynienia z większą ilością bohaterów. Każdy z nim ma swoją historię do opowiedzenia. Zmieniająca się narracja może okazać się zgubna dla czytelnika, który nigdy nie miał okazji czytać książki o podobnej budowie.

Bohaterowie, których stworzyła Ewa Rajter są ludźmi z krwi i kości. W powieści są ukazane dobre, jak i złe postacie. Ci drudzy są bardzo charakterystyczni i nie sposób ich nie rozpoznać. Nie spotkałam się z postacią, która irytowałaby mnie swoim zachowaniem, mogę więc tylko dodać kolejny plus dla tej książki. Często jednak autorzy gubią się i tworzą postacie, które są zbyt mocno wyidealizowane, bądź odwrotnie - są ofiarami i nie da się ich lubić. Autorka świetnie sobie poradziła i wykreowała męskie, jak i żeńskie postacie, z którymi niejednokrotnie czytelnik mógłby się utożsamiać.

Ewa Rajter ma bardzo przyjemny i lekki styl. Nie przytłacza czytelnika nagromadzeniem niepotrzebnych metafor, opisów, czy dialogów. Język jest prosty, ale nie przeszkadza to w odbiorze całego utworu.

Przeklęta laleczka to doskonała opowieść dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z kryminałem, romansem, czy czymś sensacyjnym. Książka łączy w sobie elementy kilku gatunków, dzięki czemu nie wpisuje się w kanon typowego kryminału, czy romansu. Opowieść Ewy Rajter może wzbudzać w czytelniku szereg różnych emocji, ale z całą pewnością są to niezapomniane emocje.

„Dziewczyna z porcelany” Agnieszka Olejnik

Tytuł: Dziewczyna z porcelany
Tytuł oryginalny: Dziewczyna z porcelany
Cykl: -
Autor: Agnieszka Olejnik
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 316
Data wydania: 6 maja 2015

Dziewczyna z porcelany to jedna z pięciu książek Agnieszki Olejnik. Została wydana przez wydawnictwo Czwarta Strona w 2015 roku. Autorka kryminału i książek dla dzieci postanowiła napisać coś z pogranicza romansu i literatury obyczajowej.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Nigdy wcześniej nie słyszałam o jakimkolwiek utworze pani Olejnik, a po Dziewczynę z porcelany sięgnęłam zupełnie przypadkowo. Nie miałam pojęcia, czego mogę się spodziewać po tej historii.

Michał studiuje informatykę, pracuje jako grafik komputerowy, model i fotograf. Ma dziewczynę o imieniu Paula, wiedzie spokojne, beztroskie życie, bez większych zobowiązań. Do czasu. W jednej chwili spadają na niego wszystkie obowiązki: prowadzenie domu i opieka nad młodszym bratem, z którym do tej pory nie miał zbyt dużego kontaktu. Może jedynie liczyć na pomoc sąsiadki — Zuzanny, która uczy języka rosyjskiego w pobliskiej szkole. Pytanie tylko, czy Michał poradzi sobie ze studiami, pracą, bratem i miłosnymi zawirowaniami? Czy uda mu się przełamać niechęć do Tomka i zastąpić w jakimś stopniu rodziców? Jaką rolę odegra w jego życiu nauczycielka?

W książce mamy do czynienia z trzema głównymi wątkami. Jednym z nich jest opieka Michała nad małym Tomkiem i zacieśnianie więzi między rodzeństwem. Malec jest niezwykle uroczym, ale i mądrym chłopcem. Rozczuliłby każdego czytelnika. Na drugi, ale równie ważny plan, wysunęły się relacje Zuzanny i Michała, które z każdą kolejną stroną stawały się coraz bardziej skomplikowane. Z każdej sytuacji da się znaleźć jakieś wyjście i podobnie było w tym przypadku, trzeba tylko tego chcieć. Nie jest to jednak opowieść, gdzie wszystko jest usłane różami. Trzeci wątek dotyczy samej postaci Michała, która okazuje się być bardziej złożona niż na początku się to wydaje. Jest bohaterem, w którym dokonuje się przemiana. Przez całą książkę możemy obserwować  zachodzące zmiany w zachowaniu młodego mężczyzny.

Sami bohaterowie wykreowani przez Agnieszkę Olejnik są niezwykle interesujący. Żadne z nich nie jest idealną postacią, mają wady i zalety, a to jest bardzo cenione w książkach, ponieważ od żadnego z bohaterów nie wieje nudą, zawsze potrafią czymś zaskoczyć czytelnika i sprawić, że utwór staje się przyjemniejszy do czytania. Autorka nie przesadziła również z kreacją poszczególnych bohaterów w drugą stronę: nikt nie jest męczennikiem, nikt nie jest ofiarą. To ludzie z krwi i kości.

Podobno miłość uskrzydla, jednak nie w tym przypadku. Miłość, którą pokazała nam autorka, jest uczuciem niezwykle trudnym, a przede wszystkim obcym dla głównego bohatera. Przebojowy jak dotąd mężczyzna, musi sam sobie odpowiedzieć na jedno z ważniejszych pytań: czy warto walczyć o coś, co nie powinno mieć racji bytu?

Dziewczyna z porcelany to opowieść o wybaczaniu bliskim, ale także o pogodzeniu się z własnym losem, akceptacją swoich wad i pokochaniu na nowo. To także utwór, w którym widać dokładnie, jak ważne są relacje między bliskimi. Tajemnice z przeszłości nie są niczym dobrym, ale nie do końca można je uznać za coś złego. Autorka napisała książkę, którą chce się czytać, czytać i czytać. 


Uwaga, analizujemy!


Na początku miała pojawić się ta analiza na facebooku, ale uznałam, że tutaj będzie zdecydowanie czytelniej i każdy będzie miał łatwy dostęp do tego wpisu. Ankietę utworzyłam już jakiś czas temu, ale spośród lubiących fanpage i obserwujących bloga wzięło w niej udział zaledwie 9 osób. Dziękuję im jednak z całego serca, a teraz przejdę do analizy odpowiedzi :)


Jak oceniasz wygląd bloga i czy jest coś, co Ci w nim przeszkadza?

Wyniki pokazały, że podoba się Wam on w 88%, co bardzo mnie cieszy i myślę, że na dobrą sprawę nie muszę w nim nic zmieniać. Natomiast jeżeli chodzi o zastrzeżenia, to zwróciliście mi uwagę na miniatury postów na stronie głównej. Na szczęście poprawiałam to na bieżąco i według mnie już jest w porządku (chodzi o okładki książek/filmów, bo niestety tagi będą rozjechane, ale postaram się coś zrobić w tej sprawie).

Niektórzy z Was nie próbowali się ze mną skontaktować, ale Ci, którzy to robili, nie mieli z tym żadnego problemu. Postaram się mimo wszystko zaktualizować zakładkę z kontaktem i wyrzucić stamtąd niepotrzebne linki.

Kolejne pytanie dotyczyło częstotliwości postów, z jaką miałyby się pojawiać na blogu. Poniżej zamieszczam wyniki. Większość z Was, bo aż 78% była za tym, aby posty pojawiały się 2-3 razy w tygodniu i podejrzewam, że właśnie do tego się zastosuję. Przynajmniej do matury, bo teraz każda minuta jest na wagę złota. Potem pomyślę nad innym rozwiązaniem, albo zostanie tak jak jest.



Co czytasz najczęściej? 
W tym pytaniu chciałam się dowiedzieć, jakiego typu posty czytacie na moim blogu najczęściej. Najmniej popularny jest cykl Must Watch, z którego niestety nie zrezygnuję, bo z tego co widzę, to jednak ma on swoich odbiorców. Najczęściej czytacie recenzje książek (aż 100% ankietowanych) oraz recenzje filmów (44%). Zrezygnowałam natomiast z podsumowań miesiąca, które były tylko sztucznymi zapychaczami na blogu. Postanowiłam, że będę dodawała posty ze stosikami/zdobyczami, które będą zdecydowanie treściwsze i to nie będą same statystyki, jak w przypadku podsumowań. 




W szóstym pytaniu zapytałam, czy ważny jest dla Was kontakt autora z czytelnikiem. Było to pytanie otwarte, więc mieliście pełną dowolność w odpowiadaniu na te pytanie, a nie tylko suche tak lub nie. Zdecydowanie dla większości ważny jest ten kontakt, lubicie, gdy autor odpowiada na komentarze i nie pomija czytelnika — w ten sposób okazuje mu szacunek. I tutaj się z Wami całkowicie zgadzam. Rozumiem, że nie zawsze jest czas odpowiadać na wszystkie pytania, ale ja się staram to robić pod każdym postem. Najsmutniejsze jest chyba to, że ktoś czasami się wysili, zostawi długi i bardzo treściwy komentarz, ale zginie on w tłumie, a autor nawet go nie zauważy.

Czy chcielibyście, aby cykl TOP5 został wznowiony? Jeśli tak, to jakie rankingi chcielibyście w nim zobaczyć?
Osiem osób odpowiedziało, że tak, a jedna, że nie, bo jest nudny. Jeśli podobał się on większości, to uznałam, że miło będzie go przywrócić. Mam już przygotowane wstępne tematy takich postów, więc niedługo powinien się pojawić taki wpis. Wasze propozycje to: najlepsze książki, filmy, seriale, aktorzy, aktorki, ulubieni bohaterowie, TOP5 poszczególnych gatunków, TOP5 filmów z określonym motywem, a także książkowe męskie postacie, ranking muzyczny.

W ósmym pytaniu chciałam wiedzieć, w jakim stopniu kierujecie się moimi recenzjami przy wyborze książki lub filmu. Wyniki pokazały, że po przeczytaniu recenzji na książkę/film decyduje się 57% osób, co mnie bardzo cieszy, bo widzę, że czytacie to, o czym piszę i że w wielu przypadkach Was to interesuje. 

Wyniki dziewiątego pytania bardzo mnie zasmuciły. Zapytałam Was, jak często zostawiacie ślad na 97books. Dwie osoby odpowiedziały, że za każdym razem, również dwie osoby stwierdziły, że tylko czasami, a aż 5, że rzadko. Nie wiem, jak mam to skomentować, w zasadzie zastanawiam się czym jest to spowodowane. Czyżby brakiem czasu? 

Chciałam również wiedzieć o jakich książkach chcielibyście poczytać więcej na 97books. Zdecydowanie jesteście za kryminałami, thrillerami i książkami sensacyjnymi, niektórzy z Was chcą jeszcze więcej recenzji romansów/erotyków, ale pojawiły się też odpowiedzi, w których zasugerowaliście mi coś obyczajowego, przygodowego lub fantastycznego. Bardzo mnie to cieszy i postaram się, aby 97books było blogiem, na którym każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego.

Natomiast jeżeli chodzi o gatunki filmów, to czekacie na więcej recenzji komedii/komedii romantycznych, filmów fantasy/sci-fi oraz dramatów i melodramatów. Od razu powiem, że obejrzałam kilka takich filmów, ale muszę znaleźć czas na napisanie recenzji.

W jednym z ostatnich pytań zapytałam, czy bylibyście zainteresowani postami okołoksiążkowymi, z jakimiś gadżetami, instrukcjami, trikami dotyczącymi bloga. Większość odpowiedziała, że tak. Wasze propozycje były bardzo ciekawe i postaram się powoli wdrążyć tę serię w życie.

Nie mieliście większych uwag, pochwaliliście mnie za wygląd i kazaliście walczyć o promocję bloga. I jeżeli konkursy można uznać za taką promocję, to pojawią się aż dwa, w odpowiednich odstępach. O pierwszym pisałam już na facebooku. Pojawi się on, gdy na blogu będzie 30 000 wyświetleń. Co do drugiego, to pytanie skierowałam do Was: kiedy byście go chcieli i w jakiej formie miałby się ukazać. Za wszelkie sugestie serdecznie Wam dziękuję!

(c) główny obrazek - Dakota / kropeczki - iconfinder.

„Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz” Michelle Falkoff

Tytuł: Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz
Tytuł oryginalny: Playlist for the Dead
Cykl: -
Autor: Michelle Falkoff
Tłumaczenie: Marcin Sieduszewski
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 272
Data wydania: 4 lipca 2015

Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz, pojawiło się na rynku pod koniec 2015 roku, a jej wydania podjęło się wydawnictwo Feeria Young. Przez jakiś czas było o tej książce dosyć głośno, a wszystko za sprawą tematyki, którą porusza.

Samobójstwo to jeden z tematów, który staje się coraz popularniejszy w książkach. Czasami takie historie są przerysowane i ciężko się je czyta, co nie znaczy, że nie istnieją dobre książki o takiej tematyce. Trudno trafić na interesującą pozycję z tego kręgu, ale muszę przyznać, że takie poszukiwania są naprawdę ciekawym i absorbującym zajęciem. Pewnie niektórzy z Was znają Tease, czy Pamiętnik samobójczyni, to jednak zaledwie dwie z kilkuset pozycji z motywem samobójczym.

Podczas pewnej imprezy między Samem, a jego najbliższym przyjacielem Haydenem dochodzi do nieprzyjemnej sytuacji. Sam, męczony wyrzutami sumienia postanawia przeprosić, jednak nie jest mu to dane, bo na miejscu zdaje sobie sprawę, że Hayden popełnił samobójstwo, a jemu zostawił playlistę z dołączoną do niej karteczką Posłuchaj, a zrozumiesz. Bohater na początku nie może uwierzyć w to, że jego przyjaciel odszedł, nie potrafi sobie też wybaczyć, że  ich ostatnia rozmowa nie należała do najprzyjemniejszych.

Autorka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, umieszczając kolejne piosenki jako tytuły rozdziałów. Dzięki czemu możemy czytać, słuchając poszczególnych piosenek, co moim zdaniem jest bardzo ciekawym zabiegiem. Stworzyłam playlistę, aby zachęcić Was choć trochę do sięgnięcia po tę książkę. Na pewno niektórzy z Was kojarzą takie utwory jak One Step Closer, Say Something, czy Smells Like Teen Spirit.

Bohaterowie nie są przerysowani, jak w niektórych książkach. Sam przeżywa wewnętrzne katusze, obwinia się o śmierć przyjaciela, a jednocześnie stara się znaleźć logiczne wytłumaczenie samobójstwa Haydena. Muszę przyznać, że dla mnie znaczącymi wskazówkami były właśnie te piosenki i po każdym rozdziale zagłębiałam się w teksty utworów, przez co książka stała się dla mnie łatwiejsza do zrozumienia. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, ile istnieje powodów, dla których nastolatki popełniają samobójstwo. Ta książka rozjaśniła mi co nieco.
Przez ostatnie kilka dni na zmianę za nim tęskniłem i nienawidziłem go, czułem się winny i zdruzgotany – właściwie nie wiedziałem, jak powinienem się czuć, oprócz tego, że jakoś inaczej.
Czasami okazuje się, że nawet najlepsi przyjaciele mają przed nami tajemnice, a my sami nie wiemy o nich wszystkiego. Pozornie możemy twierdzić, że znamy drugą osobę na wylot, a prawda jest taka, że dopiero po śmierci, wychodzą na jaw niektóre wydarzenia.  To książka przepełniona niewyobrażalnym bólem po stracie najlepszego przyjaciela. Są ofiary, są kaci, a okazuje się, że pomiędzy nimi jest niewielka różnica.

W niecałych trzystu stronach Michelle Falkoff umieściła tak wiele sytuacji, które zmuszają czytelnika do zastanowienia się nad własnym postępowaniem, że aż trudno jest to sobie wyobrazić. Widać, że z tą tematyką jest oswojona i nie są to raczej informacje wyssane z palca. To nie kolejna nudna opowieść ze schematyczną fabułą i przerysowanymi bohaterami. Książka zmusza do głębokiej refleksji. Autorka przemyślała książkę w każdym najmniejszym calu.


Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz, to książka o pogodzeniu się ze śmiercią bliskiej osoby, o zrozumieniu postępowania nastolatków, którzy decydują się na odebranie życia w taki sposób, ale to także opowieść o wybaczeniu samemu sobie. Autorka jednak pokazuje też, do czego doprowadza znęcanie się psychiczne i fizyczne nad drugą osobą. Tej książce należy dać szansę. Dopiero po przeczytaniu tych ponad dwustu stron, czytelnik jest w stanie zrozumieć sens i przesłanie całej opowieści.
© Agata | WS.