„Dracula. Historia nieznana” / „Dracula Untold” (2014)

Tytuł: Dracula: Historia nieznana
Tytuł oryginalny: Dracula Untold
Gatunek: fantasy, horror
Kraj produkcji: Japonia, USA
Rok produkcji: 2014
Czas trwania: 92 minuty
Reżyseria: Gary Shore
Obsada: Luke Evans, Sarah Gadon, Dominic Cooper, Art Parkinson, Charles Dance
Dystrybucja: United International Pictures


Podejrzewam, że postać Draculi jest wszystkim znana, a przynajmniej większości. Dracula: Historia nieznana jest jednym z ponad szesnastu filmów poświęconych tej postaci.

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że Dracula, zanim stał się wampirem, był zwykłym człowiekiem. W wielu produkcjach jest pokazywany jako krwiożerczy wampir, który zabija dla przyjemności i sieje spustoszenie wokół siebie. I właśnie Dracula: Historia nieznana pokazuje postać Vlada, który był dobrym mężem, ojcem i władcą. Film ten, to połączenie fantasy z wątkami historycznymi.

Rok 1462, Transylwania. Państwo, którym rządzi Vlad wraz z żoną Mireną,  już od niemal dziesięciu lat cieszy się pokojem. Wspólnie chronią podwładnych przed Imperium Osmańskim, na którego czele stoi sułtan Mehmed II. Sułtan jednak w pewnym momencie oczekuje od Vlada, iż ten zmusi 1000 chłopców do pełnienia służby w jego armii, w tym swojego syna — Ingerasa. Vlad staje więc przed trudnym wyborem: oddać syna i pozostałe dzieci w ręce sułtana, czy też zawrzeć pakt z potworem, jednocześnie poświęcając własną duszę.

Nikogo nie dziwi chyba fakt, że Vlad zaprzedaje własną duszę, a w zamian pozyskuje nieludzką siłę, szybkość i moc oraz palącą potrzebę picia krwi. Nie ma jednak nic za darmo. Mistrz Wampirów stawia mu warunek: jeśli w ciągu trzech dni będzie w stanie oprzeć się potrzebie, powróci do dawnej postaci, jeśli nie, do końca życia będzie musiał żyć w ciemnościach, żywiąc się krwią i niszcząc wszystko, co jest dla niego ważne.

Cała fabuła niezbyt trzyma się kupy, bo jest w niej kilka absurdalnych wątków i nieścisłości, niemniej jednak warto obejrzeć ten film, choćby po to, aby zobaczyć, jak Gary Shore poradził sobie z wykreowaniem postaci legendarnego wampira. Ten film zdecydowanie różni się od poprzednich produkcji związanych z wampirami, ponieważ, jak już wcześniej wspomniałam, mamy wgląd na to, co działo się przed zawarciem paktu. 


Wielki ukłon w stronę Luke'a Evansa (Hobbit: Pustkowie Smauga, Szybcy i Wściekli 6), który mistrzowsko wcielił się w postać Draculi. To jedna z lepszych ról tego aktora, powiedziałabym nawet, że najlepsza, ponieważ nie widziałam, aby jakiś aktor wcielający się w Draculę, grał z takim zaangażowaniem. Dzięki temu postać wampira staje się zdecydowanie bliższa widzowi: nie jest nudna i drewniana, w przeciwieństwie do pozostałych bohaterów, których ogląda się z dużą obojętnością. Sarah Gadon, Dominic Cooper (Mamma Mia), Art Parkinson (Gra o tron) czy Charles Dance (Gra o tron) nie postarali się wystarczająco i zastanawiam się, czy to wina drętwych aktorów, czy scenariusza.

Sceny batalistyczne również zasługują na uwagę. I mimo że nie leje się krew (choć powinna), to ogląda się je z dużym zainteresowaniem. Wampiry w jednej chwili pojawiają się i znikają, na ekranie widać tylko setki śmigających nietoperzy. Zdjęcia, jak i muzyka są na plus, dodatkowo piękne krajobrazy dodają filmowi uroku. Sam film nie ma za dużo wspólnego horrorem (prócz postaci wampirów), to jednak jest ciekawą produkcją z gatunku dark fantasy.

Nie jest to film najwyższych lotów. Całość odebrałam bardzo pozytywnie, ale im dłużej zastawiałam się nad poszczególnymi wątkami, to tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że ten jest pełen nieścisłości. Mimo wszystko to dobry film na jeden wieczór. Dracula: Historia nieznana ma zarówno plusy, jak i minusy. Sama zastanawiam się, jak mógł spodobać mi się film, który momentami był wręcz absurdalny, ale jak widać było w nim coś, co po prostu mnie zainteresowało i go nie skreśliłam.  Obejrzyjcie i sami oceńcie.


stillsy z filmu (c) filmweb

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.