„Do utraty sił” / „Southpaw” (2015)

Tytuł: Do utraty sił
Tytuł oryginalny: Southpaw
Gatunek: dramat, sportowy
Kraj produkcji:  USA
Rok produkcji: 2015
Czas trwania: 123 minuty
Reżyseria: Antoine Fuqua
Obsada: Jake Gyllenhaal, Rachel McAdams, Forest Whitaker, Oona Laurence, 50 Cent
Dystrybucja: Forum Film Poland Sp. z o.o.

Nie często mam okazję oglądać filmy o boksie, sztukach walki, czy innych brutalnych sportach. Po prostu nie jestem nimi zainteresowana, a gdy widzę na ekranie kolejną marną produkcję, to całkowicie się załamuję i zadaję sobie pytanie, ile jeszcze takich filmów powstanie.

Do utraty sił to produkcja w reżyserii Antoine'a Fuqua, który ma na swoim koncie takie filmy, jak Gliniarze z Brooklynu, Łzy słońca czy Bez litości. Reżyser jest znany z tych mniej, jak i bardziej ambitnych filmów. Do utraty sił uplasował się pomiędzy nimi.

Billy Hope (Jake Gyllenhaal) przez całe życie pracował na swój sukces. Jest wspaniałym bokserem, jego kariera prężnie się rozwija, a przy jego boku są dwie ukochane osoby — żona (Rachel McAdams) oraz córka (Oona Laurence). W jednej chwili traci wszystko: dom, rodzinę, a jego kariera wisi na włosku. Na początku załamany bokser nie wie, co ma robić, w końcu jednak postanawia poprosić o pomoc Ticka Willsa (Forest Whitaker), który staje się jego ostatnią deską ratunku.  Czy bohaterowi uda się powrócić na szczyt, odzyskać zaufanie córki i zrobić kolejny krok naprzód?
Film może nie ma zbyt skomplikowanej fabuły, a cała historia nie jest jedną z oryginalniejszych, ale produkcja mimo wszystko broni się kilkoma ważnymi aspektami. 

Wielkie brawa należą się Jake'owi Gyllenhaalowi, który wcielił się w postać głównego bohatera. Od zawsze wiedziałam, że jest on dobrym aktorem, który daje z siebie wszystko, a nawet więcej. Po raz kolejny udowodnił to w tym filmie. Zresztą dobór obsady był tutaj fenomenalny. Mamy Rachel McAdams, która odegrała rolę kochającej i zaradnej żony, Foresta Whitakera, który na chwilę stał się trenerem oraz młodziutką Oonę Laurence, która z całą pewnością pokazała, że w jej aktorstwie drzemie prawdziwy potencjał. 

Do utraty sił to w gruncie rzeczy nie tylko film bokserski, ale także dramat rodzinny. Zdecydowanie bardziej skupiłam się na wątkach dotyczących rodziny Billy'ego Hope'a  i jego relacjach z córką, niż na walkach bokserskich. Tak naprawdę Billy toczy w filmie dwie walki. Jedną o tytuł bokserski, a drugą o córkę, która została mu odebrana przez opiekę społeczną. Billy stara się radzić sobie bez Maureen, okazuje się to jednak niełatwym zadaniem, ponieważ to ona zazwyczaj kontrolowała sytuację. 

Emocji w tym filmie zdecydowanie nie brakuje. Niektóre sceny są tak przejmujące, że widz stara się z trudem nie uronić żadnej łzy. Przemiana Billy'ego jest jednym z ciekawszych wątków w tym filmie. Razem z bohaterem zmieniamy swoje nastawienie i próbujemy zapanować nad agresją. 

Zdjęcia i sam montaż zasługują na duży plus. Sceny z ringu są pokazane jakby za mgłą, a w niektórych momentach kamera obrywa razem z bohaterem.  Natomiast samą muzykę ciężko jest mi tu ocenić, bo jakoś szczególnie nie była wyodrębniona i widz zdecydowanie bardziej skupiał się na poszczególnych wątkach, niż na oprawie muzycznej.

Podsumowując, Do utraty sił do dobry film, który pokazuje, że warto wierzyć i walczyć, a najgorsze co możemy zrobić, to zupełnie się poddać. Równie ważny jest fakt, że wsparcie bliskich ma na nas znaczący wpływ i tylko dodaje nam sił. To w gruncie rzeczy dobra produkcja, może nie na miarę Rocky'ego, ale która jest warta obejrzenia. Wspaniały dobór aktorów, czy emocje, które towarzyszą bohaterom, to zaledwie kilka plusów tej produkcji.

zdjęcia (c) filmweb

„Dom na plaży” Sarah Jio

Tytuł: Dom na plaży
Tytuł oryginalny: The Bungalow
Cykl: -
Autor: Sarah Jio
Tłumaczenie: Marta Dziurosz
Wydawnictwo: Między słowami
Liczba stron: 304
Data wydania: 14 lipca 2014

Sarah Jio jest pisarką i dziennikarką. Swoje artykuły o zdrowym odżywianiu, wszelkiego rodzaju dietach, czy psychologii umieszcza na łamach kilku znanych pism, m.in. Health oraz Glamour. Na co dzień natomiast jest żoną i matką trójki dzieci.

Zadebiutowała powieścią Marcowe fiołki, które natychmiast zostały okrzyknięte bestsellerem. Jej książki zostały przetłumaczone na siedemnaście języków, w tym na język polski.

Pamiętam, że poprzednią książkę, czyli Marcowe fiołki, oceniłam zaledwie na sześć z dziesięciu możliwych punktów i nawet nie wiecie, jak tego teraz żałuję. Obiecałam sobie, że sięgnę ponownie po jakąś powieść tej autorki i tym razem mój wybór padł na Dom na plaży. Czy się zawiodłam? Nie. Absolutnie. Jeszcze bardziej zakochałam się w historii i bohaterach wykreowanych przez autorkę. 

Książka zaczyna się w momencie, w którym Jennifer znajduje w śmieciach list zaadresowany do babci — Anne. Tak rozpoczyna się cała opowieść, którą babcia postanawia opowiedzieć wnuczce. Wszystko w życiu Anne było zaplanowane. Wystawne przyjęcia, narzeczony z dobrego domu, to tylko przedsmak życia, które na nią czekało. Bohaterka jednak czuje się tym wszystkim przytłoczona. Nie jest zadowolona z kolejnego przyjęcia organizowanego przez jej matkę ani nacisków przyszłego męża, dlatego, gdy wybucha wojna, wyjeżdża wraz ze swoją przyjaciółką Kitty na Bora-Bora, aby tam zostać pielęgniarką. 

Oddział żołnierzy stacjonujących na wyspie wydaje się zadowolony z faktu, iż na wyspie pojawiła się grupa tak przepięknych kobiet. Anne w niedługim czasie poznaje Westry'ego, który także jest żołnierzem. Razem znajdują małą, zniszczoną chatkę, którą postanawiają odbudować.  Oboje zakochują się w sobie bez pamięci, ale czy ich uczucie jest wystarczająco silne, aby mogło przetrwać? Czy Westry jest absolutnie szczery wobec Anne?

To już druga książka Sarah Jio, w której nie potrafiłam polubić drugoplanowej bohaterki. Kitty irytowała mnie swoim postępowaniem, nie rozumiałam do końca jej zachowania i tego, jak może być taka podła w stosunku do najlepszej przyjaciółki — Anne. Natomiast główni bohaterowie całkowicie skradli moje serce. Nie byli nijacy. Mieli swoje wady i zalety i to sprawiło, że książka spodobała mi się jeszcze bardziej, bo była przepełniona realizmem, a nie sztucznością.

Wojna sprawia, że ludzie stają się sobie jeszcze bliżsi. Czasami właśnie w takich sytuacjach możemy dopiero zobaczyć, kto jest naszym prawdziwym przyjacielem, a kto tylko udaje. Bohaterka może się przekonać, jaki wpływ na najbliższych mają obce osoby.

Pozornie może się wydawać, że to całkowicie banalna historia miłosna, z której nie wyniesiecie nic dobrego. Nic bardziej mylnego. Książka jest przepełniona tajemnicami i intrygami, a z każdą kolejną stroną, opowieść staje się dla nas coraz bardziej zaskakująca.

Okładka nie jest zła, ma jakiś urok i podoba mi się zdecydowanie bardziej niż Marcowych fiołków. Gdy patrzę na książki w komplecie, to prezentują się jeszcze lepiej. Rozwiane włosy kobiety i plaża w tle przypominają mi o jednej z sytuacji zawartych w Domku na plaży. Żółtopomarańczowa oprawa połączona z delikatnym turkusem symbolizują piasek i bryzę morską wyspy Bora-Bora.

Sarah Jio ma niesamowicie lekkie pióro, a każdą linijką oczarowuje czytelnika i wciąga go w wir swoich historii. Nie sposób przejść obojętnie przy jej powieściach. Dom na plaży jest przepiękną historią miłosną, w której nie brakuje również bolesnych chwil. Bohaterowie są ukazani na tle drugiej wojny światowej, która niesie za sobą okrutne żniwo. To książka, która opowiada, jak ważne jest postępowanie w zgodzie z samym sobą. Autorka pokazuje nam również, że niektóre przyjaźnie nie mogą trwać latami i w jednej chwili mogą przerodzić się w zwykłą zazdrość, która komplikuje życie. Sarah Jio ma głowę pełną pomysłów, w jej książkach schemat nie goni schematu, tylko zawsze możemy poczytać o czymś nowym, czymś, co nas intryguje do takie stopnia, że pragniemy więcej i więcej.

„Dracula. Historia nieznana” / „Dracula Untold” (2014)

Tytuł: Dracula: Historia nieznana
Tytuł oryginalny: Dracula Untold
Gatunek: fantasy, horror
Kraj produkcji: Japonia, USA
Rok produkcji: 2014
Czas trwania: 92 minuty
Reżyseria: Gary Shore
Obsada: Luke Evans, Sarah Gadon, Dominic Cooper, Art Parkinson, Charles Dance
Dystrybucja: United International Pictures


Podejrzewam, że postać Draculi jest wszystkim znana, a przynajmniej większości. Dracula: Historia nieznana jest jednym z ponad szesnastu filmów poświęconych tej postaci.

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że Dracula, zanim stał się wampirem, był zwykłym człowiekiem. W wielu produkcjach jest pokazywany jako krwiożerczy wampir, który zabija dla przyjemności i sieje spustoszenie wokół siebie. I właśnie Dracula: Historia nieznana pokazuje postać Vlada, który był dobrym mężem, ojcem i władcą. Film ten, to połączenie fantasy z wątkami historycznymi.

Rok 1462, Transylwania. Państwo, którym rządzi Vlad wraz z żoną Mireną,  już od niemal dziesięciu lat cieszy się pokojem. Wspólnie chronią podwładnych przed Imperium Osmańskim, na którego czele stoi sułtan Mehmed II. Sułtan jednak w pewnym momencie oczekuje od Vlada, iż ten zmusi 1000 chłopców do pełnienia służby w jego armii, w tym swojego syna — Ingerasa. Vlad staje więc przed trudnym wyborem: oddać syna i pozostałe dzieci w ręce sułtana, czy też zawrzeć pakt z potworem, jednocześnie poświęcając własną duszę.

Nikogo nie dziwi chyba fakt, że Vlad zaprzedaje własną duszę, a w zamian pozyskuje nieludzką siłę, szybkość i moc oraz palącą potrzebę picia krwi. Nie ma jednak nic za darmo. Mistrz Wampirów stawia mu warunek: jeśli w ciągu trzech dni będzie w stanie oprzeć się potrzebie, powróci do dawnej postaci, jeśli nie, do końca życia będzie musiał żyć w ciemnościach, żywiąc się krwią i niszcząc wszystko, co jest dla niego ważne.

Cała fabuła niezbyt trzyma się kupy, bo jest w niej kilka absurdalnych wątków i nieścisłości, niemniej jednak warto obejrzeć ten film, choćby po to, aby zobaczyć, jak Gary Shore poradził sobie z wykreowaniem postaci legendarnego wampira. Ten film zdecydowanie różni się od poprzednich produkcji związanych z wampirami, ponieważ, jak już wcześniej wspomniałam, mamy wgląd na to, co działo się przed zawarciem paktu. 


Wielki ukłon w stronę Luke'a Evansa (Hobbit: Pustkowie Smauga, Szybcy i Wściekli 6), który mistrzowsko wcielił się w postać Draculi. To jedna z lepszych ról tego aktora, powiedziałabym nawet, że najlepsza, ponieważ nie widziałam, aby jakiś aktor wcielający się w Draculę, grał z takim zaangażowaniem. Dzięki temu postać wampira staje się zdecydowanie bliższa widzowi: nie jest nudna i drewniana, w przeciwieństwie do pozostałych bohaterów, których ogląda się z dużą obojętnością. Sarah Gadon, Dominic Cooper (Mamma Mia), Art Parkinson (Gra o tron) czy Charles Dance (Gra o tron) nie postarali się wystarczająco i zastanawiam się, czy to wina drętwych aktorów, czy scenariusza.

Sceny batalistyczne również zasługują na uwagę. I mimo że nie leje się krew (choć powinna), to ogląda się je z dużym zainteresowaniem. Wampiry w jednej chwili pojawiają się i znikają, na ekranie widać tylko setki śmigających nietoperzy. Zdjęcia, jak i muzyka są na plus, dodatkowo piękne krajobrazy dodają filmowi uroku. Sam film nie ma za dużo wspólnego horrorem (prócz postaci wampirów), to jednak jest ciekawą produkcją z gatunku dark fantasy.

Nie jest to film najwyższych lotów. Całość odebrałam bardzo pozytywnie, ale im dłużej zastawiałam się nad poszczególnymi wątkami, to tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że ten jest pełen nieścisłości. Mimo wszystko to dobry film na jeden wieczór. Dracula: Historia nieznana ma zarówno plusy, jak i minusy. Sama zastanawiam się, jak mógł spodobać mi się film, który momentami był wręcz absurdalny, ale jak widać było w nim coś, co po prostu mnie zainteresowało i go nie skreśliłam.  Obejrzyjcie i sami oceńcie.


stillsy z filmu (c) filmweb

„Nowe życie” Anna Mytyk (PRZEDPREMIEROWO)

Tytuł: Nowe życie
Tytuł oryginalny: Nowe życie
Cykl: -
Autor: Anna Mytyk
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Self-Publishing
Liczba stron: 420
Data wydania: luty 2016


Anna Mytyk to autorka, która zadebiutowała książką „Pani męskich umysłów” w 2015 roku. Prywatnie jest żoną i matką.

Amanda nie miała w  życiu lekko. Jej dzieciństwo przypominało koszmar  ze względu na ojca alkoholika, który nie szczędził jej i jej matce gorzkich słów. Główna bohaterka nie mogła się od tego uwolnić nawet w dorosłym życiu. Myślała, że spotkała miłość swojego życia, a tak naprawdę stała się ponownie ofiarą przemocy. Tylko tym razem katem stał się mąż. Osoba, na której mogła kiedyś polegać, teraz znęca się nad nią nie tylko psychicznie, ale także fizycznie. Nie ma dnia, w którym Igor by jej nie poniżał.

W pewnym momencie Amanda uświadamia sobie, że tak nie może dłużej być. Po kolejnej kłótni próbuje uciec od męża, a na jej drodze pojawia się Radek — mężczyzna, który, mimo iż nie zna Amandy długo, postanawia jej pomóc. Tylko czy mu się to uda? Czy Amanda będzie w stanie odejść od męża, który przez cały związek wmawiał jej, że jest nikim?

Książka jest pełna zwrotów akcji. Gdy już myślimy, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, los rzuca kolejne kłody pod nogi głównym bohaterom. Narracja jest prowadzona w formie pierwszoosobowej. Poznajemy wszystkie najskrytsze myśli Amandy, a tym samym przeżywamy z nią każde upokorzenie ze strony męża, czy szczęśliwe chwile z Radosławem.
Kiedy się czegoś boisz, to zapadasz w stan umysłowej hibernacji.
Nowe życie to romans połączony z literaturą obyczajową. Historia ukazana na kartach powieści porusza ważne problemy dotyczące przemocy w domu i alkoholizmu. Miłość i kiełkujący związek Amandy i Radka stanowi tu tylko skromne tło całej opowieści, co nie znaczy, że w ogóle mamy nie zwracać na niego uwagi. Autorka skupiła się bardziej na pokazaniu portretu psychologicznego głównej bohaterki. Nie jest łatwo uwolnić się od męża alkoholika. Strach paraliżuje każdy najmniejszy fragment ciała, a ofiara jest wręcz przywiązana do kata. 
Pamiętaj, że czasami trzeba przejść przez piekło, aby później zaznać prawdziwego szczęścia.
Toksyczne związki były, są i będą obecne w dzisiejszym świecie. Tego nie da się uniknąć. Na świecie żyją setki tysięcy kobiet, które są maltretowane, gwałcone, poniżane, a partnerzy traktują je jak zwykłe worki treningowe, jak przedmioty. Istnieje jednak szansa na uwolnienie się z rąk oprawcy. I Anna Mytyk pokazuje to w Nowym życiu. Trzeba odnaleźć w sobie ziarenko odwagi, znaleźć jakiś punkt zaczepienia, dzięki któremu będziemy w stanie odbić się od dna. Jeśli zacznie kiełkować, to życie stanie się łatwiejsze, ale może również od razu zwiędnąć, gdy stracimy nadzieję i się poddamy. 

Język jest prosty, a zdania nie są skomplikowane, mimo wszystko książkę czyta się wyjątkowo dobrze. Pojawiają się wulgaryzmy, ale dzięki temu opowieść staje się jeszcze bardziej realistyczna.

To książka, która wywołuje w czytelniku zarówno smutek, jak i radość. Nie pokazuje życia usłanego różami ani wyidealizowanych bohaterów. Ukazuje problemy zwykłych ludzi, którzy starają się żyć, jak najlepiej potrafią; którzy chcą być szczęśliwi mimo kłód pod nogami. To rollercoaster w najlepszym wydaniu. Ze swojej strony jak najbardziej polecam tę książkę.

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce — Annie Mytyk i tym samym chcę oznajmić, że  97books objęło patronatem medialnym tę oto książkę.

„Anatomia uległości” Augusta Docher

Tytuł: Anatomia uległości
Tytuł oryginalny: Anatomia uległości
Cykl: -
Autor: Augusta Docher
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Lucky
Liczba stron: 592
Data wydania:  31 stycznia 2016

Augusta Docher zadebiutowała w 2015 roku książką Eperu, którą rozpoczęła jednocześnie cykl o Wędrowcach. Wkrótce ukaże się druga część pt. Habbatum. Autorka w tym czasie postanowiła wydać książkę z zupełnie innego gatunku — tym razem postawiła na literaturę erotyczną.

Melania Duvall jest osobą twardo stąpającą po ziemi. Silna i niezależna kobieta pracuje w jednej z najlepszych kancelarii adwokackich. Wyznaje własne zasady i nie zamierza podporządkowywać się żadnemu mężczyźnie. Wręcz przeciwnie — to oni ulegają jej urokowi, ale jednocześnie stają się, niestety, przygodami na jedną noc.

Nieprzypadkowo pewnego dnia spotyka na swojej drodze Adama Hardinga  — mężczyznę, który wywraca jej świat do góry nogami. Pewny siebie, atrakcyjny właściciel dużej spółki wciąga ją powoli w swoją grę. Melania na początku próbuje zachować dystans i nie chce ulec mężczyźnie, ten jednak ma na nią tak ogromny wpływ, że całkowicie przejmuje nad nią kontrolę. Jak potoczy się historia tej dwójki? Czy oboje przekroczą granice i zrezygnują z zasad? A może uznają to wszystko za jedną wielką farsę?

Historia. Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia, co do samej fabuły. Częściowo pomysł mi się podoba,  jednak w niektórych momentach miałam wrażenie, że czytam lepszą wersję Greya. Nie zrażajcie się! To, że ja tak odebrałam kilka scen, nie oznacza, że i Wy będziecie mieć podobne odczucia. Czytam już od jakiegoś czasu erotyki i to zrozumiałe, że zaczynam od niektórych oczekiwać czegoś więcej i szukam coraz lepszych książek z tego gatunku. Każdej książce natomiast daję szansę, staram się ją jak najwnikliwiej analizować i jednocześnie szukam jej mocnych stron. Anatomia uległości jest podzielona na dwie części: jedną dłuższą i jedną krótszą. I tu, przyznam szczerze, okropnie się zawiodłam. Krótsza zdecydowanie bardziej do mnie przemówiła, mocniej chwyciła mnie za serce i ogólnie pozytywniej ją odbieram. Co nie znaczy, że pierwsza była zła. O nie! Chodzi o to, że początkowo mi się dłużyła, zdecydowanie skróciłabym niektóre opisy codziennych sytuacji, ale z każdą kolejną stroną coraz przyjemniej mi się ją czytało.

Bohaterowie. Początkowo dynamiczni, pełni pasji i zaangażowania we wszelakie sytuacje. Potem czar prysł, a Melania stała się nudną, pokusiłabym się o stwierdzenie, że sflaczałą postacią. Z twardej i niezależnej kobiety stała się potulnym barankiem, biegnącym na każde, no dobrze, prawie każde zawołanie swojego Pana. Zdecydowanie lepszą postacią był Adam, którego autorka wykreowała w bardzo ciekawy sposób. Po prostu nie dało się go nie lubić. Był mężczyzną z krwi i kości: stanowczy, ale gdy trzeba — opiekuńczy i czuły.

Język. Autorka posługuje się plastycznym językiem, który stanowi zdecydowany atut tej powieści. Warto tutaj wspomnieć o narracji, której wykorzystana forma jest rzadko spotykana w książkach. Część wydarzeń jest opisywana z perspektywy Melanii, ale pojawia się też narrator wszechwiedzący, który przybliża nam historie pozostałych bohaterów. Możemy również dzięki temu spojrzeć na kilka sytuacji z pewnego dystansu. Natomiast okładka jest niesamowita. Bije od niej subtelność i delikatność. Pastelowe kolory w połączeniu z czerwonym napisem tworzą niezwykły kontrast.
Wiesz, że wszystko w tobie pachnie uległością?
Anatomia uległości nie jest typowym erotykiem. Jeśli miałabym się odnieść do scen erotycznych z książki, to powiedziałabym, że nie są aż tak mocne i nie zapadają człowiekowi w pamięć. Są zwykłe. Autorka podeszła do tematyki BDSM z niezwykłą delikatnością jak na erotyk. Spodziewałam się zdecydowanie czegoś mocniejszego i mroczniejszego. Jednak to, co otrzymałam, również mi się spodobało. Nie odczuwałam jakiegoś dyskomfortu, czytając o relacjach na płaszczyźnie Pan — uległa. Wszystko było skonstruowane w ciekawy sposób.

Podsumowując, książka nie jest zła, ale nie jest też wybitna. Zdaję sobie sprawę, że to druga książka autorki, a pierwsza o zabarwieniu erotycznym. Było kilka elementów, które kompletnie mi się nie spodobały, nie potrafiłam też polubić Melanii oraz zrozumieć jej zachowania w niektórych sytuacjach, jednak mimo mankamentów książkę czytało mi się coraz lepiej. Kreacje takich bohaterów jak Adam czy Jess przypadły mi do gustu, tak samo, jak wątek z przeszłością Melanii. Ta książka kuleje tylko w niektórych momentach, a akcja na początku toczy się  wolno i mozolnie, jednak wszystko wynagradza druga część. Zdecydowanie bardziej można się w niej zagłębić i jest po prostu... ciekawsza. Widzę potencjał w pisaniu opowieści erotycznych przez Augustę Docher. Myślę, że z każdą kolejną książką będzie coraz lepiej. Jeśli lubicie erotyki, to sięgnijcie po tę książkę, abyście sami mogli stwierdzić, czy ta książka odpowiada Waszym wymaganiom, czy też nie. 

Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję autorce i wydawnictwu Lucky.

„Woła mnie ciemność” Agata Suchocka

Tytuł: Woła mnie ciemność
Tytuł oryginalny: Woła mnie ciemność
Cykl: Daję Ci wieczność (tom 1)
Autor: Agata Suchocka
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 356
Data premiery: 16 kwietnia 2015

Woła mnie ciemność rozpoczyna cykl Daję Ci wieczność i jednocześnie stanowi debiut Agaty Suchockiej. Książka została wydana w 2015 roku przez wydawnictwo Novae Res. 

Konkurs na fanpage'u autorki pozwolił mi się zaznajomić z tą książką. Udało mi się wygrać ją dzięki interpretacji jednego z opisów bohaterów. Pierwszą rzeczą, która sprawiła, że naprawdę się nią zainteresowałam, był sam opis. Lekko tajemniczy i intrygujący. 

XIX wiek, Anglia. Armagnac Jardineux przybywa z Południa do Londynu bez grosza przy duży. Jest potomkiem winiarzy i amerykańskich plantatorów, jednak jego rodzina traci wszystko podczas wojny secesyjnej. Mieszkając w małej londyńskiej klitce, powoli popada w nałóg. Na jego drodze pojawia się utalentowany skrzypek Lothar, który proponuje mu spotkanie z lordem Huntingtonem, który mógłby mu pomóc. Młody pianista powoli wkracza w świat pełen uciech i zabaw, a także erotycznych uniesień. Okazuje się jednak, że lord ma zupełne inne plany do Armagnaca i jest bardziej skomplikowaną osobą, niż mogłoby się wydawać na początku. Armagnac czytając pamiętnik babki, zaczyna zdawać sobie sprawę, że wszystko ma swoją cenę i nic nie dzieje się bez przyczyny.

Woła mnie ciemność to połączenie fantastyki z erotyką. Może na pierwszy rzut oka nie widać, ale to książka o wampirach. Wiecie, co jest najlepsze? Słowo wampir w ogóle nie pojawia się na kartach powieści, przez co cała opowieść jest jeszcze bardziej intrygująca. Nie czułam się w żaden sposób przytłoczona scenami erotycznymi z książki, chociaż powiem, że były dosyć specyficzne w niektórych momentach. W książce obecny jest homoseksualizm, a także biseksualizm. Jeśli ktoś nie czuje się dobrze w takich klimatach, to nie powinien sięgać po tę książkę, bo takich wątków jest w niej dosyć sporo. Niektórzy mogą być przytłoczeni ilością scen erotycznych, ale myślę, że dzięki nim książka jest jeszcze ciekawsza, a one stanowią jej nieodzowny element.

Autorka wykreowała obraz dziewiętnastowiecznego Londynu w sposób bardzo realistyczny. Miałam wrażenie, że kroczę uliczkami zabrudzonego miasta, w którym roi się od ruder, ale w którym nie brakuje także przepychu. Czytając o bogactwie i beztroskim życiu przypomniały mi się niektóre sceny z filmu Dorian Gray. Tu dosyć podobnie zostało ukazane wystawne życie pełne pokus.

Bohaterowie są niezwykli. Nie są to zwyczajne osoby. Każdy z nich ma własną historię, którą czytelnik pochłania z każdymi kolejnymi stronami. Lubię, gdy postacie nie są schematyczne, ale jednocześnie irytuje mnie, gdy są całkowicie przerysowane. Tutaj, autorka dokładnie przemyślała każdy szczegół dotyczący danego bohatera: Armagnaca, Lothara, czy lorda Huntingtona. Autorka posługuje się bardzo ciekawym oraz plastycznym językiem. Nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie niektórych momentów, co działa tylko na korzyść książki.

Woła mnie ciemność to doskonały debiut Agaty Suchockiej. Książka nie jest nudna, tylko z każdą kolejną stroną wciąga czytelnika w swoją historię. Nie jest łatwo oderwać się od tej opowieści, w której tajemnice i niedomówienia wysuwają się na pierwszy plan. Autorka wykazała się dużą odwagą, poruszając temat tabu w swojej książce oraz przełamując niektóre konwencje. Książka okazała się dla mnie miłym zaskoczeniem. Zdecydowanie ją polecam, choć nie trafi ona do wszystkich czytelników. Sami musicie zdecydować, czy po nią sięgniecie.

„Tarzan” (1999)

Tytuł: Tarzan
Tytuł oryginalny: Tarzan
Gatunek: animacja, przygodowy
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 1999
Czas trwania: 88 minut
Reżyseria: Chris Buck, Kevin Lima
Obsada: Tony Goldwin, Minni Driver, Glenn Close, Rosie O'Donnell
Dystrybucja: Syrena EG

Tarzan to jedna z wielu animacji Walta Disneya. Została wyprodukowana w 1999 w USA. Jest to jedna z kilkunastu adaptacji  powieści Edgara Rice'a Burroughsa, ale według mnie najlepsza.

Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o postaci Tarzana. Tarzan trafia pod opiekę gorylicy Kali tuż po tym, gdy ocean wyrzuca go na brzeg wyspy. Nie wszyscy są jednak zadowoleni z faktu, że w ich stadzie pojawił się obcy. Szczególnie jest temu przeciwny przywódca stada — Kerchak. Gorylica mimo wszystko postanawia wychowywać Tarzana, poświęcając mu całą swoją uwagę. Chłopak poznaje słonia Tantora i gorylicę Terkinę, z którymi się zaprzyjaźnia i z którymi przeżywa mnóstwo ciekawych przygód. Tarzan dorasta. Pewnego dnia na wyspę przybywa ekspedycja z Anglii, profesor Porter z córką Jane oraz myśliwy Clayton. Poznanie ludzi sprawia, iż Tarzan będzie musiał zdecydować, czy zostanie ze swoją małpią rodziną, czy powróci do Anglii.

Jedną z ważniejszych kwestii pokazanych w filmie jest rodzicielstwo. Jedna z gorylic Kala niestety traci swoje dziecko, ale po jakimś czasie ratuje Tarzana, który staje się dla niej niczym syn. Obdarza go całą swoją miłością i czasem, to właśnie ten mały chłopiec sprawia, że Kala zaczyna być naprawdę szczęśliwa.

Wielką sympatią obdarzyłam postać gorylicy Terkiny. Była ona niezwykle pozytywną bohaterką tej bajki, co chwilę rzucała jakąś ciętą, aczkolwiek dowcipną ripostą. Była też oddaną przyjaciółką Tarzana. Na chwilę uwagi zasługuje też postać niezdarnego Tantora, którego najbardziej można poznać po tym, że wszystkiego się boi — nawet najmniejszych rzeczy.

Jak zwykle mamy też do czynienia z czarnymi charakterami. Jednym z nich jest Clayton, który jest myśliwym. Chce on za wszelką cenę zarobić na wszystkich gorylach. Inną złą postacią jest gepard, który zabija rodziców Tarzana.

W polskiej wersji językowej wystąpili m.in. Andrzej Nejman, Edyta Olszówka czy też Joanna Wizmur. Całość ogląda się bardzo miło. Dubbing mnie nie drażnił, a wręcz przeciwnie — bajkę oglądało mi się jeszcze przyjemniej. Z wielką uwagą śledziłam losy wszystkich bohaterów tej animacji.

Zdecydowanie plusem tej produkcji jest ścieżka dźwiękowa. Szczególnie w głowie utknęły mi dwie piosenki: Obcy jak ja oraz Dwa światy. Przyznam szczerze, że znam je nawet na pamięć i od czasu do czasu sobie podśpiewuję pod nosem. Niestety nie jestem pewna, kto je wykonuje, dlatego nie chcę palnąć jakiegoś głupstwa i podać Wam niesprawdzonej informacji.

Tarzan to dobra bajka o dorastaniu, o sile przyjaźni, ale także o trudnych wyborach. Dosyć często zdarza się, iż musimy dokonać ciężkiego wyboru pomiędzy miłością a zostaniem z rodziną.   Dla dzieci może być początkiem niesamowitej podróży, w której będzie mogło powoli zaznajamiać się z uczuciami. Jest zabawną, ale i pouczającą animacją, która na pewno trafi do szerokiego grona widzówTarzan jest jedną z tych bajek Disneya, od której nie możemy się oderwać i o której ciężko zapomnieć. To było dobrze wykorzystane osiemdziesiąt osiem minut filmu. Serdecznie polecam!

Kolekcjonerskie wydanie na rok szekspirowski


Nie wiem, czy do wszystkich dotarła ta informacja, dlatego też postanowiłam wspomnieć o tak wspaniałej kolekcji na blogu. Pewnie wszyscy wiedzą, że rok 2016 został ogłoszony rokiem Williama Szekspira. Z tej okazji w kioskach pojawi się możliwość kupienia kolekcjonerskiej edycji dzieł tego autora. Co ciekawe, książki będą polsko-angielskie i dodatkowo znajdziemy w nich ryciny. Kolekcja będzie liczyła najprawdopodobniej 40 tomów.



Dwa pierwsze tomy, czyli Hamlet i Sen nocy letniej są już dostępne w kioskach w symbolicznej cenie 14,90 zł. Kolejne dwa tomy pojawią się już 17 lutego, a ich cena to 29,99 zł. Pozostałe tomy będą również w takiej cenie. Cóż... z jednej strony cena może nie zachęca, ale popatrzcie na to inaczej: to dwujęzykowe wydanie w przepięknej oprawie. Chyba warto, prawda? 

Jest możliwa także prenumerata wszystkich książek. Wtedy macie okazje zgarnąć wspaniałe prezenty, jak np.: filmy na DVD Romeo i Julia, Tragedia Makbeta, pióro wieczne oraz Wiele hałasu o nic

Więcej o całej kolekcji możecie przeczytać tutaj: K L I K

#4 MUST WATCH: luty

(c) Dakota // 97books

Cześć! Dzisiaj serwuję Wam kolejny post z cyklu Must Watch. Tym razem pod lupę wzięłam premiery lutego i wybrałam najciekawsze filmy, które zainteresowały mnie swoją fabułą i obsadą. A Wy czekacie na jakąś lutową premierę? 

Tytuł: Spotlight
Tytuł oryginalny: Spotlight
Premiera światowa: 3 września 2015
Premiera w Polsce: 5 lutego 2016
Gatunek: thriller
Opis: Bostoński dziennik wpada na trop wielkiego pedofilskiego skandalu w Kościele rzymskokatolickim.
Oczekiwania: Duże.

Tytuł: Deadpool
Tytuł oryginalny: Deadpool
Premiera światowa: 5 lutego 2016
Premiera w Polsce: 12 lutego 2016
Gatunek: akcja, sci-fi
Opis: Były żołnierz oddziałów specjalnych zostaje poddany niebezpiecznemu eksperymentowi. Niebawem uwalnia swoje alter ego i rozpoczyna polowanie na człowieka, który niemal zniszczył jego życie.
Oczekiwania: Duże.

Tytuł: Ojcowie i córki
Tytuł oryginalny: Fathers and Daughters
Premiera światowa: 1 października 2015
Premiera w Polsce: 12 lutego 2016
Gatunek: dramat
Opis: Uznany pisarz zostaje wdowcem i przechodzi załamanie nerwowe. Wiele lat później jego córka usiłuje odbudować więź z ojcem.
Oczekiwania: Małe.

Tytuł: Skala szarości
Tytuł oryginalny: En la gama de los grises
Premiera światowa: 7 marca 2015 (!)
Premiera w Polsce: 12 lutego 2016
Gatunek: melodramat
Opis: Bruno jest szczęśliwym mężem i ojcem. Spotkanie z młodym nauczycielem, który pomaga mu przy projekcie architektonicznym, wywraca jego poukładane życie do góry nogami.
Oczekiwania: Duże.

Tytuł: Brooklyn
Tytuł oryginalny: Brooklyn
Premiera światowa: 26 stycznia 2015
Premiera w Polsce: 19 lutego 2016
Gatunek: melodramat
Opis: Eilis Lacey, młoda dziewczyna z Irlandii, opuszcza rodzinny kraj i wyrusza do Ameryki, by szukać szczęścia w Nowym Jorku. Początkowa tęsknota za domem mija, gdy w życiu Eilis pojawia się mężczyzna, a wraz z nim pierwsza miłość i romantyczne uniesienia.
Oczekiwania: Znikome.

Tytuł: Zwierzogród
Tytuł oryginalny: Zootopia
Premiera światowa: 10 lutego 2016
Premiera w Polsce: 19 lutego 2016
Gatunek: animacja, komedia, przygodowy
Opis: Niewinnie posądzony o przestępstwo lis i królik-detektyw łączą siły, aby uratować mieszkańców miasta.
Oczekiwania: Małe.

Tytuł: Oddychaj
Tytuł oryginalny: Respire
Premiera światowa: 17 maja 2014 (!)
Premiera w Polsce: 19 lutego 2016
Gatunek: dramat
Opis: Do maturalnej klasy Charlie dołącza nowa koleżanka. Przyjaźń między dziewczynami przeradza się w skomplikowaną, destrukcyjną relację.
Oczekiwania: Duże.

Tytuł: Pokój
Tytuł oryginalny: Room
Premiera światowa: 4 września 2015
Premiera w Polsce: 26 lutego 2016
Gatunek: dramat
Opis: Jack ma pięć lat, gdy dowiaduje się od mamy, że pokój, w którym mieszka z nią od urodzenia, nie jest całym światem. Od prawie 6 lat są więzieni przez człowieka, który każe nazywać się Dużym Nickiem. Izoluje ich od świata, grożąc, że próba ucieczki zostanie ukarana śmiercią.
Oczekiwania: Małe.


Największe oczekiwania mam wobec Deadpoola, ponieważ jest to film Marvela, a ja szaleję na punkcie takich filmów. Wielką zagadką jest też dla mnie film Spotlight. Jestem ciekawa, jak wszystko potoczy się w tym filmie, bo zainteresował mnie swoją fabułą.

Pierwsza grafika (c) Dakota, zdjęcia i opisy premier (c) filmweb

TMI Book Tag



Do TMI Book Tag zostałam nominowała przez Agnieszkę (Książka od kuchni) — bardzo dziękuję!

1. Która fikcyjna postać ma najlepszy styl?
Zgodziłabym się tutaj z Agnieszką i powiedziałabym, że Blair z Plotkary. Jakoś nie miałam okazji czytać innych książek, gdzie jakąś bohaterka byłaby zakochana w modzie.

2. Twoje fikcyjne zauroczenie.
Może Draco, może Gavin. Sporo tych zauroczeń :)

3. Czy kochałaś kiedyś postać, a potem zaczęłaś ją nienawidzić?
Nie.

4. Największa książka na twojej półce?
Pod względem wielkości to Kiedy na mnie patrzysz Agaty Czykierdy-Grabowskiej.

5. Najcięższa książka na twojej półce?
Chyba After Anny Todd.

6. Masz jakieś książkowe plakaty?
Nie. Nie zbieram takich rzeczy.

7. Masz jakąś książkową biżuterię?
Mam. Popatrzcie na zdjęcie.


8. Ulubiona para, której kibicujesz.
Jest ich wiele. Za każdym razem odpowiedziałabym inaczej na te pytanie.

9. Ulubiona seria książek?
Harry Potter, seria Niefortunnych zdarzeń.

10. Ulubiony soundtrack z książki?
Z ekranizacji - lot Hedwigi.

11. Jaką książkę polubiłaś tak bardzo, że chciałabyś aby była kontynuowana?
Nic nie przychodzi mi do głowy.

12. Ulubiona powieść jednotomowa?
Ciężko stwierdzić, bo polubiłam naprawdę wiele książek.

13. Od kiedy czytasz?
Od najmłodszych lat.

14. W którym domu Hogwartu jesteś?
W Slytherinie.

15. Czego szukasz w książce?
Ciekawej historii, oryginalnych bohaterów, w niektórych zabawnych sytuacji.

16. Ulubiony cytat?
Za każdym razem odpowiem inaczej. 

I'm rightly tired of the pain I hear and feel, boss. I'm tired of bein on the road, lonely as a robin in the rain. Not never havin no buddy to go on with or tell me where we's comin from or goin' to or why. I'm tired of people bein ugly to each other. It feels like pieces of glass in my head. I'm tired of all the times I've wanted to help and couldn't." I'm tired of bein in the dark. Mostly it's the pain. There's too much. If I could end it, I would. But I cain't.

Zielona Mila, Stephen King.

17. Ulubiona okładka?
Powiem tak: lubię minimalistyczne okładki, ale muszą mieć "to coś" w sobie.

18. Akcja vs romans?
Zależy. Ostatnio romans.

19. Gdzie idziesz, kiedy w książce dzieją się smutne momenty?
Siedzę w tym samym miejscu.

20. Ile zajmuje ci przeczytanie jednej książki?
W wakacje potrafiłam w jeden dzień przeczytać całkiem sporą trylogię. W głównej mierze zależy to od mojego wolnego czasu.

21. Ile trwa twój kac książkowy?
Rzadko miewam kace, nawet nie wiem, ile trwają.

22. Najmniej lubiana książka.
Zmierzch, Niezgodna.

23. Co cię zachęca do polubienia postaci?
Lubię nietuzinkowe, sarkastyczne postacie z dużym poczuciem humoru.

24. Co cię odrzuca w postaci?
Nie lubię jak są rozlazłe. Interpretacja dowolna.

25. Czemu dołączyłaś do blogosfery?
Prawdę mówiąc 97books nie jest moim pierwszym blogiem. Miałam ich przynajmniej dziesięć. Dłużej prowadziłam bloga z grafiką, ale w końcu przestałam mieć na nią pomysły i czas. Od zawsze lubiłam czytać książki i pomyślałam — czemu nie dzielić się wrażeniami po ich przeczytaniu z innymi ludźmi? I tak oto powstało 97books.

26. Straszna książka.
Mam pustkę w głowie, bo ostatnio nic strasznego nie czytałam.

27. Kiedy ostatnio płakałaś przy książce?
Dawno, bardzo dawno. Bo wiecie... ja rzadko płaczę przy książkach.

28. Ostatnia książka, której dałaś 10/10?
Specjalnie weszłam na Lubimy Czytać i wychodzi na to, że były to Medaliony Zofii Nałkowskiej.

29. Ulubiony tytuł.
Nie mam.

30. Ostatnio przeczytana książka?
Kochając Pana Danielsa Brittainy C. Cherry. 

31. Co teraz czytasz?
Zaczęłam Anatomię uległości Augusty Docher.

32. Ostatnio obejrzany film na podstawie książki.
Ludzkie dzieci.

33. Bohater książkowy, z którym chciałabyś porozmawiać?
Sherlock Holmes.

34. Autor, z którym chcesz porozmawiać?
Sarah Jio.

35. Ulubione jedzenie do czytania.
Rzadko kiedy jem przy jedzeniu. Lubię coś pochrupać, ale nie do przesady.

36. Książkowy świat, w którym chciałabyś żyć?
Hogwart.

37. Świat książkowy, w którym nie chcesz żyć?
Nie chciałabym mieć nic wspólnego ze światem z Igrzysk Śmierci.

38. Kiedy ostatni raz powąchałaś książkę?
Nie wącham książek.

39. Dziwne sposoby obrażania w książkach?
Zależy do czego ma się odnosić te obrażanie. 

40. Czy tworzysz jakieś własne teksty?
Już nie. Kiedyś pisałam opowiadania, ale mi przeszło.

41. Ulubiony magiczny przedmiot?
Nie mam.

42. Twoje miejsce w drużynie Quidditcha?
Szukający.

43. Nazwij piosenkę, którą łączysz z jakąś piosenką?
Nie mam takiej.

44. Ulubiony podryw na książkę?
Istnieje coś takiego?

45. Użyłaś go kiedyś?
Error – błąd systemu.

46. Ile masz książek?
Nie liczę ich.

47. Kogo tagujesz?
ksiazkowe.pl
czytanie-chwile-rozkoszy.blogspot.com
roseperdu-books.blogspot.com/

„Na żywo” / „Nick of time” (1995)

Tytuł: Na żywo
Tytuł oryginalny: Nick of Time
Gatunek: sensacyjny, thriller
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 1995
Czas trwania: 90 minut
Reżyseria: John Badham
Obsada: Johnny Depp, Courtney Chase, Charles S. Dutton, Christopher Walken
Dystrybucja: Paramount Pictures

W 1995 roku bardzo popularnym gatunkiem były filmy sensacyjne. Niewątpliwie miały one wywołać w widzu mieszane uczucia. Każda minuta filmu trzymała zaś w niepewności albo po prostu nudziła. Na żywo było jednym z pierwszych filmów z tego gatunku, z jakim mogłam się zmierzyć.

Gene Watson (Johnny Depp) przyjeżdża wraz z córką do Los Angeles tuż po tym, jak pochował swoją żonę. Okazuje się jednak, że przyjazd do tego miasta był złym pomysłem, ponieważ sześcioletnia Lynn zostaje porwana na dworcu. Aby ją odzyskać, Gene musi zabić panią gubernator — Eleanor Grant. Pojawia się pewien haczyk — ma na to tylko półtorej godziny. Gdy nie wykona zadania, jego córka zginie.

Film trwa dokładnie tyle, ile na wykonanie zadania ma główny bohater. Całość trzyma w napięciu od pierwszych minut, chociaż akcja dzieje się głównie w hotelu, w którym przebywa pani gubernator. Historia wydaje się nieprawdopodobna, ponieważ niecodziennie ktoś porywa Twoje dziecko, a zamiast okupu chce, abyś zabił jakąś znaną osobistość. Właściwie zastanawiam się, czy w ogóle coś takiego miało miejsce w prawdziwym życiu, jednak mimo wszystko pomysł na fabułę okazał się dosyć ciekawy.

(c) źródło
Prawdę mówiąc, nie wiedziałam do końca, czego spodziewać się po tym filmie. Niewątpliwie zwraca uwagę ciekawie zarysowaną fabułą, dobrymi zdjęciami i obsadą, która w gruncie rzeczy jest niewielka. Głównie widzimy na ekranie Johnny'ego Deppa, który wcielił się w  głównego bohatera. Jego postać jest nieco zagubiona, ale nic dziwnego, skoro jego córka została porwana. To prawdziwy cios dla rodzica, bo dzieci są przecież oczkami w głowie.  Z tego co wiem, cała produkcja nie zdobyła dużej popularności. Fani Deppa, czy Walkena pewnie obejrzeli go tuż po premierze, ale reszta świata pewnie nawet nie miała pojęcia, że taki film powstał. Na drugim planie spotykamy się z postacią graną przez Christophera Walkena, aktora, który zagrał czarny charakter w dziesiątkach filmów. Jest znany m.in. z Pulp Fiction, czy też z The Dead Zone. Nie do końca wiadomo, czym kieruje się Smith, wydając wyrok na panią gubernator. Możemy się tylko domyślać. Reszta bohaterów to postacie dalszoplanowe.

Zaskakującym momentem w filmie jest samo zakończenie. Okazuje się, że w sytuacje z panią gubernator jest zamieszanych więcej osób.  Jak już wcześniej wspominałam, cały film trzyma widza w niepewności i już w trakcie oglądania nasuwają się pytania: co dalej? Czy Gene zdoła uratować córkę? Czy ktoś faktycznie zginie? A co jeśli to tylko fikcja?

W gruncie rzeczy to dobry film i jest wart obejrzenia. Całość bardzo przypadła mi do gustu. Jest to ciekawa produkcja, chyba nie było w niej nic, co by mnie drażniło. Jeśli ktoś jest fanem Johnny'ego, to na pewno jest to film dla niego, ale miłośnicy filmów sensacyjnych też powinni zwrócić na niego uwagę.
© Agata | WS.