„Bezczelna” Martyna Kubacka

Tytuł: Bezczelna
Tytuł oryginalny: Bezczelna
Cykl: -
Autor: Martyna Kubacka
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 304
Data wydania: 17  listopada 2014

Bezczelna to debiut Martyny Kubackiej, młodej pisarki, którą pod swoje skrzydła przyjęło wydawnictwo Novae Res. Książka została wydana pod koniec 2014 roku i jak się okazało, zdobyła rzeszę fanów.

Nie od dziś wiadomo, że otoczenie ma bardzo duży wpływ na nasze zachowanie. Niektóre sytuacje zmuszają nas do przybierania różnych form, masek: obojętności, czy bezczelności. Pod takimi maskami staramy ukryć się nasze prawdziwe uczucia, prawdziwe ja

Magdalena Zielińska nie miała w życiu łatwo. Była niechcianym dzieckiem, o czym ciągle przypominała jej matka. Starała się żyć tak, jak najlepiej potrafiła, a robiła to, przybierając maskę bezczelności. Stała się pyskata, zadziorna i wojownicza. Ewidentnie miała problem sama ze sobą.  Jednak miała na kogo liczyć. Nie było to duże grono osób, ba, Magda nawet w najśmielszych snach nie wyobrażała sobie, że jej przyjaciółką zostanie dziewczyna, za którą na początku w ogóle nie przepadała. Jej temperament doprowadził nawet do tego, że porzuciła studia i postanowiła znaleźć sobie odpowiednie zajęcie. Cóż... nie jest jednak łatwo, biorąc pod uwagę fakt, że Magda nie potrafi utrzymać, odpowiednio długo, języka za zębami. Pewnego dnia jednak trafia do Cybertronu, firmy, która jak się okazuje, ma na zawsze odmienić jej życie. Czy jej się powiedzie? Jakie komplikacje spotka na swojej drodze?
Bo szacunek okazuję tym, którzy na niego zasługują, a nie tym, którzy go żądają.
Przyznam szczerze, że gdy dostałam książkę, to miałam duży problem, aby przebrnąć przez kilka początkowych stron.  I w sumie nie wiem, jaki był tego powód, bo w miarę dalszego czytania książka zaczęła mi się podobać. A szczególnie postać Magdy. Początkowo nie spoglądałam na nią przychylnym okiem, bohaterka bowiem aż kipiała od bezczelności. Zazwyczaj takie postawy mnie irytują, chociaż sama bywam bezczelna. Może nie w takim stopniu, jak bohaterka Bezczelnej, ale mimo wszystko potrafię zajść człowiekowi za skórę. 

Nie jest wybitna, ale jest ciekawa. Książka ma interesującą fabułę, wyrazistych bohaterów. Ale to nie wszystko. Przede wszystkim autorka potrafi zainteresować czytelnika. Jest tu miejsce na miłosne rozterki, na śmiech, na łzy i na chwile refleksji. Wszystko tworzy spójną całość. 

Okładka od razu przyciąga uwagę czytelnika. Krwistoczerwona sukienka kontrastuje z mleczną cerą kobiety, a dodatkową atrakcją dla widza, są tu zielone trampki, które nijak pasują do tak eleganckiego stroju. Zaskoczeni? Z całą pewnością. Po opisie książki trudno było mi stwierdzić, o czym tak właściwie jest. Jeśli miałabym patrzeć na samą okładkę, to pokusiłabym się o stwierdzenie, że to erotyk. I popełniłabym wielką gafę. 

Miłym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że to debiut. Miałam okazję spotkać się z debiutami, które temu nie dorastały nawet do pięt i w sumie nawet mnie nie zainteresowały. Tutaj autorce się to udało w niemalże stu procentach. Nie każdy potrafi pisać o miłości, o trudnym dzieciństwie, czy o samym człowieku. Myślę, że autorka nieźle sobie poradziła. 

Nie odbieram tej książki, jako typowego romansu. Znalazłam w niej o wiele więcej aniżeli ckliwy romans ze szczęśliwym zakończeniem. Autorka pokazała, że w pewnym momencie ściągniemy maskę i przestaniemy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Dopiero wtedy będziemy żyć w zgodzie ze sobą oraz ze swoimi ideałami. Krocząc taką ścieżką, obalimy mury fałszu i obłudy ze strony innych ludzi. 

***
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję autorce —  Martynie Kubackiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.