PODSUMOWANIE: 01/2016

Witajcie kochani w podsumowaniu stycznia. Cieszę się, że już tyle prowadzę tego bloga. Daje mi on dużo radości, to miejsce, gdzie mogę dzielić się własnymi przemyśleniami. Gdyby nie blog, to zapewne pisałabym do zeszytu, albo... w ogóle bym nie pisała. 
Podsumowanie w liczbach: 
Liczba odwiedzin: 15,418 (w ubiegłym miesiącu było 12, 378
Liczba opublikowanych postów: 12
Liczba obserwatorów: 70
Liczba recenzji książek: 6
Liczba recenzji filmów: 1
Inne posty:  5
Przeczytane w styczniu:
1. Kwiaty nie są konieczne - Cari Quinn (recenzja)
2. Bezczelna - Martyna Kubacka (recenzja)
3. Angielski w podróży - Katarzyna Frątczak (recenzja)
4. Złamane pióro - Małgorzata Maria Borochowska (recenzja)
5. Kochając Pana Danielsa - Brittainy C. Cherry (recenzja)
6. Zdążyć przed Panem Bogiem - Hanna Krall
7. Wieża - Gustaw Herling-Grudziński
8. Jesteś tylko moja - Meredith Wild

Razem przeczytałam 1836 stron, co daje średnio 59 stron dziennie. Cieszę się, że ten miesiąc wypadł lepiej od poprzedniego. Co prawda aż tyle czasu nie miałam na czytanie, ale codziennie znalazłam te kilka minut na przeczytanie kilku stron :)
Styczniowe zdobycze
(c) Dakota // instagram: shesomee

Pierwsze zdjęcie, na którym możecie zobaczyć, jakie książki zdobyłam w tym miesiącu. Pierwsza książka, to Romans nie jest konieczny. Trochę tytuł mało widać, ale to wina koloryzacji na zdjęciu. Jest do druga część cyklu Miłość jest konieczna. Kwiaty nie są konieczne bardzo mi się spodobała, była to przyjemna lektura, dlatego pomyślałam – czemu by nie kupić drugiej?  
Kolejna pozycja to Zapach Ciemności, drugi tom serii The Dark Duet. Wygrałam tę książkę w konkursie, więc mam nadzieję, że prędzej czy później, uda mi się skompletować cała serię.
Ember in the Ashes. Imperium Ognia również wygrałam w konkursie. Jestem bardzo zadowolona, bo od dawna czatowałam na tę książkę. I ostatnia z tego zdjęcia – Królowa Tearlingu. Trzecia nagroda z konkursu w tym miesiącu. I po pierwsze – jestem oczarowana oprawą graficzną tej książki i myślę, że historia również mnie urzeknie. 

W skrócie: 
1. Romans nie jest konieczny - Cari Quinn
2. Zapach ciemności - C.J. Roberts
3. Ember in the Ashes. Imperium Ognia - Sabaa Tahir
4. Królowa Tearlingu - Erika Johansen





Dwie książki z cyklu Miłość milionera. Mam je już dawno za sobą, ale wolałam je mieć na własność, bo e-booki  to nie to samo. Recenzje na pewno pojawią się na blogu, bo lubię powracać do książek, które mi się podobały, a według mnie zarówno Przytul się do mnie, jak Kiedy jesteś przy mnie, są warte uwagi. Trzecią książkę na pewno kojarzycie, zwłaszcza, że niedawno dodawałam jej recenzję, jest to Złamane pióro Małgorzaty Marii Borochowskiej.

W skrócie:
1. Przytul się do mnie - Sandi Lynn
2. Kiedy jesteś przy mnie - Sandi Lynn
3. Złamane pióro - Małgorzata Maria Borochowska


Znalazłam tę książkę na stronie oczytani.pl. Swoją drogą – polecam! Książki są tam niemal 70% tańsze niż w normalnych księgarniach. Czasami można znaleźć prawdziwe perełki. Listy z wyspy zwanej Niebem to książka, której akcja rozgrywa się podczas drugiej wojny światowej. Kolejna to Wydrążony człowiek. Muza ognia. W zasadzie to dwie powieści Dana Simmonsa w jednym tomie. Zapłaciłam za nią około 9 zł, więc nie przepłaciłam, prawda?   

W skrócie:
1. Listy z wyspy zwanej Niebem - Jessica Brockmole
2. Wydrążony człowiek. Muza ognia - Dan Simmons



Dwie pierwsze książki Sparksa, czyli Ostatnia piosenka i Najdłuższa podróż oczywiście pochodzą z kiosku. Ukazują się średnio co dwa tygodnie. Brakuje mi jeszcze 11 książek. Trzy na samym dole są od Marty z Na regale u Marty Mrowiec. Jestem jej bardzo wdzięczna, bo szukałam jakichś tanich książek Evansa i Giffin, a Marta zaproponowała, że może mi wysłać wydania kieszonkowe, bo ona ma normalne wersje :)

W skrócie:
1. Ostatnia piosenka - Nicholas Sparks
2. Najdłuższa podróż - Nicholas Sparks
3. Szukając Noel - Richard Paul Evans
4. Obiecaj mi - Richard Paul Evans
5. Siedem lat później - Emily Giffin

Czy podoba Wam się taka forma podsumowania, czy woleliście starą wersję? Będę wdzięczna za wszelkie uwagi. Jak prezentuje się Wasz styczeń? Jesteście zadowoleni z przeczytanych książek? Jest jakaś, która nie spełniła Waszych oczekiwań? Piszcie w komentarzach :)

Wszystkie zdjęcia należą do mnie. Proszę nie kopiować, nie modyfikować i nie używać bez mojej zgody.

41. „Kochając pana Danielsa” Brittainy C. Cherry

Tytuł: Kochając pana Danielsa
Tytuł oryginalny: Loving Mr. Daniels
Cykl: -
Autor: Brittainy C. Cherry
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 432
Data wydania: 17 czerwca 2015

Książka Kochając pana Danielsa została wydana w 2015 roku przez wydawnictwo Filia. Brittainy C.Cherry ma na swoim koncie trzy książki, ale tylko jedna z nich, jak na razie, została wydana w Polsce. Premiera kolejnej jest zaplanowana na marzec 2016 roku.

Długo zastanawiałam się, czy sięgnąć po tę książkę, czy nie. W końcu to zrobiłam. I wiecie co? To była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęłam. Cieszę się, że nie kierowałam się niektórymi recenzjami z różnych portali, ponieważ niektórzy przedstawiali ją jako słodko-gorzką opowieść o miłości. Historia opisana w książce nie jest kolejną ckliwą i banalną opowieścią. Porusza wiele ważnych aspektów, obok których nie da się przejść obojętnie.

Podobno każdy ma gdzieś na świecie swoją bratnią duszę. Nikt z nas nie wie, kiedy ją spotkamy, czy to będzie mężczyzna, czy kobieta. Pozostaje to dla nas wielką zagadką. Ashlyn nie miała w życiu łatwo. Jej matka obwiniła ją o śmierć Gabrielle, znów zaczęła pić, a Ashlyn musiała przeprowadzić się do ojca, który praktycznie jej nie znał. Nowa szkoła, nowy dom, nowa rodzina. Niełatwo jest się odnaleźć w takiej sytuacji. Dodatkowo dziewczyna poznaje Daniela, który skrada jej serce swoją muzyką i... Szekspirem, którego cytuje co chwilę. Tylko jak wybrnąć z sytuacji, w której okazuje się, że przystojny muzyk jest twoim  nauczycielem?

Kocham cię powoli. Kocham cię głęboko. Kocham cię szeptem. Kocham cię zapamiętale. Kocham cię bezwarunkowo. Kocham cię czule i ostro, wolno i szybko. Poza czasem i na zawsze. Kocham cię, ponieważ po to się urodziłem.

Pozornie wydawać się może, że to pusta historia o nastolatce zakochanej w nauczycielu. Nic bardziej mylnego. Książka porusza temat trudnej miłości, ale nie tylko pomiędzy nauczycielem, a uczennicą, ale także miłość rodzeństwa, czy rodzica do dziecka. Na uwagę zasłużył tutaj też wątek z narkotykami, który autorka sprawnie wplotła w całą fabułę i który stanowi dosyć mocny punkt w historii. Książka obfituje w inspirujące cytaty Szekspira, które pojawiają się prawie na każdej stronie powieści. Myślę, że właśnie dzięki temu zabiegowi opowieść stała się jeszcze bardziej interesująca i porwała czytelnika.

Oprawa graficzna książki również mnie zachwyciła i szczerze żałuję, że powieść nie króluje u mnie na półce, a ja muszę zadowolić się tylko e-bookiem. Na okładce widoczny jest cytat Pragnę, byś zaprosił mnie do swojego serca i pozwolił przeczekać noc, który niewątpliwie zachęca do zapoznania się z treścią książki. Odwrócona plecami do czytelnika dziewczyna i jej rozwiane marzenia można interpretować na różne sposoby, ale ja pokusiłabym się o stwierdzenie, że symbolizuje to ulotne chwile i marzenia. A może za długo nad tym myślę i obrazek jest przypadkowy.

Na zawsze zapamiętaj pierwsze spotkanie naszych spojrzeń, A ja przysięgam twemu sercu, że to zupełnie wystarczy. ~ Misja Romea.

Styl autorki nie  jest może wybitny, ale podoba mi się. Język, którego używa Brittainy jest niezwykle lekki, a jednocześnie plastyczny, dzięki czemu czytelnik nie ma problemu z wyobrażeniem sobie pokazanych w książce sytuacji.

Jeszcze chyba nigdy nie zdarzyło mi się uronić łzy podczas czytania książki. A tu właśnie się tak stało. Niektóre z wydarzeń poruszyły mnie na tyle, że nie potrafiłam przebrnąć do końca książki, bo targały mną sprzeczne uczucia. Szczególnie na uwagę zasługuje zakończenie, które w czytelniku może wywołać skrajne emocje.

Książka Kochając pana Danielsa, to opowieść o miłości, o stracie, a także o poszukiwaniu szczęścia. Autorka pokazała czytelnikom, jak ważne są uczucia w życiu człowieka, dzięki którym świat staje się bardziej kolorowy, a nie szary i ponury. Polecam w szczególności fanom New Adult, romansów, ale także książek obyczajowych. Myślę jednak, że w zasadzie każdy może sięgnąć po tę książkę i nie będzie się nudził.


Tea Book TAG

Napis wykonany przez Dakotę. Ikona filiżanki - iconfinder. Przy użyciu proszę o credit.
Dziękuję za nominację Agnieszce z Książki od kuchni.

Zielona herbata, czyli książka tak nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam.
Wesele Wyspiańskiego.

Czerwona herbata pu-ehr, czyli książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają.
Może Czekając na odkupienie?

Herbata oolong, czyli książka, której poświęca się zbyt mało uwagi.
Nic konkretnego w tej chwili nie przychodzi mi do głowy. 

Biała herbata, czyli książka niezasłużenie popularna.
Zmierzch, buuu!

Herbata yerba mate, czyli książka, przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła.
Bezczelna.

Herbata ziołowa, czyli książka, którą czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała.
365 opowiastek do poduszki.

Herbata owocowa, czyli moja ulubiona lekka książka.
Sama nie wiem... wiele z nich bardzo lubię.

Iced tea, czyli książka, która zmroziła mi krew w żyłach.
Las.

40. „Złamane pióro” Małgorzata Maria Borochowska

Tytuł: Złamane pióro
Tytuł oryginalny: Złamane pióro
Cykl: -
Autor: Małgorzata Maria Borochowska
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Poligraf
Liczba stron: 360
Data wydania: 11 lipca 2012

Małgorzata Maria Borochowska  wydała swoją debiutancką powieść Złamane pióro w 2012 roku, dzięki wydawnictwu Poligraf.

Każdy marzy o spokoju, o domu pełnym miłości, czy o szczęśliwym życiu. Emily jest młodą pianistką, która stara się zostawić za sobą trudną przeszłość, a wyjść ku nieznanej przyszłości. Przeprowadza się z miasta na wieś, do starego domu swoich dziadków.  Tam poznaje Jacoba, który okazuje się jej sąsiadem. Ich codziennością staje się wspólne picie kawy i rozmowy, których tematem nie są na pewno błahe tematy.

Przyznam szczerze, że początek był dla mnie niezwykle trudny do przebrnięcia. Książka zaczęła się banalnie. Z każdą kolejną stroną, powieść wydawała mi się coraz ciekawsza i wciągnęła mnie w swój wir. To książka, którą się powoli rozkoszuje, smakuje, jak najlepsze ciasto. Historia Emily zmusza do myślenia. Nie jest kolejną książką z nudną fabułą. Autorka niewątpliwie potrafi zainteresować czytelnika.

Książka porusza ważne problemy. Rasizm, czy brak akceptacji na tle religijnym, to tylko dwa z kilku tematów zawartych w Złamanym piórze.  Ciekawym zabiegiem jest też umieszczenie fragmentów książki Emily, dzięki czemu czytelnik może przeczytać, o czym tak naprawdę pisała główna bohaterka. To książka o poszukiwaniu własnej drogi, własnego ja, o odkrywaniu czym jest miłość i prawdziwa przyjaźń.

Małgorzata Maria Borochowska ma niezwykły styl. Potrafi porwać czytelnika, zabrać go w podróż po najskrytszych zakątkach swojej opowieści. Mimo tylu plusów tej książki nie jestem w stanie polubić głównej bohaterki. Irytował mnie jej sposób wypowiedzi. W jednym zdaniu pojawiało się wiele synonimów, co mnie doprowadzało do szewskiej pasji. Miałam ochotę uderzyć ją w twarz. Emily żyje w swoim świecie, na początku nie dopuszcza do siebie nikogo z wyjątkiem Alicji – najlepszej przyjaciółki. Zdecydowanie bardziej polubiłam postacie drugoplanowe.

Złamane pióro ma zarówno  plusy, jak i minusy. Na początku mnie nie porwała, było też kilka momentów, w których chciałam odłożyć książkę, jednak w końcu się przełamałam i przeczytałam ją do końca. Książka jest na pewno wartościową lekturą, która skłania do myślenia, ma szereg zalet oraz porusza trudne tematy. Każdy odbierze ją w inny sposób, ale jestem pewna, że nawet jeśli się nie spodoba, to zostawi trwały ślad w sercu czytelnika.

***
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję autorce – Małgorzacie Borochowskiej.

39. „Angielski w podróży” - Katarzyna Frątczak

Tytuł: Angielski w podróży
Tytuł oryginalny: Angielski w podróży
Cykl: -
Autor: Katarzyna Frątczak
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Wymownia
Liczba stron: 38
Data wydania: 2016

Nie od dzisiaj wiadomo, że język angielski jest bardzo przydatny. Niestety, ale nawet, gdy gdzieś wyjeżdżamy, jest on niezbędny. Sama mam problem z przyswojeniem niektórych słówek, a co dopiero wymową! Na pewno nie raz i nie dwa byliście na wakacjach. Ale co jeśli wyjeżdżacie za granicę, a Wasz angielski kuleje? Znalazłam świetne rozwiązanie!

Do tej pory sięgałam tylko po książki z przykładowymi wyrażeniami, słówkami, czy po prostu zadaniami. Niestety, mam tę okropną zdolność, że wszystko, czego się nauczę, od razu ucieka mi z głowy. Od pewnego czasu jednak chciałam poszerzyć swoje słownictwo, bo matura zbliża się nieubłaganie, a ja postanowiłam zdawać ten język na poziomie rozszerzonym. 

Angielski w podróży to przydatny samouczek, w którym znajdziemy wiele zwrotów związanych z podróżowaniem. E-book jest podzielony na cztery części: na lotnisku, w samolocie, na dworcu, w komunikacji miejskiej. Na samym początku możemy się zapoznać instrukcją, w której dokładnie jest opisany sposób użytkowania tego e-booka.  Przy każdym rozdziale mamy całkiem spory wstęp, potem jest wypisana większość słówek i przydatnych wyrażeń. Następnie przechodzimy do Reading & speaking. Mamy za zadanie przeczytać dialog, nawet z podziałem na role, a potem odpowiedzieć na pytania, które znajdują się pod tekstem. Myślę, że to dobry sposób na przygotowanie się do ustnej matury. Możemy się powoli oswajać z taką formą wypowiedzi.

Podoba mi się prostota tego samouczka. Jest to zaledwie trzydzieści osiem stron, ale okazują się bardzo przydatne dla takiego laika jak ja. Od zawsze miałam problemy z nauką słówek, a dzięki temu samouczkowi nauczyłam się kilkunastu zwrotów, które pamiętam do tej pory i mam nadzieję, że pozostaną mi w głowie na dłużej. Z całą pewnością wykorzystam je przy pisaniu wypracowań.

Myślę, że to doskonałe rozwiązanie dla tych, którzy chcą wzbogacić swój zasób słownictwa z języka angielskiego.  Zapewne sięgnę po inne samouczki wydane przez wydawnictwo Wymownia, a Angielski w podróży, jak najbardziej polecam!


38. „Bezczelna” Martyna Kubacka

Tytuł: Bezczelna
Tytuł oryginalny: Bezczelna
Cykl: -
Autor: Martyna Kubacka
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 304
Data wydania: 17  listopada 2014

Bezczelna to debiut Martyny Kubackiej, młodej pisarki, którą pod swoje skrzydła przyjęło wydawnictwo Novae Res. Książka została wydana pod koniec 2014 roku i jak się okazało, zdobyła rzeszę fanów.

Nie od dziś wiadomo, że otoczenie ma bardzo duży wpływ na nasze zachowanie. Niektóre sytuacje zmuszają nas do przybierania różnych form, masek: obojętności, czy bezczelności. Pod takimi maskami staramy ukryć się nasze prawdziwe uczucia, prawdziwe ja

Magdalena Zielińska nie miała w życiu łatwo. Była niechcianym dzieckiem, o czym ciągle przypominała jej matka. Starała się żyć tak, jak najlepiej potrafiła, a robiła to, przybierając maskę bezczelności. Stała się pyskata, zadziorna i wojownicza. Ewidentnie miała problem sama ze sobą.  Jednak miała na kogo liczyć. Nie było to duże grono osób, ba, Magda nawet w najśmielszych snach nie wyobrażała sobie, że jej przyjaciółką zostanie dziewczyna, za którą na początku w ogóle nie przepadała. Jej temperament doprowadził nawet do tego, że porzuciła studia i postanowiła znaleźć sobie odpowiednie zajęcie. Cóż... nie jest jednak łatwo, biorąc pod uwagę fakt, że Magda nie potrafi utrzymać, odpowiednio długo, języka za zębami. Pewnego dnia jednak trafia do Cybertronu, firmy, która jak się okazuje, ma na zawsze odmienić jej życie. Czy jej się powiedzie? Jakie komplikacje spotka na swojej drodze?
Bo szacunek okazuję tym, którzy na niego zasługują, a nie tym, którzy go żądają.
Przyznam szczerze, że gdy dostałam książkę, to miałam duży problem, aby przebrnąć przez kilka początkowych stron.  I w sumie nie wiem, jaki był tego powód, bo w miarę dalszego czytania książka zaczęła mi się podobać. A szczególnie postać Magdy. Początkowo nie spoglądałam na nią przychylnym okiem, bohaterka bowiem aż kipiała od bezczelności. Zazwyczaj takie postawy mnie irytują, chociaż sama bywam bezczelna. Może nie w takim stopniu, jak bohaterka Bezczelnej, ale mimo wszystko potrafię zajść człowiekowi za skórę. 

Nie jest wybitna, ale jest ciekawa. Książka ma interesującą fabułę, wyrazistych bohaterów. Ale to nie wszystko. Przede wszystkim autorka potrafi zainteresować czytelnika. Jest tu miejsce na miłosne rozterki, na śmiech, na łzy i na chwile refleksji. Wszystko tworzy spójną całość. 

Okładka od razu przyciąga uwagę czytelnika. Krwistoczerwona sukienka kontrastuje z mleczną cerą kobiety, a dodatkową atrakcją dla widza, są tu zielone trampki, które nijak pasują do tak eleganckiego stroju. Zaskoczeni? Z całą pewnością. Po opisie książki trudno było mi stwierdzić, o czym tak właściwie jest. Jeśli miałabym patrzeć na samą okładkę, to pokusiłabym się o stwierdzenie, że to erotyk. I popełniłabym wielką gafę. 

Miłym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że to debiut. Miałam okazję spotkać się z debiutami, które temu nie dorastały nawet do pięt i w sumie nawet mnie nie zainteresowały. Tutaj autorce się to udało w niemalże stu procentach. Nie każdy potrafi pisać o miłości, o trudnym dzieciństwie, czy o samym człowieku. Myślę, że autorka nieźle sobie poradziła. 

Nie odbieram tej książki, jako typowego romansu. Znalazłam w niej o wiele więcej aniżeli ckliwy romans ze szczęśliwym zakończeniem. Autorka pokazała, że w pewnym momencie ściągniemy maskę i przestaniemy udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Dopiero wtedy będziemy żyć w zgodzie ze sobą oraz ze swoimi ideałami. Krocząc taką ścieżką, obalimy mury fałszu i obłudy ze strony innych ludzi. 

***
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję autorce —  Martynie Kubackiej.

37. „Kwiaty nie są konieczne” - Cari Quinn

Tytuł: Kwiaty nie są konieczne
Tytuł oryginalny: No Flowers Required
Cykl: Miłość jest konieczna
Autor: Cari Quinn
Tłumaczenie: Julia Wolin
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 240
Data wydania: 24 października 2013

Co prawda od premiery tej książki minęło ponad półtora roku, to jednak przy ostatnich zakupach, postanowiłam po nią sięgnąć. Książka Kwiaty nie są konieczne rozpoczyna cykl Miłość jest konieczna, którego wydania podjęło się wydawnictwo Amber.

Ostatnio sięgam tylko po książki z tego wydawnictwa i to takie, które są określane erotykami. Chyba potrzebuję jakiegoś odprężenia, ale mimo wszystko staram się znaleźć coś głębszego w każdej opowieści. I w tym wypadku również tak było.

Alexa w jednej chwili musi sprzedać dom i zająć się kwiaciarnią, którą odziedziczyła po poprzedniej właścicielce, ale która jest bardzo zadłużona. Zmuszona do zmiany miejsca zamieszkania, zaczyna wynajmować ruderę niedaleko miejsca pracy. Tam spotyka Dillona, który na siłę próbuje jej udowodnić, że sama nie da sobie rady. Alexa mimo wszystko, stara się łączyć koniec z końcem i nie chce pozwolić, aby Dillon wszedł jej na głowę. Chociaż nie przeszkadzają jej fantazje o tym mężczyźnie, który jest nadzwyczaj pewny siebie.

Cari Quinn stworzyła z pozoru banalną historię o miłości dwojga bohaterów, ale ja nie byłabym sobą, gdybym nie szukała drugiego dna. Może romans i wzajemna fascynacja wysuwa się tutaj na pierwszy plan, to mimo wszystko można tutaj odnaleźć coś głębszego. Bohaterowie są trochę schematyczni, ale tak naprawdę czytając, nie mamy takiego wrażenia. Postać Alexy jest niezwykle barwna. Uważa się za wojowniczkę, a nie za księżniczkę, chociaż Dillon myśli o niej zupełnie odwrotnie.

Może tylko rozwiązanie problemu okazało się zbyt łatwe. Autorka zdecydowanie za mało czasu poświęciła temu wątkowi, a bardziej skupiła się na romansie Dillona i Alexy. I zdecydowanie brakowało mi tutaj postaci przyjaciółki Alexy, która jeszcze bardziej niż główni bohaterowie, rozbawiała mnie do łez.

Całość czytało mi się z dużą przyjemnością. Autorka ma ciekawy styl, opisy nie męczą, choć jest ich sporo. Mimo to, w książce nie brakuje zabawnych dialogów między bohaterami. Jest to na pewno książka dla fanów romansów, erotyków, ale też dla osób, które chciałyby poczytać coś lżejszego.

36. „Dom snów” / „Dream House” (2011)

Tytuł: Dom snów
Tytuł oryginalny: Dream House
Gatunek: thriller psychologiczny
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2011
Czas trwania: 92 minuty
Reżyseria: Jim Sheridan
Obsada: Daniel Craig, Rachel Weisz, Naomi Watts.
Dystrybucja: Kino Świat

W sobotni wieczór usiadłam przed telewizorem w poszukiwaniu jakiegoś interesującego i zajmującego filmu. Przełączałam kolejne kanały dobre kilka minut aż w końcu trafiłam na "Dom snów." Tytuł właściwie nic mi nie mówił i tak na dobrą sprawę nie wiedziałam czego się spodziewać.

Jim Sheridan to reżyser, którego znam tylko z jednego filmu. Może niektórym z Was mówi coś tytuł Bracia? Jedną z głównych ról zagrał tam Tobey Maguire, wcielając się w postać żołnierza. Po jednym filmie tego reżysera nie bardzo mogłam stwierdzić, jak wypadnie ta produkcja. 

Will razem z rodziną przeprowadza się z Nowego Jorku do przepięknego domu w Nowej Anglii. Czas płynie wolno, a bohaterowie zajmują się swoimi sprawami,  jednocześnie próbując przyzwyczaić się do nowego miejsca. Jednak to nie do końca spokojna okolica. Dom skrywa pewną tajemnicę, którą bohaterowie powoli starają się rozwiązać. Okazuje się, że właśnie w tym budynku została zamordowana kobieta z dziećmi, a sprawcą był prawdopodobnie mąż. I tu jest taka stop -klatka. Raptem okazuje się, że  nie wszystkie poszlaki zostały sprawdzone, nasz bohater stara się rozwikłać zagadkę razem z sąsiadką (w tej roli Naomi Watts). 

Fabuła nie jest dosyć zawiła, ale podczas oglądania tego filmu można się nieco pogubić. Sama dopiero pod koniec właściwie dowiedziałam się, o co chodziło tak naprawdę w tym filmie. Do ostatnich minut trzyma w napięciu. Niektórzy mogą odnieść wrażenie, że w tym filmie wieje nudą. Być może, ale chyba warto obejrzeć ten film z uwagą, a nie robiąc kilka rzeczy jednocześnie. Miałam wrażenie, że w niektórych momentach byłam wręcz w głowie Willa  i razem z nim wszystko układałam w całość. 

Wątpię, aby ten film zapadł mi na długo w pamięć. Role bohaterów nie są jakieś wyszukane, zarówno Craig, jak i Weisz zagrali przyzwoicie, ale wielu jest takich aktorów, więc gra aktorska nie jest na wysokim poziomie. I byłam niemile zaskoczona, bo Daniel Craig jest utalentowanym aktorem, co już nie raz udowodnił. Właściwie nie jestem w stanie powiedzieć nic konkretniejszego o tym filmie, bo połowa stanowi dla mnie zagadkę do tej pory, ale nie było też momentów, które wstrząsnęłyby mną jakoś. 

Produkcja jest raczej przeciętna, wszystko stoi na tym samym poziomie. Był to kolejny thriller psychologiczny, który w żaden większy sposób na mnie nie wpłynął. Jeżeli ktoś lubi takie historie, to może obejrzeć ten film, ale w sumie nic nie stracicie, nie oglądając go. 

Wyzwanie „Kiedyś przeczytam” - edycja 2016

Witajcie kochani! Chciałabym Wam zaprezentować kolejne wyzwanie, w którym postanowiłam wziąć udział. Nie wiem, jak  uda mi się wyrobić z tym wszystkim, ale jestem dosyć mocno zdeterminowana. Wzywanie Kiedyś przeczytam organizuje Lustro Rzeczywistości. Od razu bardzo Was zachęcam do wzięcia udziału. Zasady są proste, a można wspaniale się przy tym bawić. Pierwszy raz biorę udział w takich wyzwaniu. To dobra okazja na pozbycie się zaległości z regału, na którym jest pełno książek, których jeszcze nie czytałam.

Stwierdziłam, że podzielę swój stos na książki papierowe, ale i na e-booki.


Stosik
Jakość (*)
Książki
1. Dom na jeziorze - Sarah Jio
2. Dom na plaży - Sarah Jio
3. Ocalenie Callie i Kaydena - Jessica Sorensen
4. Playlist for the dead - Michelle Falkoff
5. Endgame. Wezwanie - James Frey
6. Księga Elżbiety - Joann Davis

E-booki
1. Angielski w podróży - Katarzyna Frątczak
2. Kochając pana Danielsa - Brittainy C. Cherry
3. Od kiedy cię nie ma - Louise Candlish
4. Całodobowa księgarnia Pana Penumbry - Robin Sloan
5. Powrót do Daringham Hall - Kathryn Taylor
6. Dziewczyna z porcelany - Agnieszka Olejnik

Trzymajcie kciuki! :)

#3 MUST WATCH: styczeń




Jakimś dziwnym trafem grudniowy post z cyklu Must Watch nie opublikował się. Dziwne, bo miałam go w zaplanowanych postach, a dopiero jakiś tydzień temu dotarło do mnie, że post w ogóle się nie pojawił. Ale nie mam zamiaru się przejmować i publikuję moje styczniowe Must Watch :)


Tytuł: Joy
Tytuł oryginalny: Joy
Premiera światowa: 24 grudnia 2015
Premiera w Polsce: 8 stycznia 2016
Gatunek: biograficzny, dramat, komedia
OpisJoy Mangano jest samotną matką z Long Island, która wynajduje mopa i staje się milionerką. 
Oczekiwania: Duże.
Tytuł: Las samobójców
Tytuł oryginalny: The Forest
Premiera światowa: 7 stycznia 2016
Premiera w Polsce: 8 stycznia 2016
Gatunek: horror
Opis: Młoda Amerykanka przyjeżdża do mrocznego lasu Aokigahara leżącego w Japonii, aby odnaleźć zaginioną siostrę.
Oczekiwania: Bardzo duże.

Tytuł: Dziewczyna z portretu
Tytuł oryginalny: The Danish Girl
Premiera światowa: 5 września 2015
Premiera w Polsce: 22 stycznia 2016 (!)
Gatunek: biograficzny, dramat
Opis: To niezwykła historia miłosna zainspirowana życiem artystów Einara i Gerdy Wegener, których małżeństwo i praca zostają poddane próbie, kiedy Einar decyduje się na operację zmiany płci i zostaje jedną z pierwszych na świecie transgenderowych kobiet, Lili Elbe.
Oczekiwania: Duże.


Tytuł: Janis
Tytuł oryginalny: Janis. Little Girl Blue
Premiera światowa: 6 września 2015
Premiera w Polsce: 22 stycznia 2016
Gatunek: biograficzny, dokumentalny, muzyczny
Opis: To szczery, emocjonalny i przemyślany film, może nawet bardziej o Joplin jako o osobie niż legendzie. Sięgając do prywatnych zapisków artystki, wydobywając z rodzinnych archiwów fotografie, nagrania, a przede wszystkim listy, Berg powraca do teksańskiego dzieciństwa Janis Joplin, naznaczonego bolesnym odrzuceniem i poczuciem niedopasowania.
Oczekiwania: Średnie. 


Cóż, są to tylko filmy, ale w styczniu naprawdę nie ma wielu filmów, które chciałabym obejrzeć. Na pewno duże oczekiwania mam do Lasu Samobójców, bo rzadko kiedy udaje mi się trafić na dobry horror, częściej trafiam na obrzydliwe. Zainteresowałam się również Dziewczyną z portretu. To może być dobry film. A Wy czekacie na coś w styczniu? Oczywiście nie licząc premier książek! :)

Informacje i zdjęcia ©

PODSUMOWANIE: 12/2015

Witajcie w nowym roku! Przyszedł czas na podsumowanie.

Podsumowanie w liczbach:

Liczba odwiedzin: 12,378 (w ubiegłym miesiącu było: 9,819)
Liczba komentarzy: +81
Liczba postów opublikowanych: 12
Liczba obserwatorów: 63
Liczba recenzji książek: 3 
Liczba recenzji filmów: 2
Inne: 7

Nie było źle, chociaż zdaję sobie sprawę, że mogłam bardziej zadbać o recenzje książek :)

Przeczytane książki w grudniu:
1. Medaliony - Zofia Nałkowska (recenzja)
2. Inny świat - Gustaw Herling-Grudziński 
3. Jej bohater - Laura Kaye 
4. Czekając na odkupienie - Katarzyna Łochowska (recenzja)

Łącznie przeczytałam 958 stron, co daje około 31 stron dziennie. To chyba przez ten stres związany ze zdawaniem prawka. Cieszę się, że mimo wszystko były to wartościowe lektury :)

Grudniowe zdobycze
Kliknij, aby zobaczyć obraz w rzeczywistych rozmiarach
1. Bezczelna - Martyna Kubacka (od autorki, recenzja niebawem!)
2. Księga Elżbiety - Joann Davis (oczytani.pl)
3. Kwiaty nie są konieczne - Cari Quinn (oczytani.pl)
4. Uwięziona w bluszczu - J.Lerman (oczytani.pl)
5. Spleceni bluszczem - J.Lerman (oczytani.pl)
6. Zatraceni w bluszczu - J.Lerman (oczytani.pl)
7. Ludzie, którzy jedzą ciemność - Richard Lloyd Parry (znak.com.pl)
8. Zimowy ogród - Kristin Hannah (prezent)
9. Pinokio - Carlo Collodi (prezent)
10. Dom na plaży - Sarah Jio (znak.com.pl)
11. Lato w Zatoce Aniołów - Barbara Freethy (wygrana w konkursie)
12. Dla Ciebie wszystko - Nicholas Sparks (z kiosku)
13. Szczęściarz - Nicholas Sparks (z kiosku)
14. Playlist for the dead - Michelle Falkoff (wygrana  w konkursie)
15. Razem będzie lepiej - Jojo Moyes (znak.com.pl)
16. Człowiek o 24 twarzach  - Daniel Keyes (prezent)
+ e-book Ludzie. Powieść dla Ziemian - Matt Haig

Przeszłam samą siebie. A jak wy oceniacie swój grudzień? :)

35. „Jej bohater” Laura Kaye

Tytuł: Jej bohater
Tytuł oryginalny: Her forbidden hero
Cykl: Bohaterowie
Autor: Laura Kaye
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz, Edyta Jaczewska
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 272
Data wydania: 27 marca 2013

Laura Kaye to autorka romansów, która wspięła się na wyżyny New York Timesa  i USA Today. Książka Jej bohater rozpoczęła cykl Bohaterowie, którego wydania podjęło się wydawnictwo Amber w 2013 roku.

Błędnie można sądzić, że Jej bohater to erotyk. Nic bardziej mylnego. Sama tak myślałam, ale zmieniłam zdanie, gdy udało mi się przeczytać tę książkę. W błąd może nas wprowadzić przede wszystkim okładka, która jest bardzo charakterystyczna dla tego wydawnictwa, nie mniej jednak utwór nie ma nic wspólnego z erotykiem. Czytelnikowi na pewno po przeczytaniu nasunie się myśl Erotyk czy romans? Według mnie romans z domieszką erotyzmu.

Marco był obecny w życiu Alyssy już od najmłodszych lat. Alyssa od zawsze widziała w nim kogoś więcej niż tylko najlepszego przyjaciela jej brata Brady'ego. Dla niej stał się bohaterem. Wiedziała, że zawsze może na niego liczyć, gdy w domu wybuchały awantury wszczynane przez jej ojca, który nie szczędził gorzkich słów córce i synowi. Od tamtych wydarzeń minął już jakiś czas, a dwójka głównych bohaterów od dawna się nie widziała. Każde z nich dorosło, zmieniło się, poszło w swoim kierunku. 

Marco zmienił wyjazd do Afganistanu. Chyba sami możecie się domyślać, jak wojna zmienia człowieka. Ciężko ufać nawet osobom, które kiedyś były dla nas najbliższe. Bohatera poznajemy w chwili, gdy Alyssa pojawia się w barze, w którym on pracuje. Wraz z rozwojem wydarzeń pomiędzy bohaterami można wyczuć drażliwe napięcie. Marco od zawsze opiekował się Alyssą i traktował ją jak siostrę, ale po powrocie z misji stał się zupełnie innym człowiekiem.

Mimo że z pozoru Jej bohater wydaje się książką naprawdę lekką, to ja za taką nie potrafiłam jej uznać. To nie tylko romans połączony z erotycznymi uniesieniami, których swoją drogą jest bardzo mało w książce, ale to również książka, która pokazuje bohatera zmienionego przez wojnę. Po takich wydarzeniach już nic nie jest takie samo. Książka porusza sferę psychologiczną człowieka. Może nie w znaczącym stopniu, ale ma wpływ na refleksję po przeczytaniu tej historii. 

Myślę, że właśnie dzięki takiemu zarysowi fabuły i tak wykreowanym bohaterom, warto polecić ten romans i dostrzec w nim odrobinę więcej aniżeli przyjemną powiastkę do poduszki dla dorosłych. Powinniśmy zdawać sobie sprawę, że nie każde uczucie jest łatwe. Mimo że pomiędzy bohaterami może zrodzić się uczucie, to niekoniecznie musi być ono przyjemne. Nie każda miłość jest łatwa. Czasami wymaga od nas poświęceń i opieki nad drugą osobą. I to właśnie możemy zobaczyć w książce Laury Kaye, którą serdecznie polecam.
© Agata | WS.