32. „Miasto 44” (2014)

Tytuł: Miasto 44
Tytuł oryginalny: Miasto 44
Gatunek: dramat, wojenny
Kraj produkcji: Polska
Rok produkcji: 2014
Czas trwania: 130 minut
Reżyseria: Jan Komasa
Obsada: Józef Pawłowski, Zofia Wichłacz, Anna Próchniak, Tomasz Schuchardt
Dystrybucja: Kino Świat

Ci, którzy śledzą mojego bloga cały czas, na pewno zwrócili uwagę na tematykę, którą lubię zarówno w filmach, jak i książkach. Interesuję się historią, tematyka wojenna nie jest mi obca, dlatego tym razem zdecydowałam się na recenzję filmu "Miasto 44."

Film został wyprodukowany mniej więcej rok temu. Pojawił się w kinach niedługo po obchodach 70 rocznicy wybuchu powstania. Jest to powstanie warszawskie w reżyserii Jana Komasy. Ci, którzy interesują się choć trochę kinem, z całą pewnością kojarzą tego reżysera, ponieważ jest on odpowiedzialny za reżyserię filmu "Sala samobójców." Przyznam szczerze, że miałam duże oczekiwania co do produkcji Komasy o powstaniu. Niejednokrotnie podejmowano próby pokazania tego wydarzenia w jak najbardziej realistyczny sposób. Czy Komasie się to udało? Nie.

"Miasto 44" wywołało u mnie sprzeczne uczucia. Po jego obejrzeniu nie potrafiłam wykrztusić z siebie słowa. Na początku stwierdziłam, że produkcja jest bardzo udana, ale po ponownym obejrzeniu już nie byłam taka zadowolona. Zaczęłam nieco wnikliwiej obserwować grę aktorską i poszczególne wydarzenia.

Efekty specjalne, które zostały zaprezentowane w filmie niestety jeszcze bardziej go okaleczyły. Moim zdaniem efekty niczym z Matrixa w filmie o powstaniu raczej się nie sprawdzą, nieważne ile pieniędzy pójdzie na produkcje i jaki będzie trzymała poziom. Ich nadmiar aż raził po oczach. To chyba dlatego film ten jest określany mianem najdroższej jak do tej pory produkcji. To śmieszne.

Pozornie można twierdzić, że to miłość jest głównym wątkiem w fabule. Wiecie co? Na moje oko tam miłości właściwie nie było. Może odbieram film zupełnie inaczej niż niektórzy, ale naprawdę ja w filmie nie widziałam jakiegoś głębszego uczucia. Może jakieś znikome ze strony Biedronki, ale moim zdaniem na główny plan wysunęły się relacje pomiędzy Biedronką, Kamą a Stefanem. A raczej ich trójkąt "miłosny." Postawa Kamy strasznie mnie drażniła, jest chyba najgorszą postacią w tym filmie.

Kilka scen mimo wszystko zapada w pamięć. Jest to m.in scena z rozstrzelania matki i brata Stefana. Okupanci nie zwracali uwagi, czy zabijają dzieci, matki, czy starsze osoby. Ofiary były kolejnymi kreskami w rachunkach. Wojna przynosi straty z obu stron. Śmierć zbiera żniwo przy każdej okazji, a najlepszym sposobem jest wojna, bo udział w niej biorą miliony osób.

W filmie zabrakło mi scen, które chociażby w najmniejszym stopniu pokazywały to, co wydarzyło się podczas powstania. Bohaterowie są nijacy, ciągle widzę spowolnione obrazy wyrzuconych w powietrze i rozerwanych ciał niewinnych osób (slow motion). Film bardzo mnie zawiódł, bo jak już wcześniej wspomniałam, pokładałam w nim duże nadzieje. Aktorzy się nie sprawdzili, scenariusz był słaby. Zdecydowanie nie moja bajka.

13 komentarzy:

  1. A ja słyszałam tyle pozytywnych opinii o tym filmie, tyle osób mi go polecało... Muszę w końcu sprawdzić jaki jest na prawdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... jeśli ktoś lubi sceny wyjęte niczym z Matrixa, seks w rytmie dubstepu, "nieśmiertelnego" Stefana, którego omijają kule, podczas, gdy inni ludzie giną, to proszę bardzo. Ja do takich filmów mam wysokie oczekiwania i tutaj się zawiodłam :) Ale ile osób, tyle różnych opinii :)

      Usuń
  2. Widziz, a ja jestem team Kama. Też nie widziałam miłości między Stefanem a Biedronką.
    Z tego, co pamiętam, to film zrobił na mnie ogromne wrażenie, wyszłam z kina trzęsąc się. Efekty specjalne pomogły mi zrozumieć grozę tamtych dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to rozumiem ;) Mnie nie przekonał. Wolę inne filmy o tej tematyce.

      Usuń
  3. Byłam zmuszona do pójścia na ten film - nie był to mój własny wybór. Nie interesuje mnie taka tematyka i nigdy nie wybrałabym się na niego z własnej woli. Byłam nastawiona bardzo negatywnie i tak już pozostało. Pewne efekty specjalne były wręcz przesadzone.. i chyba mało realne. Takie jest moje zdanie. I tak - główny, "nieśmiertelny" bohater.. a'la kamikadze boski wiatr nie ma przebacz.. :D Filmu osobiście nie polecam. ;)

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam ten film już jakiś czas temu. Przyznam, że spodziewałam się po nim czegoś więcej, ale niestety okazał się być trochę słabszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. zgadzam się z tymi scenami rodem z Martixa, nie były one konieczne, ale koniec końców, umilały widzowi seans i sprawiały, że film nabieral trochę większego znaczenia niż tylko film wojenny. Wydaję mi się, że taki był zamysł, pokazać to w sposób jak najbardziej nowoczesny. Średnio im sie udało, ale mi się film nawet podobał. Ogólnie nie lubię tematyki wojennej i cieżko mi było ten film oceniać. Koniec końców, nie był zły. Są zdecydowanie gorsze :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, są gorsze filmy, ale na tym mocno (niestety) się zawiodłam.

      Usuń
  6. W sumie miałam podobne wrażenia do Twoich. Raczej jestem na nie, niż na tak jeśli chodzi o ten film. Podobały mi się za to niektóre przerysowane sceny rodem z zachodnich teledysków, np. jak jeden z bohaterów uciekał przed kulami na cmentarzu i zaczęła w tym czasie lecieć piosenka Niemena. W jakiś sposób miało to swój specyficzny klimat, choć zdaje sobie sprawę, że niewiele miało wspólnego z ówczesnymi realiami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię moment, który opisałaś. Akurat to mi w filmie nie przeszkadzało. Faktycznie - sytuacja miała specyficzny klimat i to chyba tak bardzo mi się spodobało. Dodam jeszcze, że piosenki Niemena są nieziemskie.

      Usuń
  7. Lubię taka tematykę zarówno w filmach jak i w książkach, ale będąc na tym filmie w kinie wyszłam z niego w połowie seansu. Po prostu nie dało się tego oglądać. Takie moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O filmie słyszałam tylko tyle, że wstrząsa, stąd jakoś nie miałam odwagi po niego sięgnąć. Ale dopiero teraz czytam o tym, że wcale nie jest tak doskonały, jak sobie to wyobrażałam. Czyli nie oglądając go, zbyt wiele nie straciłam. Chyba nie będę się zbytnio nadwyrężać, by po niego sięgnąć. Odpuszczę sobie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.