Wcielenia JD - wyzwanie filmowe z Johnny'm Deppem

W ten ostatni dzień 2015 roku postanowiłam dodać nieco lżejszy post. W zasadzie nie jest on związany w żaden sposób z książkami, a wręcz przeciwnie - z filmami. Jest to wyzwanie, które przygotowałam dla samej siebie. 

Johnny Depp jest dla mnie niezwykłym aktorem. Myślę, że każda postać, w którą się wciela, jest niezwykle charyzmatyczna i oryginalna. Dlatego postanowiłam, że obejrzę z nim 60 filmów. Są to zarówno większe, jak i mniejsze produkcję. Daję sobie na to rok. Dodatkowo jest też sześć pozycji, w których Johnny użyczył głosu (np. w bajce "Rango" bądź też był narratorem w filmie o The Doors). Bardzo chętnie będę dzieliła się z Wami recenzjami, oczywiście w miarę możliwości. 

Wszystkie tytuły filmów zgromadziłam w zakładce Wcielenia JD, które znajdziecie tutaj. Pewnie nie obejrzę po kolei produkcji, ale będę je odhaczała, gdy tylko obejrzę, a na blogu pojawi się recenzja. Cóż, a może ktoś z Was pokusi się na takie wyzwanie? Jeśli tak, to super! Zachęcam, bo Depp jest niezwykłym człowiekiem. 

Grafika przygotowana przez mnie. Postacie - tumblr (c)

A skoro dzisiaj Sylwester, to chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze. Przede wszystkim szampańskiej zabawy. Spędźcie ten czas, jak najlepiej potraficie! :)

I w ten sposób chcę zakończyć rok 2015 i rozpocząć nowy. 

Chemiczny TAG książkowy

Po raz kolejny dziękuję Agnieszce (Książka od kuchni) za nominację.

Cez – wybuchowa książka
Ciekawe w jakim sensie wybuchowa. Cykl Slater Brothers.

Ununpent– książka, którą przeczytałaś zaskakująco szybko
Trylogia Oddana bez reszty.

Rad – Twoja ulubiona książka napisana przez Polaka
Na chwilę obecną Czekając na odkupienie i Kiedy na mnie patrzysz.

Tantal – książka z wątkiem zaczerpniętym z mitologii
Oczarowanie Carrie Jones.

Złoto – najdroższa książka, jaką kupiłaś
Niall Horan. One Direction. Z Irlandii na podbój świata. Coś koło 40 zł. Więcej nigdy na książkę nie wydalam. Nie liczę trylogii ani serii.

Magnez – książka lekka, niezobowiązująca i znana prawie przez wszystkich
Pięćdziesiąt twarzy Greya? O tej książce chyba każdy słyszał.

Bizmut – książka z piękną okładką
Wiele jest takich pozycji, ale ostatnio zachwyciłam się okładką książki Anna we krwi.

Polon – książka, po której miałaś kaca książkowego
Ludzie, którzy jedzą ciemność.

Ksenon – książka, przy której prawie zasnęłaś
Wesele Stanisława Wyspiańskiego. Naprawdę.

Chlor – książka tak ciekawa i wciągająca, że nie miałaś czasu, by wziąć oddech
Ludzie, którzy jedzą ciemność. Pochłonęłam.

Technet – czyli osoby, które tagujesz
www.krzywaprosta.pl
roseperdu-books.blogspot.com

„Czekając na odkupienie” - Katarzyna Łochowska


Tytuł:  Czekając na odkupienie
Tytuł oryginalny: Czekając na odkupienie
Cykl: - 
Autor: Katarzyna Łochowska
Tłumaczenie: - 
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron: 266
Data wydania: 14 maja 2014

Czekając na odkupienie została wydana przez Warszawską Firmę Wydawniczą mniej więcej rok temu. O Katarzynie Łochowskiej wiem niewiele. Wydała dwie książki i na tym moje informacje niestety się kończą. 

Książka łączy w sobie dwa gatunki, które bardzo lubię: historię i fantastykę. Byłam ciekawa, co może wyjść z takiego połączenia, dlatego nie wahałam się długo i zamiast Drogi do ukojenia sięgnęłam najpierw po Czekając na odkupienie.  

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę była okładka i choć zdaję sobie sprawę, że nie ocenia się książki po okładce, to ten właśnie aspekt miał duży wpływ na moją decyzję o sięgnięciu po tę książkę. Jak sami widzicie na zdjęciu możemy dostrzec dwie postacie: zrozpaczoną dziewczynę (główną bohaterkę) oraz tajemniczą postać, która w ręku trzyma jedną z kart tarota. Całość jest utrzymana w mrocznym klimacie. Od razu zwracamy uwagę na przerażające zielone oczy wyłaniające się spod kaptura. 

Cassandra Spencer wyjeżdża do Nowego Orleanu, a za sobą ciągnie bagaż przykrych doświadczeń. Los jej nie oszczędzał, ale mimo wszystko Cass jest kobietą niezwykle silną, z jasno postawionymi celami. Kiedyś na jednej z imprez poznała tajemniczego mężczyznę, z którym postanowiła wyjść. Nie skończyło się to dla niej dobrze, bo została brutalnie zgwałcona. Rodzice uznali ją za dziwkę i odwrócili się od niej. Seria niefortunnych zdarzeń miała jednak swój początek kilkaset lat wcześniej, a dokładniej w V wieku. Historia zatacza koło, bo kilka wieków wcześniej pewien Hun zgwałcił Rzymiankę, przez co został przeklęty. I tak samo miał niesamowite zielone oczy, które prześladują Cassandrę każdego dnia. Aż do parady Mardi Grass, podczas której spotyka wiedźmę, która raz na zawsze komplikuje jej życie.
Właśnie tutaj okazuje się, że biel i czerń wcale nie są takie proste. Tutaj biel jest czernią, a czerń bielą. Tutaj możesz zginąć, nawet o tym nie wiedząc i jeszcze będziesz się z tego cieszyć.
Światy wykreowane przez Katarzynę Łochowską zachwycają, ale i przerażają czytelnika. Wszystko zostało opisane z niezwykłą dokładnością, czytelnik może sobie wyobrazić każde miejsce opisane w książce i aż może zadrżeć ze strachu, gdy razem z Cassandrą będzie przemierzał mroczne zakątki. 

Czekając na odkupienie, to nie tylko malownicze krajobrazy, ale także pełne temperamentu postacie. Główna bohaterka nie jest irytująca, przez co bardzo ją polubiłam. Fang to postać niezwykle dynamiczna, która ma w sobie duże pokłady złości, ale jest ona jak najbardziej uzasadniona. Dużym zaskoczeniem było dla mnie spotkanie z wiedźmą, której chyba nikt nie będzie w stanie polubić. Wywołuje ona w czytelniku wszystkie negatywne emocje, jest ordynarna i bezwzględna, sprytnie manipuluje Fangiem i pozostałymi postaciami.

Autorka ma niezwykle lekkie pióro, a książkę wręcz się pochłania. Przeczytanie tej książki zajęło mi bardzo mało czasu, ponieważ historia wciąga i jest napisana plastycznym językiem. Mimo że w książce pojawiają się wulgaryzmy, to myślę, że w tym przypadku stanowią one atut. Muszę Was jednak ostrzec - w książce można natknąć się na kilka scen erotycznych, więc tym samym książka nie nadaje się dla młodszych czytelników.

Nie jestem w stanie powiedzieć złego słowa o tej książce, bo spodobała mi się na tyle, że po prostu się w niej zakochałam. Cieszę się, że poznałam twórczość Katarzyny Łochowskiej i w najbliższym czasie mam zamiar sięgnąć po jej kolejną książkę. Mogę jak najbardziej polecić Czekając na odkupienie, bo jestem pewna, że nie zmarnujecie swojego czasu czytając tę książkę.

Świąteczny berek książkowy

Tyle tych świątecznych tagów! Dziękuję za nominację Agnieszce (Książka od kuchni) oraz Alex S. (Książkownia). 

Kapcie, kominek, kakao – lektura na zimowe wieczory.
A co powiecie na Harry'ego Pottera?

Śnieg – bohater, na myśl o którym robi Ci się zimno.
Wiedźma z książki Czekając na odkupienie.

Pod choinkę – książka lub seria, którą chciałabyś dostać w prezencie.
Lepiej będzie, jeśli nie będę wymieniała wszystkich książek, które chciałabym otrzymać w prezencie. Chciałabym skompletować wszystkie książki Zafona. Ot, tak mi się marzy.

Wigilia – książka, która przepełnia Cię rodzinną atmosferą.
Harry Potter i Zakon Feniksa.

Boże Narodzenie – anegdotka związana z Tobą, świętami i książkami.
I tutaj zapada niezręczna cisza. Chyba nie ma takiej historii, którą mogłabym opowiedzieć. Szkoda.

Sylwester – miejsce, świat książkowy, w którym chciałbyś świętować ten dzień/noc.
Hogsmeade. 

Nowy Rok – książka, która ładuje Twoje baterie nadzieją.
Bądź swoją siłą przez 365 dni w roku. Sprawdza się co roku, polecam.

Zimowy TAG książkowy

Koniec obijania się, jedzenia kolejnych porcji ciasta i leniuchowania. Postanowiłam poszukać tagów, do których zostałam nominowana i przyznam szczerze, że nazbierało się tego. Zacznę od Zimowego TAGU książkowego, do którego nominowała mnie Agnieszka z Książki od kuchni :) Serdecznie dziękuję!

Kakao – książka, która rozgrzewa serce.
Opowieść wigilijna.

Śnieg – książka z białą okładką
Bądź swoją siłą przez 365 dni w roku, autorstwa Demi Lovato.

Mikołaj – gruba książka lub długa seria
Seria niefortunnych zdarzeń. Sentymentalnie.

Rózga – książka, której czytanie było męką
Zmierzch.

Prezent - bardzo dobra książka, którą możesz polecić każdemu!
Czekając na odkupienie Katarzyny Łochowskiej. Zakochałam się.

Wesołych Świąt!

Chyba już na każdym blogu widziałam podobny post, więc w końcu przyszła pora na mnie. Talentu do składania życzeń nie mam, ale grunt, że płyną one z głębi serca.

Życzę Wam spokojnych i radosnych świąt spędzonych w rodzinnym gronie. Dużo miłości i ciepła rodzinnego, spełnienia najskrytszych marzeń. Abyście zawsze wierzyli w siebie i swoje możliwości. Niech święta będą okresem pełnym przemyśleń, ale i spotkań z rodziną. Nie smućcie się w te wspaniałe dni, obdarzcie uśmiechem każdą napotkaną osobę, bo nawet najmniejszy gest może sprawić radość. A wszystkim miłośnikom książek życzę kolejnych przeczytanych książek, no i oczywiście mnóstwo prezentów książkowych pod choinką! :)

„Miasteczko Halloween” / „The Nightmare Before Christmas” (1993)

Tytuł: Miasteczko Halloween
Tytuł oryginalny: The Nightmare Before Christmas
Gatunek: animacja, fantasy, musical
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 1997
Czas trwania: 76 minut
Reżyseria: Henry Selick
Dystrybucja: Syrena

Na pewno słyszeliście o Timie Burtonie. Może niektórzy z Was są, tak jak ja, jego fanami. Zarówno filmy, jak i bajki opracowane przez Burtona mają swoich fanów. Z czego jest znany ten reżyser? Z nietypowego podejścia do niektórych tematów, kontrowersji, ale także specyficznego poczucia humoru. I to chyba jest najlepsze w jego filmach. Potrafi porwać widza. 

Gdzieś na świecie istnieje miasteczko Halloween. Mieszkańcy to różnego rodzaju potwory, które co roku celebrują święto zmarłych. Jednak jest ktoś, kogo przestały cieszyć coroczne zabawy organizowane przez mieszkańców. Tym kimś jest główny bohater - Jack Skellington. Postać czuje pewien niedosyt, nie potrafi się już radować straszeniem pozostałych. Podczas spaceru trafia do drzewa oznaczonego symbolem Bożego Narodzenia. Postanawia przygotować podobne obchody w miasteczku zwanym Halloween. Prace ruszają pełną parą, ale nie wszystko idzie zgodnie z planem...

"Miasteczko Halloween" to kultowa animacja powstała z zamysłu Tima Burtona. I choć to nie on grał pierwsze skrzypce przy produkcji tej bajki, to mimo wszystko od razu rzuca nam się w oczy specyficzny klimat, tak bardzo charakterystyczny dla tej postaci kinematografii. Widza może zachwycić postać Jacka, ale także poboczne postacie, od których bije niezwykła oryginalność. Każdy bohater jest inny i tym właśnie może szczycić się ten film.  Produkcji nie zabrakło wspaniałej oprawy muzycznej, za którą był odpowiedzialny Danny Elfman, który dodatkowo użyczył głosu głównemu bohaterowi. To wielki plus dla burtonowskiej animacji, którą jestem oczarowana. 

Kontrasty, które starał się zatrzeć Tim Burton są niestety nie do usunięcia. W miasteczku Halloween nie możemy liczyć na wspaniałe święta pełne śniegu i dziecięcej radości, ale tak samo w miasteczku, gdzie motywem głównym jest Boże Narodzenie nikt nie czeka na upiorne prezenty. Mimo wszystko animacja zachwyca. 

Lubię filmy Tima Burtona. Nie będę zaprzeczać, bo taka jest prawda. Nie tylko zachwycam i uwielbiam filmy, ale jestem także zakochana w bajkach tego reżysera. Zawsze potrafi mnie czymś zaskoczyć. Myślę sobie "To Tim Burton - on potrafi kreować niezwykłe światy, w których nie ma miejsca na nudę", i tak jest właśnie przy "Miasteczku Halloween." To bajka zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Myślę, że każdy będzie świetnie bawił przy jej oglądaniu. 

„Miasto 44” (2014)

Tytuł: Miasto 44
Tytuł oryginalny: Miasto 44
Gatunek: dramat, wojenny
Kraj produkcji: Polska
Rok produkcji: 2014
Czas trwania: 130 minut
Reżyseria: Jan Komasa
Obsada: Józef Pawłowski, Zofia Wichłacz, Anna Próchniak, Tomasz Schuchardt
Dystrybucja: Kino Świat

Ci, którzy śledzą mojego bloga cały czas, na pewno zwrócili uwagę na tematykę, którą lubię zarówno w filmach, jak i książkach. Interesuję się historią, tematyka wojenna nie jest mi obca, dlatego tym razem zdecydowałam się na recenzję filmu "Miasto 44."

Film został wyprodukowany mniej więcej rok temu. Pojawił się w kinach niedługo po obchodach 70 rocznicy wybuchu powstania. Jest to powstanie warszawskie w reżyserii Jana Komasy. Ci, którzy interesują się choć trochę kinem, z całą pewnością kojarzą tego reżysera, ponieważ jest on odpowiedzialny za reżyserię filmu "Sala samobójców." Przyznam szczerze, że miałam duże oczekiwania co do produkcji Komasy o powstaniu. Niejednokrotnie podejmowano próby pokazania tego wydarzenia w jak najbardziej realistyczny sposób. Czy Komasie się to udało? Nie.

"Miasto 44" wywołało u mnie sprzeczne uczucia. Po jego obejrzeniu nie potrafiłam wykrztusić z siebie słowa. Na początku stwierdziłam, że produkcja jest bardzo udana, ale po ponownym obejrzeniu już nie byłam taka zadowolona. Zaczęłam nieco wnikliwiej obserwować grę aktorską i poszczególne wydarzenia.

Efekty specjalne, które zostały zaprezentowane w filmie niestety jeszcze bardziej go okaleczyły. Moim zdaniem efekty niczym z Matrixa w filmie o powstaniu raczej się nie sprawdzą, nieważne ile pieniędzy pójdzie na produkcje i jaki będzie trzymała poziom. Ich nadmiar aż raził po oczach. To chyba dlatego film ten jest określany mianem najdroższej jak do tej pory produkcji. To śmieszne.

Pozornie można twierdzić, że to miłość jest głównym wątkiem w fabule. Wiecie co? Na moje oko tam miłości właściwie nie było. Może odbieram film zupełnie inaczej niż niektórzy, ale naprawdę ja w filmie nie widziałam jakiegoś głębszego uczucia. Może jakieś znikome ze strony Biedronki, ale moim zdaniem na główny plan wysunęły się relacje pomiędzy Biedronką, Kamą a Stefanem. A raczej ich trójkąt "miłosny." Postawa Kamy strasznie mnie drażniła, jest chyba najgorszą postacią w tym filmie.

Kilka scen mimo wszystko zapada w pamięć. Jest to m.in scena z rozstrzelania matki i brata Stefana. Okupanci nie zwracali uwagi, czy zabijają dzieci, matki, czy starsze osoby. Ofiary były kolejnymi kreskami w rachunkach. Wojna przynosi straty z obu stron. Śmierć zbiera żniwo przy każdej okazji, a najlepszym sposobem jest wojna, bo udział w niej biorą miliony osób.

W filmie zabrakło mi scen, które chociażby w najmniejszym stopniu pokazywały to, co wydarzyło się podczas powstania. Bohaterowie są nijacy, ciągle widzę spowolnione obrazy wyrzuconych w powietrze i rozerwanych ciał niewinnych osób (slow motion). Film bardzo mnie zawiódł, bo jak już wcześniej wspomniałam, pokładałam w nim duże nadzieje. Aktorzy się nie sprawdzili, scenariusz był słaby. Zdecydowanie nie moja bajka.

„Medaliony” Zofia Nałkowska

Tytuł: Medaliony
Tytuł oryginalny: Medaliony
Cykl: -
Autor: Zofia Nałkowska
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Greg
Liczba stron: 64
Data wydania: -

Nie pamiętam, kiedy zrodziło się moje zainteresowanie literaturą faktu oraz literaturą wojny. To chyba przyszło nagle. Na lekcjach historii w gimnazjum nie byłam zainteresowana wieloma tematami. Gdy poszłam do liceum moje nastawienie się zmieniło. Chociaż za lekturami nie przepadałam, to zaczęłam czytać bardzo dużo reportaży i historii opartych na prawdziwych faktach.

Wiem, że wielu z nas dosyć niechętnie podchodzi do lektur. Jestem też świadoma tego, że niektórzy uważają je za coś zupełnie niepotrzebnego. Myślę, że nie wszystkie są ciekawe, ale wiele może zapaść nam w pamięć w szczególny sposób.
To ludzie ludziom zgotowali ten los.
"Medaliony" Zofii Nałkowskiej to zbiór ośmiu opowiadań, które przybliżają relacje świadków na temat druzgocących wydarzeń. To książka dla osób o  mocnych nerwach, bo historie tam zawarte są naprawdę wstrząsające i... prawdziwe. Tak, wiele osób żartuje sobie z takich tematów (wiem, bo byłam świadkiem kilku takich "przedstawień"), jednak nie zdają sobie sprawy, że takie rzeczy naprawdę miały miejsce. Człowiek zabijał człowieka zupełnie bez konsekwencji. To był upadek człowieczeństwa.

Dla osób, które przeżyły drugą wojnę światową i były w jakiś sposób prześladowane, nic już nie jest takie samo, nie potrafią do końca normalnie żyć i radzić sobie z tym, bo są naznaczeni piętnem tych makabrycznych wydarzeń. Opowiadania opisują historie robienia z ludzi mydeł, katowania ich, trzymania w nieludzkich warunkach.
Rzeczywistość jest do zniesienia, gdyż jest niecała wiadoma. Dociera do nas w ułamkach zdarzeń, w strzępach relacji.
Książka opowiada o kontrowersyjnych wydarzeniach, nikt nie mydli ludziom oczu. Wszystko tam zawarte to prawda o świecie, o tym co działo się podczas drugiej wojny światowej, o zagładzie Żydów i innych sytuacjach. Po tę książkę nie można sięgnąć, gdy nam się nudzi. Jak już wcześniej wspomniałam, to książka dla ludzi  o dosyć mocnych nerwach, bo niełatwo jest czytać o czymś takim. Trzeba usiąść, przeczytać, a na pewno wzbudzi w nas skrajne emocje i skłoni nas do refleksji. Mimo, że od przeczytania książki minęło już kilka dni, to nadal towarzyszy mi uczucie pustki.

Książki dla blogerek - akcja wydawnictwa Wymownia

O akcji słyszałam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz zdecydowałam się na udział w niej. Akcja jest organizowana przez wydawnictwo Wymownia. Macie szansę otrzymać darmowe e-booki od wydawnictwa. Pozwolę sobie zacytować:
Jesteśmy wydawnictwem z pasją i chcielibyśmy podzielić się z Tobą nie tylko naszym zamiłowaniem do książek, ale również naszymi książkami. I to zupełnie za darmo. Jeśli zainteresuje Cię nasza inicjatywa, będziesz otrzymywać na swój adres mailowy ebooki i audiobooki zupełnie za darmo. Maile będziemy wysyłać regularnie, co pewien czas, byś mogła znaleźć dla siebie coś wśród literatury, którą Ci zaproponujemy. Książki pochodzić będą z naszego wydawnictwa oraz z pozycji literackich dostępnych w domenie publicznej.
Myślę, że to bardzo ciekawa inicjatywa. Wiem, że e-booki mają zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników, ale wydawnictwo muszę przyznać - postarało się :) Z miłą chęcią wezmę udział w ich akcji.

Link do akcji:

„Tease” Amanda Maciel

Tytuł: Tease
Tytuł oryginalny: Tease
Cykl: -
Autor: Amanda Maciel
Tłumaczenie: Zuzanna Banasińska
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 320
Data wydania:  9 września 2015

Tease - z angielskiego 'drażnić', 'dokuczać', 'naśmiewać się'. Tak naprawdę życie nastolatków nie jest tak łatwe, jak mogłoby się na początku wydawać. Dorastamy, zmieniamy się, próbujemy ukształtować nasz charakter. Ludzie mają na nas największy wpływ właśnie w tym okresie. Trzeba mieć dużo samozaparcia, aby nie ulegać wpływom innych.

Książką byłam zainteresowana od samego początku. Historia opowiada o dziewczynie w moim wieku, więc tym bardziej chciałam się dowiedzieć więcej o tym, co się wydarzyło. I chyba jako jedna z niewielu osób, które przeczytały tę historię, odbieram ją zupełnie inaczej niż pozostali. 

Rozwój techniki sprawia, że cywilizacja kroczy ku upadkowi. Mylnie można sądzić, że cywilizacja również się rozwija. Odnoszę wrażenie, że niektórzy niepotrzebnie łączą te dwa zjawiska. Ludzie niszczą się nawzajem i w wielu przypadkach robią to za pomocą techniki. 

Wszyscy skupili się na historii Sary - narratorki. Jednak w tym przedsięwzięciu brało udział więcej osób. Była Brielle, która według mnie najmocniej dokuczała Emmie, ale były też pozostałe osoby ze szkoły. Nie potrafię ocenić do końca negatywnie Sary mimo tego, że miała w tym swój udział. W zasadzie poniekąd rozumiem niektóre z jej zachowań, co nie znaczy, że postąpiłabym podobnie. Ludzie mają na nas wpływ i myślę, że Brielle dosyć silnie oddziaływała na Sarę, która po prostu chciała być lubiana. 
I chcę pamiętać,że na zawsze nie zawsze znaczy na zawsze.
Ale czy Emma była bez winy? Mogłabym zrozumieć jej samobójstwo, gdyby była naprawdę od początku do końca fair. Ale tak nie było. Emma mąciła, flirtowała z kim popadnie i uważała się za niewiniątko. Tak naprawdę miała dwa oblicza. Jednak mimo wszystko nie staję murem za Sarą. Myślę, że w szkole, w ludziach którzy tam uczęszczali był defekt. Każdy uważał, że stoi ponad innymi. Prawda jest taka, że wszyscy spadli na dno. Łącznie z Emmą, Sarą, Briellem czy innymi bohaterami tej książki. 

Sara dojrzewa mimo wszystko. Postępowanie jest w toku, a ona zastanawia się nad swoim zachowaniem. Ostatecznie chce przeprosić rodziców Emmy, chociaż i tak mam wrażenie, że nie są to słowa, które chciała wypowiedzieć. Ogólnie co do jej postaci mam dosyć mieszane uczucia. Historia jest przedstawiona w ciekawy sposób i niewątpliwie duży wpływ miał na to fakt, że jest to książka zainspirowana prawdziwymi zdarzeniami. To mogło zdarzyć się w mojej szkole, w Waszej lub kogoś innego.

Zdaję sobie sprawę, że o czymś takim jak dręczenie czy znęcanie się nad innymi wiele się nie mówi. Lepiej to zatuszować, aby nie było sprawy niż spojrzeć prawdziwe w oczy. Osoby zastraszone boją się o tym mówić. Wcale się im nie dziwię. To nie jest nic miłego. 

To nie jest kolejna płytka opowieść dla młodzieży. Nad tą książką wartą się zastanowić. Niektórym z nas może pozwoli otworzyć oczy na niektóre sprawy. To przejmująca historia o znęcaniu się nad innymi, ale też na dojrzewaniu do podejmowania niektórych decyzji. 

PODSUMOWANIE: 11/2015

Witajcie! Podsumowanie listopada publikuję nieco później niż zwykle, ponieważ w szkole mam urwanie głowy, a ostatnio byłam okropnie zestresowana egzaminem teoretycznym na prawo jazdy. Chcę jednak zmobilizować się w ten weekend i więcej tak nie zaniedbać bloga. Przejdźmy więc do podsumowania.

Podsumowanie w liczbach:
Liczba odwiedzin: 9,819 (w ubiegłym miesiącu było: 7, 439)
Liczba komentarzy: +97
Liczba postów opublikowanych: 11
Liczba obserwatorów: 55
Liczba recenzji książek: 8
Liczba recenzji filmów: 0
Inne: 3

Mimo mojego napiętego planu każdego dnia udało mi się opublikować 11 postów, w tym 8 z recenzjami. Zaniedbałam recenzję filmów, ale w grudniu to nadrobię, ponieważ mam zaplanowanych kilka recenzji. Miesiąc nie był taki zły jakby mogło się wydawać. Dałam radę :)

Przeczytane książki w listopadzie
1. Zakład o miłość - Agnieszka Lingas-Łoniewska (recenzja)
2. Kukiz. Grajek, który został graczem i inne - Andrzej Stankiewicz (recenzja)
3. Tease - Amanda Maciel

Jak widać brak czasu odbił się na moim czytaniu. Udało mi się przeczytać tylko 3 książki. Myślę, że mimo wszystko nie jest tragicznie. Łącznie przeczytałam 673 strony, co daje  średnio 22 strony dziennie.

Listopadowe zdobycze
Otwórz zdjęcie w oryginalnym rozmiarze klikając na nie.
1. Medaliony - Zofia Nałkowska (stacjonarna księgarnia) 
2. Szewcy - S.I. Witkiewicz (stacjonarna księgarnia)
3. Pamiętnik - Nicholas Sparks (z kiosku)
4.  List w butelce - Nicholas Sparks (z kiosku)
5. Wola mnie ciemność - Agata Suchocka (wygrana w konkursie)

Jak prezentuje się Wasz miesiąc? 
© Agata | WS.