„Wbrew zasadom” - Samantha Young

Tytuł: Wbrew zasadom
Tytuł oryginalny: On Dublin Street
Cykl: On Dublin Street (tom 1)
Autor: Samantha Young
Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska
Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 422
Data wydania: 19 czerwca 2013

Nie mam szczęścia przy czytaniu książek fantastycznych, ale mam je przy czytaniu romansów, co mnie bardzo cieszy. Mam tylko nadzieję, że nie zanudzę Was ich recenzjami.

Niektórzy uważają, że reguły są po to, aby je łamać. Ja niestety się z tym nie zgadzam i podchodzę do tego bardziej rygorystycznie. Uważam, że reguły są po to, aby ich przestrzegać. Nie mam jednak nic przeciwko naciąganiu zasad. A jaki stosunek ma do tego Jocelyn?

Książkę pochłonęłam w zaskakująco szybkim tempie. Nie ma tam żadnych nudnych wątków, wszystkie sytuacje tworzą niesamowitą fabułę, od której nie byłam w stanie się oderwać. "Wbrew zasadom" przeczytałam w kilka godzin.

Jocelyn Butler chce zacząć wszystko od początku. Wpływ na jej decyzję miała tragedia, która wydarzyła się jakiś czas temu. Pragnie żyć teraźniejszością i ruszyć do przodu. Zrezygnowała ze wszystkiego, co kiedyś lubiła, przestała umawiać się z mężczyznami. Postanawia zamieszkać z Ellie, która jest jej całkowitym przeciwieństwem. Panna Carmichael jest osobą zakręconą, wszędzie jej pełno i ma milion pomysłów na minutę. Ma też przystojnego brata, który też boryka się z pewnym jarzmem, ale mimo to staje się jeszcze częstszym gościem w domu dziewczyn. To wszystko za sprawą Jocelyn, która niesamowicie go intryguje. I nie, tu nie chodzi o to, że Braden jest zabójczo przystojny. Ja w zasadzie nie zwróciłam na to zbytniej uwagi. Braden, widząc że Jocelyn boi się związków proponuje jej układ. I to nie byle jaki.
Czasem nie trzeba słów, by wiedzieć, że coś się zmieniło.
Niech nie zwiedzie Was okładka. To nie żaden erotyk. Chociaż przyznam, że cały cykl jest utrzymany w specyficznym klimacie. Co prawda jest tam kilka scen, które są dosyć odważne, ale cała historia jest naprawdę ciekawa i bez większego wątku erotycznego. Akcja nie pędzi, jest w sam raz. Podoba mi się sposób, w jaki autorka opisała przeszłość głównej bohaterki oraz to, że nie zostawiła tego tak od razu. W niektórych książkach bohaterki z przeszłością nie próbują z nią walczyć, godzą się z nią i często są zamknięte w sobie. Natomiast Jocelyn chodzi na terapię, która ma jej pomóc. Ukazało to książkę w jeszcze lepszym świetle.

Dziewczyna boryka się z trudną przeszłością, pewne wydarzenia ją zniszczyły. Z dnia na dzień dzięki przyjaciołom zaczyna się otwierać, ale nadal się boi. Warto spojrzeć na tę książkę nie tylko jak na romans. Lepiej przyjrzyjcie się postaci Jocelyn, a na pewno się nie zawiedziecie.
Tak się właśnie dzieje, kiedy dopuszczasz ludzi zbyt blisko siebie. Zaczynają wierzyć, że cię znają, chociaż guzik o tobie wiedzą.
Książka bawi, wzrusza, czaruje. Autorka w niesamowity sposób opowiedziała historię zagubionej Jocelyn, w której życiu nie było zbyt wiele radości; która spotkała na swojej drodze mężczyznę, który jednocześnie rozpalał ją do granic możliwości i jak nikt inny denerwował. Nie skreślajcie jej tylko dlatego, że są tam sceny erotyczne bądź fabuła nie jest jedną z najoryginalniejszych. Książka jest naprawdę warta uwagi. Jest pierwszą częścią cyklu On Dublin Street, który zapowiada się znakomicie. Historię oceniam bardzo pozytywnie i liczę na więcej takich książek. 

7/10 *bardzo dobra*

7 komentarzy:

  1. Ta okładka jest straszna - chociaż oryginalna też nie jest najlepsza. Książkę czytałam jakiś czas temu i faktycznie trudno ją nazwać erotykiem. Seria jest dość ciekawa :)
    Pozdrawiam.

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety ta okładka jest po prostu fatalna i nie zachęca mnie w żaden sposób do lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka nie ma nic wspólnego z książką prawdę mówiąc ;)

      Usuń
  3. Okładka faktycznie nie zachęca do tej książki, ale najważniejsze, że fabuła jest ciekawa. Chętnie sięgnę po tę książkę ;)
    Aleja Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mogłabym się nieco tutaj wkopać, bo rzadko kiedy czytam opisy i sięgnęłabym po tę książkę z myślą o erotyku. Nie zmienia to faktu, że gdyby okazała się dobra sama w sobie, bez wzdględu na gatunek - niemiałabym nic przeciwko :) Chętnie przeczytam, zainteresowałaś mnie.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście, okładka wskazuje na erotyk, a tu taka zmyłka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdybym nie przeczytała Twojej recenzji, myślałabym, że to po prostu kolejny erotyk. Na razie nie mam ochoty na żaden romans, ale jeśli kiedyś najdzie mnie na niego ochota to wezmę pod uwagę również i tę książkę.

    Pozdrawiam serdecznie :)
    someculturewithme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.