20. „Marcowe fiołki” Sarah Jio

Tytuł: Marcowe fiołki
Tytuł oryginalny: The Violets of March
Cykl: -
Autor: Sarah Jio
Tłumaczenie: Julia Gryszczuk-Wicijowska
Wydawnictwo: Między słowami
Liczba stron: 304
Data premiery: 6 marca 2014

Ludzie zawodzą. Ludzie nie są idealni, tacy nie istnieją. Ludzie to... ludzie. Po prostu. Czasami muszą podejmować decyzje, często nie są one łatwe i nigdy nie wiadomo jakie konsekwencje przyniosą. Są w naszym życiu też sytuacje, które przynoszą nieoczekiwane zmiany, lepsze, gorsze, ale jednak. Jedni uważają, że rozpad związku to coś najgorszego, inni natomiast, że wraz z tym wydarzeniem zaczynają nowe życie. W obu tych stwierdzeniach jest trochę racji. Głównym czynnikiem, który wpływa na taki zbieg okoliczności jest po prostu nasz charakter. Nie ma nigdzie dwóch takich samych osób. Podejmując decyzje, ponosimy konsekwencje. To nieuniknione.

Emily myśli, że świat się jej zawalił. Mąż odszedł do innej kobiety, a ona jako pisarka wydała tylko jedną książkę i w dodatku nie ma pomysłu na kolejną. Ma przy sobie jednak najlepszą przyjaciółkę, która służy jej dobrą radą. Za namową "anioła stróża" postanawia wyjechać do ciotki i uleczyć zranione serce. Ma też nadzieję, że ten wyjazd w jakiś sposób natchnie ją do napisania kolejnej powieści. Pobyt na wyspie przybiera zupełnie inny obrót. Wyspa jednak to nie tylko piękna plaża. Pośród fal skrywana jest tajemnica, a powrót do wspomnień i odkrycie prawdy może okazać się dla Emily zgubne. I co wspólnego ma z tym wszystkim tajemniczy mężczyzna mieszkający na wyspie?
Miłość nie była cieplarnianym kwiatem zmuszanym do niechętnego kwitnięcia. Miłość była polnym zielem na poboczu drogi niespodziewanie pokrywającym się kwiatami.
Właściwie na początku nie wiedziałam czego mogę spodziewać się po tej książce. Myślałam o czymś banalnym, mdłym, przeciętnym. Książka mimo wszystko pozytywnie mnie zaskoczyła, spojrzałam na nią pod innym kątem. "Marcowe fiołki" to przede wszystkim książka o miłości, o poszukiwaniu własnego miejsca w życiu i odnalezieniu równowagi. Człowiek nie raz i nie dwa podejmuje decyzje, które decydują o jego dalszym losie. Czasami powrót do wspomnień może być pewnego rodzaju terapią i w jakimś stopniu może ukoić ból. 

Opowieść zaczyna się banalnie. Z każdą kolejną linijką wciąga. Szczególnie, gdy pojawia się coraz więcej sytuacji z przeszłości, gdy Emily poznaje wszystko na nowo. Styl autorki jest bardzo przyjemny, prosty, aczkolwiek nie nudny. Jedynie polska okładka mi się nie spodobała. Kompletnie nie mój gust. Subtelne zdjęcie zostało połączone z dosyć ostrymi kolorami, co nie wygląda estetycznie. Zdecydowanie bardziej spodobała mi się oryginalna okładka "The Violets of March".

W sumie nie wiem, do jakiej kategorii można byłoby przydzielić tę książkę. To coś obyczajowego? A może coś romantycznego? Książka do samego końca trzyma w napięciu. Z całą pewnością jeszcze nie raz sięgnę po coś autorstwa Sarah Jio.

6/10 *dobra*

9 komentarzy:

  1. Nie przepadam za takimi pozycjami, ale za to dla mojej mamy będzie to pozycja idealna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Ja czytałam "Marcowe fiołki" i przypadły mi do gustu, dałam im 7/10, a moją mamę zachwyciły jeszcze bardziej. Jeśli chodzi o książki Sarah Jio, to najbardziej polecam "Jeżynową zimę". Niezwykle poruszająca historia :)

      Usuń
    2. Nasze mamy lubią takie historie :D

      Usuń
  2. Ile to już książek powstało o bohaterkach na zakręcie... Faceci je opuszczają, one wyjeżdżają gdzieś na drugi kraniec świata lub na wieś i zaczynają "poszukiwanie siebie". Mimo to, taka konstrukcja fabularna chyba nigdy mi się nie znudzi. :-) Nie czytałam jeszcze niczego Sarah Jo, ale "Marcowe fiołki" mnie przekonują, nawet pomimo oceny 6/10. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mocne 6/10! Bo książkę i tak uważam za dobrą :)

      Usuń
  3. Tytuł brzmi dość intrygująco, jednak książki o takiej fabule raczej mnie nie zachęcają. Jak na razie mam już dość utartych schematów
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała powieść, uwielbiam ją. Chciałabym by została zekranizowana.

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba książka nie dla mnie, czuję, że mogłabym się przy niej nudzić ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.