„Na wyspie” Tracey Garvis Graves

Tytuł: Na wyspie
Tytuł oryginalny: On the island
Cykl: On the island (tom 1)
Autor: Tracey Garvis Graves
Tłumaczenie: Elżbieta Zychowicz
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Data wydania: 24 czerwca 2015

Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Okładka tej książki natychmiast mnie przyciągnęła i pomyślałam, że będzie miło zakończyć z nią sierpień. Historia jest ciekawa, ale nie ma wielkiego "wow" podczas jej czytania. Muszę przyznać, że autorce naprawdę musiało być ciężko napisać cokolwiek, mając do dyspozycji dwójkę bohaterów i to w dodatku na bezludnej wyspie.

Anna zostaje korepetytorką chłopaka o imieniu T.J, który dopiero co pokonał raka. Ma mu pomagać w nauce, bo nastolatek miał spore zaległości, ponieważ przeszedł długie leczenie.

Nauka jednak spada na dalszy plan i nie ma już znaczenia, gdyż oboje zaczynają walczyć o przetrwanie na jednej z wysp. Znaleźli się tam przez niefortunny wypadek. Mijają dni, miesiące, czas płynie nieubłaganie, a oni próbują wydostać się z wyspy. 

Pobyt na wyspie jest schematyczny. Para walczy o przetrwanie, próbuje zrobić jakiś prowizoryczny dom oraz chce zdobyć pożywienie. Wkrótce między bohaterami tworzy się głęboka więź, na początku delikatna i niewinna, która potem przeradza się w coś trwalszego. 

Może się wydawać, że sytuacja jest dramatyczna, ale mnie w niektórych momentach książka po prostu rozśmieszała i zaskakiwała. Chyba najbardziej zabawny wydał mi się fakt, że Anna w jednej walizce umieściła spory zapas kosmetyków upiększających i mimo długiego pobytu na wyspie jej nogi były idealnie gładkie, a jej skóra zadbana. Miała oczywiście przy sobie kilka opakowań mydła, żelu pod prysznic czy spory zapas pasty do zębów, nawet wybielającej! Mogli dziękować Bogu za wyrzucenie na brzeg tej oto walizki (ta ironia mówi sama za siebie :P).

Książka ma kilka zaskakujących momentów, jednak czyta się ją przyjemnie. Ma zarówno plusy, jak i minusy, jak większość historii nie ma aż za bardzo oryginalnej fabuły. Zakończenie zupełnie wybiło mnie z rytmu, nie tego się spodziewałam. Jednak dla mnie było zbyt naciągane. Myślałam, że pojawi się inny epilog i prawdę mówiąc, to troszeczkę się zawiodłam, ale tylko troszeczkę!

5/10 - przeciętna


***
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Albatros.

Coś krótka ta recenzja. Nie mogłam się jakoś wysłowić po przeczytaniu jej.

32 komentarze:

  1. Historia brzmi ciekawie, szkoda jednak że książka Cię nie porwała. Na razie raczej nie planuję po nią sięgać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę myślałam, że książka jest fajna! :c

      Usuń
  2. Taka piękna okłądka, fabuła też zachęcająca, a w środku przeciętniak... Cóż, wielka szkoda. Cieszę się, że o niej napisałaś, bo miałam ostatnio na nią ochotę, a teraz już wiem, że nie będę specjalnie szukać.
    PS. Czasem przy takich średniakach nie da się napisać dłuższej recenzji, bo i o czym?
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest fantastyczna. Od razu kojarzy się z wakacjami <3 Możesz przeczytać, sama wyrobisz sobie opinię ;)

      Usuń
  3. Oj nie, zupełnie nie dla mnie. Schemat goni schemat, mam wrażenie. W pewnych dziedzinach książek/filmów nie powinno się już robić, jako, że wszystko zostało już wyczerpane.

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schematy czasami bywają ciekawe... ale tutaj to się nie sprawdziło niestety.

      Usuń
  4. E... Okładka mi się podoba, ale po recenzji widzę, że książka jednaka nie dla mnie. Ładne okładki do przeciętnych książek powinny być zakazane, człowiek uniknąłby takich sytuacji :D
    Pozdrawiam,
    Szara kawiarenka

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Okładka faktycznie cudowna, lubię takie widoczki :) Temat też by mnie zaciekawił, ale czytając Twoją opinię już wiem, że raczej po nią nie sięgnę. Skoro książka nie powala i jest tak bardzo schematyczna to nie mam na nią ochoty. Zgadzam się z poprzednikami, że tak ładne okładki powinny mieć tylko świetne książki! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że zakończenie jest zbyt naciągane. To mnie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy widzę tę okładkę to chcę znów wakacji... Moja nauczycielka wspominała o niej przy okazji najgorszych książek jakie czytała, haha, to znak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja mam wrażenie, że autorka w pewnym momencie się pogubiła :)

      Usuń
  8. Okładka książki jest piękna, ale jej treść jakoś mnie nie pociąga. Raczej nie przeczytam.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ~Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeżeli miałabym styczność z tą książką, to na początku pomyślałabym, że jest to jakaś książka podróżnicza, opisująca życie tamtejszych ludzi. Chyba po nią nie sięgnę.
    PS. Nominowałam cię do LBA, informacje znajdziesz tutaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację. Nie wiem kiedy się z nią uporam :)

      Usuń
  10. Okładka faktycznie jest świetna, przypomina mi o wakacjach. Aż zapragnęłam, aby znowu wróciła ta letnia pogoda :D
    Jednak sama fabuła tej książki chyba mnie nie zachęca. Schematyczność i naciągane zakończenie raczej nie wróżą niczego rewelacyjnego ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami takie książki zaskakują, ale nie tym razem.

      Usuń
  11. Rzeczywiście okładka prześliczna, świeża i przypominająca o wakacjach. Osobiście jeszcze nigdy nie czytałam książki o bezludnej wyspie itp, więc może się na nią skuszę w najbliższym czasie :)

    Pozdrawiam x
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się. Choćby po to, aby ocenić :)

      Usuń
  12. "Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Albatros."
    Tak pisze się, gdy książkę otrzyma się od wydawnictwa, a jak rozumiem ty jeszcze z żadnym nie nawiązałaś współpracy, co nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że tego zwrotu używa się nie tylko, gdy otrzyma się książkę od wydawnictwa, ale także wtedy, gdy mieliśmy okazję ją czytać i zrecenzować. Przynajmniej ja tak to odbieram :) W sumie opinia opinii nie równa :)

      Usuń
    2. Może faktycznie jestem w tym świeża, ale każdy popełnia błędy ;) Ja ten zwrot odbieram jako coś uniwersalnego, ale rozumiem, że każdy myśli inaczej.
      I btw. czemu z anonima? :)

      Usuń
  13. Chyba jednak się na tę książkę nie skuszę. Na razie kolejka ciekawszych lektur się do mnie uśmiecha :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że książka nie wzbudziła Twojej aprobaty. Cóż, czasami tak bywa. Ja w każdym razie nie sięgnę po nią, bo szkoda mi czasu na przeciętniaki.

    OdpowiedzUsuń
  15. W takim razie ten tytuł sobie odpuszczę. I zgodzę się z Cyrysią. Jest wiele wspaniałych powieści, więc szkoda czasu na te przeciętne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Właściwie, to nie spotkałam się nigdy z tą książką, ale może to i dobrze? Nie lubię tego typu opowiastek, a tym bardziej, że jest ona przeciętna.

    Pozdrawiam, Allison // Papierowe Recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. btw. Może to tylko ja, ale okładka w ogóle mi się nie podoba.

      Usuń
    2. Ja lubię morze, w ogóle takie tropikalne klimaty, dlatego też ta okładka przypadła mi do gustu :) Ale jak wiadomo - każdy lubi coś innego :)

      Usuń

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.