7. „Mam twój telefon” Sophie Kinsella

Tytuł: Mam twój telefon
Tytuł oryginalny:  I've got your number
Cykl: -
Autor: Sophie Kinsella
Tłumaczenie: Joanna Grabarek, Jacek Mikołajczyk
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 416
Data wydania: 8 lipca 2015

Poppy jest zaręczona z Magnusem. Dostaje od niego rodzinny skarb —  pierścionek zaręczynowy z brylantem. Ma jednak ogromnego pecha. Na jednym z przyjęć gubi go i nigdzie nie może znaleźć. Jednak to nie koniec przykrych niespodzianek. Jej telefon komórkowy zostaje skradziony. Zrezygnowana próbuje znaleźć cenny przedmiot, jednak odnajduje zupełnie coś innego. Z kosza wyciąga inny telefon i postępując z zasadą "znalezione, nie kradzione" postanawia się nim "zaopiekować".

Jednak telefon ma już właściciela. Jest nim biznesmen —  Sam Roxton, który nie jest zadowolony z faktu, że jakaś kobieta przywłaszczyła sobie jego firmowy telefon, zwłaszcza że ma na nim ważną korespondencję. Zgadza się pożyczyć  go obcej kobiecie pod warunkiem, że będzie mu przesyłała wszystkie maile, które dostanie. Zawierają układ.
A czym właściwie jest miłość? Nikt do końca tego nie wie. Nikt nie potrafi jej zdefiniować ani udowodnić.
Książka "Mam twój telefon" nie raz i nie dwa rozbawiła mnie praktycznie do łez. Wszystkie sytuacje wyglądają komicznie i czytając, mamy wrażenie, że to pasmo niefortunnych zdarzeń. Poppy jest tak zajęta przygotowaniami do ślubu i ukrywaniem przed narzeczonym braku pierścionka, że nie zauważa, jak komplikuje życie Sama.

Poppy i Sam to zupełnie dwie różne osoby. Nie łączy ich praktycznie nic (z wyjątkiem telefonu). Mają inne priorytety, marzenia i poglądy na świat. Podczas gdy Poppy jest nieco roztargnioną dziewczyną i wierną przyjaciółką, to Sam jest statecznym biznesmenem i nie w głowie mu żarty.

W książce możemy przeczytać dużo maili i smsów, którymi wymienia się wyżej wymieniona dwójka bohaterów. Fabuła nie jest może oryginalna, a zakończenie jest dosyć przewidywalne, to nie odbiera to jednak uroku książce.

Nie można nazwać tego romansem. Owszem, w życiu głównej bohaterki pojawia się przystojny mężczyzna, jednak nie łączy ich nic innego oprócz umowy. Wątki nie są zbytnio rozbudowane, a główna bohaterka zachowuje się trochę jak nastolatka, bo czyta prywatną korespondencję firmy i dodatkowo wydaje kilka rozporządzeń za pomocą małego urządzenia.
Czasem jednak trzeba być odważnym. Pokazać ludziom, co w życiu najważniejsze
Sophie Kinsella stworzyła bardzo przyjemną opowieść, idealną na wieczór. Książkę czyta się bardzo szybko, można się pośmiać, ale też zastanowić się nad niektórymi sprawami. Wydaję mi się, że autorka chciała, abyśmy zobaczyli, jaki wpływ ma technologia na nasze życie i jak można rozwiązać niektóre z naszych problemów.

6/10 - dobra

***



15 komentarzy:

  1. Sama nie wiem... Dla mnie ta fabuła jet mocno naciągana. Ma czyjś telefon i nie oddaje właścicielowi tylko wysyła mu ważną korespondencje? Kto tak robi?

    Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy sobie szczerze... fabuła nie jest wysokich lotów (podobnie jak w wielu książkach), ale całą historię czyta się bardzo przyjemnie. Miałam okazję czytać o wiele bardziej naciągane historie, więc ta nie jest tragiczna ;)

      Usuń
  2. Pierwsza sprawa: widziałam na fb, że masz do zrobienia LBA i chciałam się zapytać czy poczekałabyś do poniedziałku/wtorku? Bo ja też robię i planowałam Cię nominować...
    Po drugie: słyszałam, że książki Sophie Kinsella, są fajne. Chociaż akurat mówili wtedy o "Finding Audrey", ale podobno fajnie pisze. A trzeba być sierotą, by zgubić pierścionek zaręczynowy...znając mnie to pewnie mnie by to też spotkało...
    Czyli wychodzi na to,że jak chce się coś lekkiego, nie wymagającego myślenia to warto po to sięgnąć? To może kiedyś ją zakupię i przeczytam :) Zastanawia mnie czy znalazła ten pierścionek...

    RosePerdu Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamierzam rozbić LBA na dwa posty, bo mam już 3 nominacje (twoja byłaby czwarta), także nie ma problemu :)
      Ja miałam okazję czytać tylko tę książkę tej autorki, ale myślę, że nie pisze źle :)

      Usuń
  3. Nie jestem przekonana do tej książki. Do tej pory czytałam tylko jedną książkę tej autorki "Nie powiesz nikomu?" , która mi się podobała, była lekka i przyjemna. Jedak "Mam twój telefon" chyba sobie odpuszczę. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. To taka lektura na jeden wieczór i czasami trzeba właśnie przeczytać taką książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mile wspominam tę powieść. Może trochę naciągana i naiwna, ale sympatyczna lektura. Idealna na to by odstresować się i uśmiechnąć po ciężkim dniu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brakuje mi ostatnio takiej w miarę dobrej obyczajówki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na blogu trwa konkurs, w którym można wygrać książkę "Kenia widziana moimi oczami" Moniki Nowickiej. Zapraszam :)
    http://artemis-shelf.blogspot.com/2015/09/konkurs-poznaj-kenie.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze mówiąc, nie jestem przekonana do tej książki, ze względu na fabułę, która wydaje się być trochę naciągana ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę jest naciągana, ale przyjemnie się ją czyta ;)

      Usuń
  9. Fajnie, że takie wpisy się pojawiają

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.