„Karbala” (2015)


Tytuł: Karbala
Tytuł oryginalny: Karbala
Gatunek: wojenny
Kraj produkcji: Polska
Rok produkcji: 2015
Czas trwania: 115 min
Reżyseria: Krzysztof Łukaszewicz
Obsada: Bartłomiej Topa, Antoni Królikowski, Hristo Shopov, Atheer Adel, Leszek Lichota, Michał Żurawski, Tomasz Schuchardt
Dystrybucja: Next Film

Lubię kino wojenne, ale zrealizowane dobrze od początku do końca. Szczególnie polskie. Na film czekałam od dłuższego czasu. Byłam jednak święcie przekonana, że nie uda mi się wybrać na niego do kina, bo albo dzień nie będzie mi pasował, albo wydarzy się coś innego. Na szczęście razem z klasą postanowiliśmy obejrzeć wspólnie ten film.

Czy "Karbalę" można zaliczyć do dobrego kina wojennego? Nie do końca. Kto czytał książkę i oglądał film na pewno zauważył, że znacząco się różni,  zabrakło paru ważnych elementów, ale ogólnie produkcję można ocenić na plus. Ma zarówno zalety, jak i wady.

Film opowiada o obronie siedziby władz lokalnych City Hall, która została zaatakowana przez Al-Kaidę i As-Sadrę. Grupa polskich i bułgarskich żołnierzy przez cztery dni odbiera ataki. 

Nie jestem do końca pewna, jak mogłabym określić całą produkcję. Film wzbudził we mnie mieszane uczucia. Cieszę się, że taki film powstał, bo na pewno wiele osób nie miało okazji bliżej poznać tej bitwy. Przez kilkanaście lat było cicho o obronie City Hall, bo obowiązywała klauzula milczenia (o czym można się dowiedzieć na końcu filmu), ponieważ Polacy byli na misji stabilizacyjnej i rzekomo "nie brali" udziału w walkach.

Szczególnie gra aktorska zasługuje tutaj na uwagę. Wspaniała gra Bartłomieja Topy, który wcielił się w postać kapitana Kalickiego, dowodzącego polską grupą żołnierzy. Jednak w filmie pojawiło się też kilka innych (niekoniecznie Polaków), zasługujących na uwagę postaci, m.in. Hristo Shopov (Pasja; Karol, człowiek, który został papieżem) i Atheer Adel, którzy z całą pewnością poradzili sobie ze swoimi rolami.

Mimo że produkcja nie kosztowała wiele, to cała ekipa naprawdę się postarała! Większość zdjęć była robiona na Żeraniu. Natomiast przez osiem dni kręcono sceny w Jordanii. To duży sukces, jak na tak ograniczone możliwości. Nie można też nie wspomnieć o efektach dźwiękowych, które pojawiły się w filmie. Orientalne motywy muzyczne idealnie skomponowały się z krajobrazem upalnego Iraku.

Film mogę z czystym sumieniem polecić każdemu fanowi kina wojennego. Łukaszewicz pokazał to, o czym nie mówili politycy w tamtym okresie. Dobrze, że takie filmy powstają.

Poniżej zamieszczam trailer filmu.



9 komentarzy:

  1. Ogólnie rzecz biorąc mam problem jeśli chodzi o oglądanie filmów. Na ogół nie potrafię się na nich skupić. Jednak od czasu do czasu coś sobie obejrzę, stąd dobrze trafić na recenzje takich filmów, które warto sobie oglądnąć. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Filmy wojenne mnie nie kuszą, więc raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba się nie zdecyduję, ale powiem mężowi, może on będzie chciał obejrzeć ;)
    Pozdrawiam Justyna z  książkomiłościmoja.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że ostatnio nie mogę znaleźć wolnej chwli na oobejrzenie jakiegoś filmu, bo obowiązki szkolne pochłaniają większą część mojego czasu. Ale mam nadzieję, że wkrótce uda mi się znaleźć wolne dwie godziny aby obejrzeć ten film, bo wydaje się być naprawdę tego warty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie, a tutaj mi się udało obejrzeć, bo poszłam do kina z klasą w trakcie lekcji ;)

      Usuń
  5. Ja również byłam na tym filmie z klasą. Bardzo mi się podobał, a jako osoba bardzo wrażliwa uroniłam kilka łez już na samym początku.
    Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film wzbudza naprawdę dużo emocji!

      Usuń
  6. Dopiero zauważyłam, że to polski film.. :D

    Miałam chęć, ale teraz raczej do kina nie pobiegnę ;)

    Pozdrawiam Iza

    Niech książki będą z Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.