„Karbala” (2015)


Tytuł: Karbala
Tytuł oryginalny: Karbala
Gatunek: wojenny
Kraj produkcji: Polska
Rok produkcji: 2015
Czas trwania: 115 min
Reżyseria: Krzysztof Łukaszewicz
Obsada: Bartłomiej Topa, Antoni Królikowski, Hristo Shopov, Atheer Adel, Leszek Lichota, Michał Żurawski, Tomasz Schuchardt
Dystrybucja: Next Film

Lubię kino wojenne, ale zrealizowane dobrze od początku do końca. Szczególnie polskie. Na film czekałam od dłuższego czasu. Byłam jednak święcie przekonana, że nie uda mi się wybrać na niego do kina, bo albo dzień nie będzie mi pasował, albo wydarzy się coś innego. Na szczęście razem z klasą postanowiliśmy obejrzeć wspólnie ten film.

Czy "Karbalę" można zaliczyć do dobrego kina wojennego? Nie do końca. Kto czytał książkę i oglądał film na pewno zauważył, że znacząco się różni,  zabrakło paru ważnych elementów, ale ogólnie produkcję można ocenić na plus. Ma zarówno zalety, jak i wady.

Film opowiada o obronie siedziby władz lokalnych City Hall, która została zaatakowana przez Al-Kaidę i As-Sadrę. Grupa polskich i bułgarskich żołnierzy przez cztery dni odbiera ataki. 

Nie jestem do końca pewna, jak mogłabym określić całą produkcję. Film wzbudził we mnie mieszane uczucia. Cieszę się, że taki film powstał, bo na pewno wiele osób nie miało okazji bliżej poznać tej bitwy. Przez kilkanaście lat było cicho o obronie City Hall, bo obowiązywała klauzula milczenia (o czym można się dowiedzieć na końcu filmu), ponieważ Polacy byli na misji stabilizacyjnej i rzekomo "nie brali" udziału w walkach.

Szczególnie gra aktorska zasługuje tutaj na uwagę. Wspaniała gra Bartłomieja Topy, który wcielił się w postać kapitana Kalickiego, dowodzącego polską grupą żołnierzy. Jednak w filmie pojawiło się też kilka innych (niekoniecznie Polaków), zasługujących na uwagę postaci, m.in. Hristo Shopov (Pasja; Karol, człowiek, który został papieżem) i Atheer Adel, którzy z całą pewnością poradzili sobie ze swoimi rolami.

Mimo że produkcja nie kosztowała wiele, to cała ekipa naprawdę się postarała! Większość zdjęć była robiona na Żeraniu. Natomiast przez osiem dni kręcono sceny w Jordanii. To duży sukces, jak na tak ograniczone możliwości. Nie można też nie wspomnieć o efektach dźwiękowych, które pojawiły się w filmie. Orientalne motywy muzyczne idealnie skomponowały się z krajobrazem upalnego Iraku.

Film mogę z czystym sumieniem polecić każdemu fanowi kina wojennego. Łukaszewicz pokazał to, o czym nie mówili politycy w tamtym okresie. Dobrze, że takie filmy powstają.

Poniżej zamieszczam trailer filmu.



Liebster Blog Award #3 i #4

Dzisiaj przychodzę do Was z małym przerywnikiem od recenzji. Mam teraz mało czasu i nie mogę znaleźć chwili, aby przysiąść i napisać jakąś treściwą recenzję. Dlatego też postanowiłam wykorzystać dwie z trzech nominacji do LBA i odpowiedzieć na zadane mi pytania. Tym razem też nikogo nie nominuję. Nawet nie mam czasu zajrzeć na Wasze blogi :c

Pierwsza nominacja jest od Hersusa z bloga Co myślę o...
1. Możesz wybrać jednego fikcyjnego zwierzaka. Którego byś wybrał i dlaczego?
Zaszaleję i odpowiem, że trójgłowego psa z Harry'ego Pottera i Komnaty Tajemnic. Na pewno by mnie obronił.
2. Jakie zachowanie blogerów denerwuje cię najbardziej?
Blogowanie z musu i zarabianie na prowadzeniu bloga oraz wymienianie się komentarzami/obserwacjami (czytajcie - SPAM). Wychodzę z założenia, że bloga powinniśmy prowadzić z pasji, przyjemności, a nie zbijać na jego prowadzeniu pieniądze. Nigdy nie chciałabym otrzymywać wynagrodzenia za jakieś wpisy. Nie mówię tu o współpracach recenzentów z wydawnictwami. Nie. Chodzi mi tu tylko i wyłącznie o zarabianiu naprawdę dużej kwoty za jakiś wpis (czasami bezsensowny). Druga sprawa - blogowanie z musu. Czy to wtedy sprawia przyjemność? Nie. Posty tracą na jakości, ponieważ są napisane od niechcenia. I trzecia, ostatnia już kwestia - spam, wymiana komentarzami, obserwacjami. Naprawdę to takie ważne? Jeśli piszemy sensownie i jesteśmy wytrwali w swoim postanowieniu, to prędzej czy później zdobędziemy kilka komentarzy i stałych czytelników :) 
3. Znalazłeś/łaś wehikuł czasu. Przed przeczytaniem, której książki byś się powstrzymał/ła?
Zmierzch. Właściwie całej sagi nie przeczytałabym. Jedna  z gorszych książek jakie miałam okazje czytać. Już nawet Grey jest lepszy, chociaż Pani James nie ma dobrego pióra. 
4. Twoje ulubione miejsce do czytania (oczywiście nie tylko w domu).
Właściwie ja czytam tylko w domu. Na mieście nie potrafię się skupić, tak samo w szkole. Mięciutki koc, herbata i świetna książka to wspaniałe trio!
5. Ulubiony cytat, który stał się twoim życiowym motto.
(c) weheartit
W każdym z przeczytanych cytatów staram się dostrzec coś głębszego i skłaniającego do refleksji. Nie mam motta życiowego. Nie uznaję ich.  
6. Twoja pierwsza przeczytana książka.
Nie mogę powiedzieć "Harry Potter", ponieważ od niego zaczęłam po prostu więcej czytać, a będąc młodsza też czasami czytałam jakąś niewielką lekturę. Nie przypomnę sobie tytułu. Na pewno było to coś dla dzieci.
7. Masz szansę zwiedzić jeden wybrany kontynent. Który wybierzesz i dlaczego?
Całego kontynentu nie chciałabym zwiedzić, ale jest parę interesujących mnie miejsc w Europie, Australii oraz w  Ameryce Północnej i  Ameryce Południowej. Powodów jest wiele. Do każdego miejsca przypisany jest inny :)
8. Masz szansę uratować jednego fikcyjnego bohatera przed śmiercią. Kto to będzie?
Oddajcie mi Zgredka i bliźniaka a będę zadowolona.
9. Który bohater twoim zdaniem powinien wystartować w wyborach z partii Kukiza i dlaczego?
Nie wiem. Nie interesuję się polityką, nie obchodzi mnie jakie zdanie ma Kukiz i nasz pseudo rząd. Nieważne co zrobią i tak będzie źle i nikomu nie będzie to odpowiadać, no chyba, że im samym, bo zbijają dużą kasę na zadłużając Polskę i wciągając ją w coraz większe błoto. 
10. Możesz otrzymać moce któregoś z superbohaterów. Kogo wybierzesz?
Łe, jednego tylko? To chyba nie jestem w stanie wybrać :D

Kolejna nominacja jest od Lunatyczki z bloga Blondie in Wonderland

1. Dlaczego postanowiłaś założyć bloga?
Kocham książki. Kocham czytać. Do założenia bloga zbierałam się już od dłuższego czasu, bo bałam się, że jednak może się nie przyjmie i będzie opuszczony, albo ja nie podołam. Chcę się dzielić swoimi przemyśleniami i opiniami na temat książek i filmów, to wszystko :)
2. Gdybyś mogła "wymazać" dowolną postać z dowolnej książki, to kto by to był i dlaczego?
Hm, to trudne pytanie. W zasadzie nie wymazałabym żadnej postaci, bo bez tej jednej osoby książka nie byłaby już taka sama.
(c) weheartit
3. Ulubiona rzecz w Twoim pokoju to ...
... półka z książkami.
4. Co widzisz przez okno swojego pokoju?
Ogród i kawałek drogi.
5. Jaki jest znienawidzony przez Ciebie przedmiot szkolny?
Zdecydowanie fizyka. W dodatku mam ją rozszerzoną, więc nauka jej nie sprawia mi żadnej przyjemności. Nie lubię, nie rozumiem, a stała się ona jednym z najważniejszych przedmiotów w liceum, ponieważ wybrałam się na profil matematyczno-informatyczny.
6. Używasz zakładek, czy przypadkowych papierków?
I zakładek, i przypadkowych papierków. W zasadzie to dla mnie nie ma różnicy czym zaznaczam sobie coś w książce. Czasami używam karteczek samoprzylepnych, a coraz częściej sięgam po zakładki. 
7. Jaki jest twój ulubiony cytat?
Nie mam. Naprawdę nie jestem w stanie wybrać jednego, najważniejszego. W poprzednim LBA wstawiłam jeden dotyczący książek, ale to był właśnie ten jeden z wielu.
8. Jakiej piosenki ostatnio nie możesz przestać słuchać?
Love me like you - Little Mix, Maluma - Borro Cassette, KaeN - Zbyt wiele ft. Cheeba, Wdowa
9. Jesteś na coś uczulona? 
Na pyłki.
10. Do szkoły jeździsz autobusem/samochodem/rowerem czy chodzisz na pieszo?
Samochodem z tatą.
11. Kim chciałabyś być w przyszłości?
To wielka niewiadoma.

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was i tym razem i jakoś wytrwaliście do końca :)

„Grey” E.L. James

Tytuł: Grey
Tytuł oryginalny: Grey 
Cykl: Pięćdziesiąt odcieni (tom 1.5)
Autor: E.L.James
Tłumaczenie: Katarzyna Petecka-Jurek, Paweł Korombel
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 685
Data wydania: 10 września 2015

Cała trylogia Pięćdziesięciu twarzy Grey'a wywołała u mnie mieszane uczucia. Nie była najgorsza serią jaką miałam okazję czytać. Oceniałam ją między trzema a czterema punktami z dziesięciu. Myślę, że Pani James miała całkiem niezły pomysł na książkę, ale jednak temu nie podołała. Pisarstwo nie jest dla niej.  Prawdę mówiąc, miałam nadzieję, że w Grey'u zawrze to, czego tak naprawdę brakowało w opowieści z perspektywy Anastasii. Tak się nie stało.  

Minusem na pewno jest polskie tłumaczenie, które tylko pogrążyło do końca tę książkę. Nie wiem, jak coś takiego mogło pójść do druku. W książce rażą wszelakie błędy. Przykład? Odmiana słowa "Portland" -> "Portlandzie", "Portlandu". Nie mogłam wyjść z szoku, że ktoś pozwolił, aby książkę w takiej formie wydać. Kolejna wpadka to spolszczenie imienia Anastasia. Raz było napisane "Anastasii", a innym "Anastazji". Nie sądzicie, że przydałoby się zdecydować jaka forma imienia będzie w książce? To wstyd dla wydawnictwa. Jeśli chcecie przeczytać tę pozycję, to czytajcie tylko w oryginale. Zapewniam Was, że jest o niebo lepsza niż w polskim tłumaczeniu. 

Erotyk? Jeśli już to bardzo słabo napisany. Odnoszę wrażenie, że wszystkie sceny seksu są opisane lepiej w trylogii Pięćdziesięciu odcieni. Spodziewałam się większej ilości opisów jakichkolwiek scen w roli głównej z Christianem. Ta książka nie jest jedną z najgorszych. Właściwie podobał mi się wątek z tajemnicą Christiana, jego życiem i tym, co właściwie doprowadziło go do takiej demoralizacji. Ale! Byłoby o wiele lepiej, gdyby autorka to właśnie na tym się skupiła. Wiele wątków nie pokrywało się z opowieścią Any, a powinny być chociaż trochę podobne, prawda? Pod tym względem to również minus.

Była dniem dla mojej nocy.

Styl pisania autorki nie jest wybitny. Nie jest nawet bardzo dobry. Czasami miałam wrażenie, że nawet ja bym lepiej napisała tę książkę. Zdania są proste, niezbyt skomplikowane, ale nie mogę zarzucić książce, że jest nudna. Całość czyta się szybko. 

Czy książka ma jakieś plusy? Tak. Już sam fakt, że to historia opowiedziana z perspektywy Christiana stanowi dużą zaletę tej książki. Mimo że pisanie to nie bajka pani James, uważam że  nie poległa na całej linii pisząc tę książkę. Zyskała wielu fanów, wiele kobiet zwariowało na punkcie Christiana, więc może to świadczyć o tym, że nie wszystko poszło na marne. Drugi plus to okładka. Minimalizm, czyli to co lubię. I trzeci, ostatni plus daję za niektóre cytaty, które pojawiły się w książce.

Czy sięgnę po kolejne dwie części jeśli powstaną? Tak. Choćby po to, aby przekonać się jak są napisane i co autorka w nich zawarła. Jednak nie pokładam w nich dużych nadziei. 

2/10 *bardzo słaba*

***

„Kiedy na mnie patrzysz” - Agata Czykierda-Grabowska

Tytuł: Kiedy na mnie patrzysz
Tytuł oryginalny: Kiedy na mnie patrzysz
Cykl: -
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 487
Data wydania: maj 2015

Nie mam okazji czytać wielu książek polskich autorów. Zazwyczaj mnie do nich nie ciągnie i ciężko znaleźć mi coś, co będzie mi naprawdę od początku do końca odpowiadało. Głównie sięgam po literaturę zagraniczną, jednak obok Kiedy na mnie patrzysz nie potrafiłam przejść obojętnie. Już na samym początku zainteresował mnie opis znajdujący się na tylnej okładce. Nawet nie wiecie jaka była moja radość, gdy książkę udało mi się wygrać w konkursie organizowanym przez samą autorkę! 

Recenzje widziałam na wielu blogach. I pojawiło się bardzo dużo odmiennych opinii na temat tej historii. Jaka jest moja? Właśnie możecie ją przeczytać.

Otwórz oczy. Popatrz na mnie. Kiedy na mnie patrzysz, wiem, że żyję.

Karina i Aleksander to dwójka młodych ludzi, która dopiero powoli wchodzi w świat dorosłości. Pozornie. Za obojgiem kroczy trudna przeszłość. Alek stara się żyć normalnie, chociaż musi znajdować w sobie duże pokłady siły. Boi się, że przeszłość go dosięgnie i nastąpi powrót jego choroby. Nie zmienia to jednak faktu, że jest czarującym, młodym chłopakiem i stara się żyć pełnią życia. Natomiast Karina nie potrafi się otrząsnąć z tragedii, która miała miejsce dwa lata temu, i która zmieniła ją w zupełnie inną osobę. Na szczęście ma przy sobie najlepszą przyjaciółkę —  Martę, na którą zawsze może liczyć.

Ich spotkanie jest przypadkiem. Pewnego, deszczowego dnia Karina zatrzymuje się na drodze i stara się pomóc psu, który jest w ciężkim stanie. Aleksander mija ją swoim samochodem, jednak przystaje i postanawia pomóc dziewczynie. Ich droga ma wiele zakrętów, Alek stara się znaleźć odpowiednią ścieżkę do serca Kariny. 

Autorka nie pokazała kolejnej, banalnej historii miłosnej. Ukazała dwójkę ludzi, która ciągnie za sobą bagaż z przeszłością. Związek, który tworzą, jest pełen miłości  i namiętności, ale także pełen zrozumienia, zaufania. Dla niektórych z nas takie historie nie zdarzają się na co dzień. To prawda. Jednak takie książki pozwalają nam wierzyć, że może być lepiej, że na swojej drodze spotkamy kogoś takiego, dla kogo będziemy chcieli oddać życie, poświęcić dla niego je całe. Podoba mi się, że autorka wplotła do książki elementy języka angielskiego. Przede wszystkim nadaje to oryginalności utworowi. Stanowi to też niezłą powtórkę dla osób lubiących ten język. I dodatkowo wprowadza odrobinę humoru do książki Kiedy na mnie patrzysz. Zdania nie są skomplikowane i myślę, że poradziłaby sobie z nimi większość osób, nawet tych początkujących. 

Książka jest debiutem literackim Pani Agaty Czykierdy-Grabowskiej. I muszę to powiedzieć —  bardzo udanym debiutem! Fabuła jest przemyślana od początku do końca. Autorka jasno wyznaczyła sobie cel i osiągnęła go. Mimo że utwór porusza trudne tematy, to jest napisany w sposób lekki i przyjemny. Jego przeczytanie nie zajęło mi dużo czasu. Chłonęłam słowo po słowie. 

Jedynie zakończenie sprawiło mi zawód. Spodziewałam się zupełnie innego epilogu, może opisanego w nietypowy sposób. Nie potrafiłam się w nim odnaleźć, miałam wrażenie, że brakuje mu czegoś, co by dopełniło całą historię. Dodatkowo zaleciało mi przereklamowanymi  historiami miłosnymi. I przez moment w głowie pojawiła mi się pytanie: Sparks? Nie lubię jego twórczości. Po chwili jednak ta myśl się ulotniła i zastąpiła ją inna. 

Nie wierzę w przeznaczenie. Nie wierzę w przypadek i zrządzenie losu. Wierzę natomiast w to, że w naszym życiu może nastąpić swego rodzaju przełom. Możemy uporać się z przeszłością i ruszyć dalej.  Kiedy na mnie patrzysz stanowi idealny przykład tego, jak uzdrawiająca może być miłość. Książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Na pewno mogę ją zaliczyć do udanych. 

Można tylko iść do przodu i nie spoglądać się za siebie, czasami zapomnieć, a kiedy indziej udawać, że to nigdy nie miało miejsca.

8/10 *rewelacyjna* 

***
Dziękuję Pani Agacie za możliwość przeczytania tej fantastycznej książki :)

Moja książkowa jesień

Pewnie wielu z Was słyszało o konkursie organizowanym przez wydawnictwo Feeria. Postanowiłam wziąć w nim udział :)


1. "Harry Potter i Więzień Azkabanu" - J.K.Rowling
Nie wiem czemu, ale ta część Harry'ego Pottera kojarzy mi się wyłącznie z jesienią. Może ze względu na Wierzbę Bijącą? :) Lubię do niej wracać, czyta się ją szybko i przyjemnie. W tej części pojawia się Syriusz Black - jedna z moich ulubionych postaci z tej serii. I dodatkowo - Hardodziob, niesamowite magiczne stworzenie. Zresztą do całej serii powracam co roku. Jest świetna, niezależnie od pory, w której się ją czyta.
2. "Przeminęło z wiatrem" - Margaret Mitchell
Zdecydowanie najlepsza książka na jesienne, zimne wieczory. Można usiąść na kanapie z kubkiem gorącej czekolady i oddać się przyjemnemu czytaniu. Wybrałam tę książkę, ponieważ cała historia jest niezwykle interesująca, a dodatkowo uwielbiam wracać do opowieści Scarlett. Powieść ta pokazuje, jak ważna jest odwaga i znalezienie w sobie siły, aby przetrwać. Poza tym, jest to interesujące spojrzenie na kwestie kulturowe i obyczajowe oraz na ważne wydarzenie w dziejach - wojnę secesyjną.

3. "Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu" - Regina Brett
I ostatnia pozycja.  Tym razem coś nowszego. Jesień jest fantastyczną porą, aby zastanowić się nad swoim życiem. Te lekcje przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Może nie wszystkie do mnie trafiły, jednak większość jak najbardziej! Książkę przeczytałam z największą przyjemnością i na pewno nie raz do niej wrócę. Lekcje różnią się od siebie, każda ukazuje inną sytuację. Myślę, że każdy po przeczytaniu tej książki znalazłby dla siebie jakąś uniwersalną wskazówkę :)


****** 
Post powstał w ramach akcji #jesienzfeeria.
Link do wydarzenia: Jesień z Feerią
Link do FP: FeeriaYoung

„Zniewoleni” - Emma Chase

Tytuł: Zniewoleni
Tytuł oryginalny: Tamed
Cykl: Tangled (tom 3)
Autor: Emma Chase
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 336
Data wydania: 26 sierpnia 2015

Uległam i przeczytałam e-booka. Mogę winić tylko siebie. Chociaż z drugiej strony... czy to coś złego? Czytanie e-booków nie należy do najwygodniejszych i na pewno nie zastąpi czytania papierowych książek. Okej, nie zagłębiam się w to zbytnio. Powiem tylko, że nie mogłam się doczekać, aż dostanę ostatni tom tej serii w swoje ręce. Po prostu tak wyszło. Koniec tłumaczeń.

W dwóch poprzednich tomach mogliśmy przeczytać historię Drew i Kate. Książka "Zniewoleni" opowiada jednak o związku Matt'a i Delores albo jak kto woli - Dee. Romans i  odrobina humoru to zdecydowanie świetne połączenie. Cenię za to książki. Niektórym autorom trudno jest stworzyć opowieść, która będzie zarówno zabawna, pikantna jak i REALISTYCZNA. Emmie Chase udało się to w stu procentach. Jest ona jedną z niewielu autorek, która potrafi opowiedzieć historię z taką lekkością. Wprowadza czytelnika krok po kroku, a nie rzuca go na głęboką wodę.

W "Zniewolonych" mamy do czynienia z pierwszoosobową narracją, a samym narratorem jest Matthew - najlepszy przyjaciel Drew. Jego komentarzom nie brak pikantnych i ciętych uwag, jednak brakuje mu tego czegoś, co miał w sobie Drew. Może mam takie wrażenie, bo Drew zauroczył mnie od pierwszej chwili. Matt pojawił się później i... no właśnie. Przywiązałam się do tego przystojniaka z dwóch pierwszych części. Oczywiście nie mówię, że Matt jest źle wykreowaną postacią, jest w porządku. Coś jednak sprawia, że nie uwielbiam go tak, jak Andrew :)

Książkę uważam za bardzo dobrą, jest napisana świetnym językiem. Podobają mi się relacje między dwójką głównych bohaterów, ale jednak całość ma jeden minus. Myślę, że autorka za bardzo skupiła się na tej dwójce, a całą resztę pozostawiła w dalekim tyle. Nie możemy się za wiele dowiedzieć o drugoplanowych bohaterach. Tego zabrakło mi w tej książce, jednak mimo tego mankamentu  oceniam ją na duży plus.

W tej części jest zdecydowanie więcej erotyzmu niż w dwóch poprzednich. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Dla fana komedii romantycznych z większą dawką pikanterii nie powinno stanowić to problemu, a wręcz przeciwnie —  może nadać ciekawy kierunek. W zasadzie ja nawet nie zwróciłam większej uwagi na sporą dawkę erotyki w trzecim tomie.
Zawsze celuj w księżyc, nawet jeśli nie trafisz, znajdziesz się pomiędzy gwiazdami.

Cała seria Tangled bardzo przypadła mi do gustu. Nie miałam problemu z jej przeczytaniem. Wystarczyło parę godzin, abym przeczytała całą trylogię. Chciałabym w przyszłości spotkać się jeszcze z twórczością Emmy Chase i mam cichą nadzieję, że kolejne książki zostaną przetłumaczone na język polski. Zawsze będę miło wspominała tę serię :)

8/10 *rewelacyjna*

Zaplątani | Zakręceni | Zniewoleni

„Na wyspie” Tracey Garvis Graves

Tytuł: Na wyspie
Tytuł oryginalny: On the island
Cykl: On the island (tom 1)
Autor: Tracey Garvis Graves
Tłumaczenie: Elżbieta Zychowicz
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 384
Data wydania: 24 czerwca 2015

Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Okładka tej książki natychmiast mnie przyciągnęła i pomyślałam, że będzie miło zakończyć z nią sierpień. Historia jest ciekawa, ale nie ma wielkiego "wow" podczas jej czytania. Muszę przyznać, że autorce naprawdę musiało być ciężko napisać cokolwiek, mając do dyspozycji dwójkę bohaterów i to w dodatku na bezludnej wyspie.

Anna zostaje korepetytorką chłopaka o imieniu T.J, który dopiero co pokonał raka. Ma mu pomagać w nauce, bo nastolatek miał spore zaległości, ponieważ przeszedł długie leczenie.

Nauka jednak spada na dalszy plan i nie ma już znaczenia, gdyż oboje zaczynają walczyć o przetrwanie na jednej z wysp. Znaleźli się tam przez niefortunny wypadek. Mijają dni, miesiące, czas płynie nieubłaganie, a oni próbują wydostać się z wyspy. 

Pobyt na wyspie jest schematyczny. Para walczy o przetrwanie, próbuje zrobić jakiś prowizoryczny dom oraz chce zdobyć pożywienie. Wkrótce między bohaterami tworzy się głęboka więź, na początku delikatna i niewinna, która potem przeradza się w coś trwalszego. 

Może się wydawać, że sytuacja jest dramatyczna, ale mnie w niektórych momentach książka po prostu rozśmieszała i zaskakiwała. Chyba najbardziej zabawny wydał mi się fakt, że Anna w jednej walizce umieściła spory zapas kosmetyków upiększających i mimo długiego pobytu na wyspie jej nogi były idealnie gładkie, a jej skóra zadbana. Miała oczywiście przy sobie kilka opakowań mydła, żelu pod prysznic czy spory zapas pasty do zębów, nawet wybielającej! Mogli dziękować Bogu za wyrzucenie na brzeg tej oto walizki (ta ironia mówi sama za siebie :P).

Książka ma kilka zaskakujących momentów, jednak czyta się ją przyjemnie. Ma zarówno plusy, jak i minusy, jak większość historii nie ma aż za bardzo oryginalnej fabuły. Zakończenie zupełnie wybiło mnie z rytmu, nie tego się spodziewałam. Jednak dla mnie było zbyt naciągane. Myślałam, że pojawi się inny epilog i prawdę mówiąc, to troszeczkę się zawiodłam, ale tylko troszeczkę!

5/10 - przeciętna


***
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Albatros.

Coś krótka ta recenzja. Nie mogłam się jakoś wysłowić po przeczytaniu jej.

Liebster Blog Award #1

Blog powstał stosunkowo niedawno, ale miałam przyjemność zostać nominowana przez parę osób do Liebster Blog Award. Postanowiłam podzielić odpowiedzi na dwa posty, będzie to estetyczniej wyglądało :) Ja niestety nikogo nie nominuję, ponieważ nie rozpatrzyłam się jeszcze do końca w tym wydarzeniu.

Pierwsza nominacja jest od Oli K. z bloga Nieuleczalny książkoholizm. Bardzo dziękuję!

1. Bohater literacki, z którym chciałabyś się zaprzyjaźnić?
Bohater/bohaterka. Hermiona Jane Granger. Inteligentna czarownica z burzą siana na głowie. Na pewno znalazłabym z nią dużo wspólnych tematów, m.in. książki! Myślę, że byłaby idealną towarzyszką i przyjaciółką.
2. Ulubiona rzecz w Twojej szafie.
Lubię swój granatowy sweter i białe spodnie dresowe w groszki (groszki na moich spodniach są 
granatowe). I oczywiście moje turkusowe trampki!
3. Co to znaczy według Ciebie "przyjaźń".
W sumie nie wiem, jak mogę odpowiedzieć na te pytanie. Do tej pory miałam mylne pojęcie o przyjaźni albo trafiałam na niewłaściwych ludzi, co wiąże się z nieposiadaniem przyjaciela. Nie mniej jednak uważam, że przyjaźń to wzajemne zaufanie, wspieranie i bycie sobą. Przy takiej osobie nie muszę się obawiać, że powiem coś nie tak, palnę jakąś gafę lub popełnię błąd. Mogę się przy niej wygłupiać, śmiać się, płakać, krzyczeć, milczeć. Przyjaciel, to taka osoba, z którą mogę rozumieć się bez słów, i która w odpowiednim momencie da mi porządnego kopa w dupę, abym się pozbierała. Jednak czy taka przyjaźń istnieje? W niewielkim procencie. Taka pewna, silna, oparta na trwałym fundamencie. 
4. Twój ulubiony cytat
Czy to w ogóle możliwe wybrać jeden cytat spośród tylu wspaniałych? Ja nie jestem w stanie. Dodam jednak ten, który bardzo lubię.
"Książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę, mówiła Patricia. Dzięki nim uczysz się, mądrzejesz, podróżujesz, marzysz, wyobrażasz sobie, przeżywasz losy innych, swoje życie mnożysz razy tysiąc. Ciekawe, czy ktoś da ci więcej za tak niewiele. Pomagają też odpędzić różne złe rzeczy – samotność, upiory i tym podobne … Czasem się zastanawiam, jak możecie znieść to wszystko wy, które nie czytacie."- Arturo Pérez-Reverte – "Królowa Południa"
5. Masz jakieś autografy - jeśli tak, to jakie?
Nie, nie mam żadnego autografu. Nie zależy mi na nich zbytnio.
6. Twój ulubiony wiersz?
Nie czytam ich za wiele, ale pokusiłabym się tutaj o "Testament mój" Juliusza Słowackiego.
7. Co cię najbardziej denerwuje w ludziach?
Przesadny egoizm i zawyżone mniemanie o sobie.
8. Książka, która zmieniła Twoje życie?
Nie zmieniła mojego życia, jednak zmieniła niektóre poglądy. To właściwie dwie książki: "Bądź swoją siłą przez 365 dni w roku" oraz "Bóg nigdy nie mruga".
9. Potrawa, którą mogłabyś jeść na okrągło.
Uwielbiam kuchnię włoską i ogólnie lubię jeść, więc nie jestem w stanie wybrać jednego dania. Niestety.
10. Z jaką sławną osobą chciałabyś pójść na randkę?
Z Johnnym Deppem bądź Tomem Feltonem. Ech, nie są w moim wieku, ale... chciałabym wybrać się gdzieś, z którymś z tych panów.
11. Ulubiony serial?
Bezapelacyjnie "Teen Wolf". Ciekawa fabuła, coraz to nowe wątki, interesujące postacie (nie tylko chimery czy inne nadprzyrodzone istoty), Stiles. Serial potrafi naprawdę zainteresować i zaskoczyć.

Do drugiego Liebster Blog Award nominowała mnie Lucy Lomar z  Cmentarza zapomnianych książek.

1. Czy Ty także się boisz, że w czasie roku szkolnego nie będziesz miał/miała czasu na czytanie?
Czas na czytanie na pewno będę miała. Nieważne, czy to lektura, czy inna książka. Może nie będę czytała w takiej ilości, jak w wakacje, to jednak uważam, że nie ma czego się bać.
2. Czytasz tylko książki papierowe?
Kiedyś czytałam tylko wydania papierowe, jednak ostatnimi czasy uległo to zmianie. Na wiele książek nie mogę sobie pozwolić przez ograniczone fundusze, więc ebooki wynagradzają mi to poniekąd. Jednak to nie to samo, co tradycyjna, papierowa książka.
3. Jakie jest Twoje hobby?
Hobbym można nazwać czytanie? Na równi z nim stawiam jeszcze grafikę komputerową. Może ostatnio nie siedzę jakoś przy animacjach, czy innego tego typu pracach, ale mimo wszystko to kocham i wiążę z tym swoją przyszłość.
4. Ulubiony film?
To zależy od gatunku, mojego nastroju i innych, podobnych czynników. Najczęściej powracam do filmu pt. "Hachiko", na którym zawsze się wzruszam (nie mam w zwyczaju płakać, naprawdę). To film godny polecenia.
5. Dziwny nałóg podczas czytania? (np. dojście do okrągłej liczby stron...)
Albo czytam książkę do samego końca, albo do końca rozdziału. Nie lubię się rozdrabniać i czytać książki parę dni. To wywołuje u mnie poczucie frustracji.
6. Należysz do jakiegoś fandomu?
Do jakiegoś typowego fandomu nie należę, ale jestem fanką wielu osób, postaci, książek, także jest w czym wybierać. Absolutnie nigdy nie uznam tego za przynależność do danego fandomu.
7. Poznałaś ciekawych ludzi poprzez prowadzenie bloga?
Z całą pewnością! Prowadzenie bloga to także kontakt z czytelnikami. Poznałam wiele osób, z którymi mogę rozpocząć ciekawą dyskusję na temat przeczytanej książki, obejrzanego filmu, z którymi łączą mnie podobne zainteresowania. To wielki plus przy tym zajęciu!
8. Ulubione danie?
Tak jak już pisałam. Uwielbiam kuchnię włoską, uwielbiam jeść i nie potrafię wybrać ulubionej potrawy.
9. Ulubiona książka?
To jak pytać matkę, które dziecko kocha  bardziej. Chyba nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
10. Do której klasy teraz będziesz szedł/szła?
Do trzeciej liceum.
11. Zamierzasz wiązać swoją przyszłość z książkami?
Swoją przyszłość wiążę z grafiką komputerową, ale książki pozostaną nieodłącznym elementem w moim życiu.

***
Jeśli dotrwaliście do końca, to bardzo mnie to cieszy. Mam nadzieję, że zbyt mocno Was nie zanudziłam i miło czytało się Wam ten post. Kolejny post będzie recenzją książki, także - czekajcie! :)

„Mam twój telefon” Sophie Kinsella

Tytuł: Mam twój telefon
Tytuł oryginalny:  I've got your number
Cykl: -
Autor: Sophie Kinsella
Tłumaczenie: Joanna Grabarek, Jacek Mikołajczyk
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 416
Data wydania: 8 lipca 2015

Poppy jest zaręczona z Magnusem. Dostaje od niego rodzinny skarb —  pierścionek zaręczynowy z brylantem. Ma jednak ogromnego pecha. Na jednym z przyjęć gubi go i nigdzie nie może znaleźć. Jednak to nie koniec przykrych niespodzianek. Jej telefon komórkowy zostaje skradziony. Zrezygnowana próbuje znaleźć cenny przedmiot, jednak odnajduje zupełnie coś innego. Z kosza wyciąga inny telefon i postępując z zasadą "znalezione, nie kradzione" postanawia się nim "zaopiekować".

Jednak telefon ma już właściciela. Jest nim biznesmen —  Sam Roxton, który nie jest zadowolony z faktu, że jakaś kobieta przywłaszczyła sobie jego firmowy telefon, zwłaszcza że ma na nim ważną korespondencję. Zgadza się pożyczyć  go obcej kobiecie pod warunkiem, że będzie mu przesyłała wszystkie maile, które dostanie. Zawierają układ.
A czym właściwie jest miłość? Nikt do końca tego nie wie. Nikt nie potrafi jej zdefiniować ani udowodnić.
Książka "Mam twój telefon" nie raz i nie dwa rozbawiła mnie praktycznie do łez. Wszystkie sytuacje wyglądają komicznie i czytając, mamy wrażenie, że to pasmo niefortunnych zdarzeń. Poppy jest tak zajęta przygotowaniami do ślubu i ukrywaniem przed narzeczonym braku pierścionka, że nie zauważa, jak komplikuje życie Sama.

Poppy i Sam to zupełnie dwie różne osoby. Nie łączy ich praktycznie nic (z wyjątkiem telefonu). Mają inne priorytety, marzenia i poglądy na świat. Podczas gdy Poppy jest nieco roztargnioną dziewczyną i wierną przyjaciółką, to Sam jest statecznym biznesmenem i nie w głowie mu żarty.

W książce możemy przeczytać dużo maili i smsów, którymi wymienia się wyżej wymieniona dwójka bohaterów. Fabuła nie jest może oryginalna, a zakończenie jest dosyć przewidywalne, to nie odbiera to jednak uroku książce.

Nie można nazwać tego romansem. Owszem, w życiu głównej bohaterki pojawia się przystojny mężczyzna, jednak nie łączy ich nic innego oprócz umowy. Wątki nie są zbytnio rozbudowane, a główna bohaterka zachowuje się trochę jak nastolatka, bo czyta prywatną korespondencję firmy i dodatkowo wydaje kilka rozporządzeń za pomocą małego urządzenia.
Czasem jednak trzeba być odważnym. Pokazać ludziom, co w życiu najważniejsze
Sophie Kinsella stworzyła bardzo przyjemną opowieść, idealną na wieczór. Książkę czyta się bardzo szybko, można się pośmiać, ale też zastanowić się nad niektórymi sprawami. Wydaję mi się, że autorka chciała, abyśmy zobaczyli, jaki wpływ ma technologia na nasze życie i jak można rozwiązać niektóre z naszych problemów.

PODSUMOWANIE: 08/2015

Witajcie. W sumie trochę się zbierałam, aby napisać ten post, bo do końca nie byłam pewna, czy robić podsumowania czy nie. Postanowiłam jednak, że jakaś odskocznia się przyda i takie posty się pojawią. Widziałam je na wielu blogach, więc dlaczego i ja nie mogę spróbować? Przejdźmy do rzeczy.

Blog powstał 10 sierpnia i wtedy też opublikowałam pierwszy post. 

Podsumowanie w liczbach
  • Liczba odwiedzin: 2, 320
  • Liczba komentarzy:  125
  • Liczba postów opublikowanych: 9 
  • Liczba obserwatorów: 28
  • Liczba recenzji książek: 5 
  • Liczba recenzji filmów: 1
  • Inne:  3

 Przeczytane książki w sierpniu
1. Ta noc. - Jodi Ellen Malpas.
2. Ta noc. Obietnica. - Jodi Ellen Malpas.
3. Ta noc. Zdrada. - Jodi Ellen Malpas.
4. Ta noc. Odmowa - Jodi Ellen Malpas.
5. Ta noc. Przysięga. - Jodi Ellen Malpas.
6. Ta noc. Finał. - Jodi Ellen Malpas.
7. Śnieżny patrol. - Susan Carlisle.
8. Powracające uczucie. - Maya Banks.
9. Ślub nad oceanem. - Maya Banks.
10. Dom dla ukochanej. - Maya Banks.
11. Dziedzictwo. - Cara Colter.
12. Przystań cudów. - Cara Colter.
13. Trzecia siostra. - Cara Colter.
14. Mam twój telefon - Sophie Kinsella (recenzja wkrótce na blogu)
15. Zaplątani. - Emma Chase (recenzja)
16. Zakręceni. - Emma Chase (recenzja)
17. Zawsze ty. - Kirsty Moseley (recenzja)
18. Przypadki Callie i Kaydena. - Jessica Sorensen (recenzja)
19. Zniewoleni - Emma Chase. (recenzja wkrótce na blogu)
20. Sklepy cynamonowe - Bruno Schulz. 
21. Na wyspie. - Tracey Garvis-Graves. (recenzja wkrótce na blogu)

Razem przeczytałam 5395 stron, co daje średnio 174 strony na dzień. Zgaduję, że w następnym miesiącu te liczby będą zdecydowanie mniejsze.
Moim zdaniem przeszłam samą siebie. Cały miesiąc siedziałam w domu i po prostu czytałam, bo nie miałam zbyt wielu rzeczy do zrobienia. Niektóre z tych książek to harlequiny, bardzo szybko się je czyta. Liczba ich stron waha się od 90 do 180. Dajcie znać, której przeczytanej przeze mnie książki w sierpniu, chcecie recenzję :)

Sierpniowe zdobycze
W sierpniu udało mi się kupić trochę książek. Głównie buszowałam po promocjach. Zdjęcie beznadziejnej jakości, ale edytuję i je zmienię, gdy znajdę swój aparat :/

można kliknąć, aby zobaczyć zdjęcie w pełnym rozmiarze :)
1. Sekretny język kwiatów - Vanessa Diffenbaugh (kupiona w Stokrotce za 10 zł)
2. Oczarowanie - Carrie Jones (kupiona w MarcPolu za 10 zł)
3. Osobiste demony - Megan Chase (nagroda w konkursie na naczytane.blogspot.com)
4. Niezbędnik obserwatorów gwiazd - Matthew Quick (z promocji na stronie znak.com.pl)
5. Eleonora&Park - Rainbow Rowell (z promocji na stronie znak.com.pl)
6. Collide - Gail McHugh (kupiona w Biedronce za 24 zł)
7. Pusta kołyska - Diana Walsh (z promocji na stronie znak.com.pl)
8. Wszystkie smaki namiętności - Lilli Feisty ( z promocji na stronie znak.com.pl)
9. Słodki zapach brzoskwiń - Sarah Addison Allen (z promocji na stronie znak.com.pl)
10. Uwaga! To może być miłość - Mhairi McFarlane (kupiona w Biedronce za 9,99 zł)
11. Kocham cię nad życie - Jill Mansell (kupiona w Biedronce za 9,99 zł)

Nie są to może jakieś premierowe książki, ale trzeba jakoś zacząć zapełniać półki. A jak Wy ocenilibyście sierpień? :)




© Agata | WS.