3. „Zawsze Ty” - Kirsty Moseley

Tytuł: Zawsze Ty
Tytuł oryginalny: Always you
Autor: Kirsty Moseley
Wydawnictwo: Amazon, CreateSpace
Liczba stron: 328
Data wydania: 4 listopada 2012

Książkę "Always you" przeczytałam w jeden, krótki wieczór. Nie wiem do końca czym to było spowodowane. Być może książkę tak lekko się czytało, że nawet nie zauważyłam, że przeczytałam całość. A może to przez to, że była tak nierzeczywista i przesłodzona, że marzyłam, aby jak najszybciej ją skończyć. Chyliłabym się ku temu drugiemu powodowi.

Każdy chyba raz w życiu czytał książkę, gdzie przyjaźń od najmłodszych lat przerodziła się w coś głębszego i bardzo trwałego. Tak było i w tym przypadku.

Riley i Clay przyjaźnili się od dzieciństwa. Zawsze mogli na siebie liczyć, razem spędzali mnóstwo czasu i nie szczędzili sobie przyjacielskich czułości. Akcja rozpoczyna się, gdy Riley wraca do szkoły (nie muszę mówić, że chodzi do niej także Clay, prawda?).

Clay jest chłopakiem idealnym. Troskliwym, słodkim, uroczym, przystojnym i na dodatek gra w szkolnej drużynie futbolowej. Uganiają się za nim wszystkie dziewczyny ze szkoły. Jednak dla  Riley jest tylko dobrym przyjacielem.

Główna bohaterka to nieco zakompleksiona dziewczyna, za którą mimo to "latają" faceci z liceum. Dziewczyna z każdym kolejnym rozdziałem pokazuje coraz większy pazur i temperament. Jednocześnie mam wrażenie, że spadła z księżyca. I to dosłownie. Nie spotkałam się dotąd z bohaterką, która aż tak by mnie irytowała. Riley jakimś cudem w końcu zaczyna dostrzegać, że Clay jest dla niej kimś więcej. On lata za nią jak szczeniak, a ona jest rozbita między nim, a Blakem. Dodatkowo, co jakiś czas, prowadzi ze sobą wewnętrzny monolog i próbuje wbić sobie do głowy, że Clay zawsze będzie jej najlepszym przyjacielem, a ona musi robić wszystko, aby tą przyjaźń trzymać w ryzach.

Powinnaś była zobaczyć swoją twarz. "Do kurwy nędzy, Clay! Jestem przerażona! Sprawdź szafę!" - to było zabawne...

Z każdym kolejnym rozdziałem zastanawiałam się, czy cała ta historia miłosna ma sens. Po zakończeniu doszłam do wniosku, że nie ma go wcale. Jest ewidentnie przerysowana. Praktycznie wszystko w życiu tej dwójki układa się po ich myśli; związek, zabezpieczenie pieniężne, wspólne mieszkanie. Clay nawet snuje plany na przyszłość. Nawet problemy szybko znikają. Akcja toczy się bardzo szybko, w ich życiu zagościła sielanka i nic nie jest w stanie jej popsuć, bo najważniejsze, że ta dwójka jest razem (wyczuwacie ten sarkazm?).

Takie rzeczy nie zdarzają się w prawdziwym życiu. Nikt do końca nie ma zapewnionej przyszłości. Praca na niego nie czeka, nie każdy wygrywa kupę kasy w jednym z kasyn, rodzice nie zawsze akceptują wszystkie możliwe decyzje. Jednak to wszystko znajdziecie w "Always you". Jeśli ktoś z Was szuka przesłodzonej, nierzeczywistej i naciąganej lektury na letni wieczór, to ta pozycja jest dla niego idealna. Jednakże jeżeli cenicie sobie coś więcej niż cukierkowe historie, to nie radzę sięgać po tę książkę. 

Nie do końca zdaję sobie sprawę, co autorka chciała pokazać w tej książce. Miłość nastolatków, która ma szansę przetrwać długie lata? Być może. Jednak to nie książka dla mnie.

Co mogę powiedzieć pozytywnego o "Always you"? Tylko to, że okładka przypadła mi do gustu. Czarna, z dwoma ważnymi elementami z książki; z żółtym tulipanem oraz z obrączkami. Schludna, ale pokazuje najważniejsze rzeczy, nieprzesadzona. I ma swój urok. Czego nie mogę powiedzieć o książce.  Po raz pierwszy zawiodłam się w takim stopniu na lekturze. Spodziewałam się o niebo lepszej historii, w której poszczególne wątki będą jakoś rozwinięte. Niestety z tym się nie spotkałam.

16 komentarzy:

  1. Brzmi, jak kolejna banalna historia miłosna. Więc podziękuję. I nie mogę się doczekać nowego szablonu :)

    http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie lubię książek, gdzie wszystko jest zbyt idealne i słodkie. Nie lubię też niekonsekwentnych i rozmemłanych bohaterek, a Riley na taką wygląda. I nie wiem, co pisarze mają z motywem szarej myszy, za którą szaleją faceci.
    Idealną książką o podobnej tematyce jest "Love, Rosie". Czytałaś?
    http://nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne spodobałaby mi się ta książka, gdyby była ciut lepiej napisana i byłaby bardziej realna.
      Nie miałam jeszcze okazji czytać tej książki, ale mam w planach! :)

      Usuń
  3. A ja uważam, że takie książki są idealnymi przerywnikami pomiędzy poważniejszymi i trudniejszymi lekturami. Czasami warto po takie sięgać jako "odmóżdżacze".

    Zapraszam: https://blondie-in-wonderland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jak najbardziej! Ale nie każda książka się sprawdzi. Ta np. mi się w ogóle nie spodobała, ale są pozycje, do których często wracam, gdy potrzebuję jakiegoś przerywnika :D

      Usuń
  4. Faktycznie, okładka przyciąga spojrzenie - pewnie zwróciłabym na nią uwagę w księgarni; ale szkoda że jej wnętrze ma wiele do życzenia :(
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety - książka nie zachwyca.

      Usuń
  5. Uwielbiam takie minimalistyczne okładki. Nie wiem czemu wydawnictwa często stawiają na przepych, kiedy takie coś także jest piękne. Co do książki, to jak na razie nie mam zamiaru po nią sięgać. Nie lubię książek z bezbarwnymi postaciami i 'przesłodzoną' historią.

    A twój szablon jest cudny ♥♥♥
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami takie historie są dobrym przerywnikiem, ale ta niestety nie należy do takich pozycji :)

      Usuń
  6. Nie lubię książek z przerysowanymi wątkami miłosnymi. Raczej lektura nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zatem z pewnością po nią nie sięgnę. Szkoda czasu. Są bardziej wartościowe książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Weszłam zobaczyć, czy masz już nowy szablon :) Super tu wygląda! Ostatnio bardzo polubiłam styl minimalistyczny i przejrzyste, białe tło :) Przypomina trochę szablony z http://graphical-thoughts.blogspot.dk/ :) Ostatnio je odkryłam i ustawiłam na swoim blogu jeden z tego bloga. Nie podoba mi się jedynie te wielkie "O mnie" Ale po najechaniu fajnie się to wszystko prezentuje. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomina szablony z tego bloga, bo właśnie Tyler z GT wykonała go dla mnie (:

      Usuń
  9. Mi również okładka przypadła do gustu, ale po książkę zdecydowanie nie sięgnę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wolę nie tracić ani czasu ani cierpliwości na banalną historyjkę miłosną i irytującą główną bohaterkę. Setka przyjemniejszych książek na mnie czeka ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję drogi czytelniku, że postanowiłeś przeczytać ten post. Będzie mi bardzo miło, gdy pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i zmotywujesz mnie do dalszej pracy! :)

Pozdrawiam, Ola.

© Agata | WS.