6. „Zakręceni” Emma Chase

Tytuł: Zakręceni
Tytuł oryginalny: Twisted
Cykl: Tangled (tom 2)
Autor: Emma Chase
Tłumaczenie: Agnieszka Katarzyna Dyrek
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 336
Data wydania: 3 czerwca 2015

"Zakręceni" to kontynuacja namiętnej i pełnej dowcipu serii Tangled autorstwa Emmy Chase. Pierwszą częścią byłam wręcz zachwycona i stwierdziłam, że pozycja jest warta polecenia. Czy tak samo jestem w stanie odnieść się do "Zakręconych"? Z całą pewnością.

Tym razem narratorką staje się Kate - ukochana Drew. Możemy dzięki temu poznać część historii z jej perspektywy. Jednak książka ma miłe zakończenie, w postaci powrotu narratora, którym jest Drew (swoją drogą - on też za nami tęsknił drogie panie).

Czas, który upłynął między tymi częściami, to dwa lata. Pełne miłości, namiętności, seksu, wspólnych wycieczek i ponownie seksu. Szczerze mówiąc, nie byłam do końca pewna, co autorka zaprezentuje nam w tej części, zwłaszcza że poprzednia część skończyła się happy endem. 

Książka pokazuje, jak za sprawą jednej, niewyjaśnionej sytuacji, drobnego nieporozumienia, wszystko ulega diametralnym zmianom i burzy szczęśliwy związek dwójki głównych bohaterów. Kate w błyskawicznym tempie pakuje swoje rzeczy i zostawia Drew, który postanowił się na niej odegrać. Można pomyśleć, że związek i sielanka tej dwójki właśnie się skończyła. Nic bardziej mylnego.

Chociaż  książka "Zakręceni" nie emanuje taką dawką humoru, jak "Zaplątani", to jednak trzyma fason. W tej części poruszana jest poważniejsza sprawa. Autorka jednak potrafi wpleść zabawny dialog, dzięki czemu nawet najpoważniejsza sprawa staje się dosyć zabawna. Czy jednak miłość Drew i Kate jest w stanie przetrwać chwile niepokoju, rozczarowania i strachu? To wiedzą tylko czytelnicy "Zakręconych".

Łatwo się zakochać trudniej wytrwać w miłości.

W tej części mamy także okazję poznać bliżej postać Kate. Z książki dowiadujemy się, że nie stroniła od narkotyków, alkoholu, wypadów do klubów a także od zwierzęcego seksu. Była bardzo rozrywkową dziewczyną, z silnym charakterem i dużymi pokładami energii. Jednak możemy też dostrzec, że związek z nią to nie sielanka, bowiem Kate jest nieco (to chyba za słabe słowo) wybuchowa. 

 Na początku myślałam, że opowieść z perspektywy Kate będzie trochę nudna, ale nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo się myliłam! Bohaterka posługuje się równie ciętym językiem, co Drew.  Emma Chase stworzyła dwie barwne postacie, które idealnie się dopełniają. Jednocześnie ich związek jest wielkim wyzwaniem i trzeba go pielęgnować, aby mógł przetrwać próbę czasu. 

Fabuła nie jest może zbyt oryginalna, ale z każdym kolejnym zdaniem, chce się wręcz pochłonąć całą książkę. Styl Emmy Chase jest niezwykle lekki, autorka w zabawny sposób opisuje całą historię. Opowieść nie jest przewidywalna, od początku nie wiemy, co takiego się wydarzy, ale to duży plus. Dzięki temu, książkę czyta się z wielkim zainteresowaniem i uśmiechem na twarzy. 

Książka "Zakręceni" jest idealna dla każdego fana komedii romantycznych, romansów czy erotyków. Dwójka bohaterów jest niezwykle zakręcona, nie łączy ich tylko namiętność, ale także głębokie uczucie, czyli miłość. Historia pokazuje, że ich związek nie jest oparty wyłącznie na seksie, ale także na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu.

Czytając tę książkę, ciągle na mojej twarzy błąkał się uśmiech. Czasami większy, czasami mniejszy. Razem z Kate przeżywałam niezbyt komfortową sytuację, w której się znalazła. Jeśli szukacie książki o miłości, nieporozumieniach, dramatach, a także z nutką dowcipu, to zarówno "Zakręceni", jak i "Zaplątani", będą dla Was idealnym rozwiązaniem.

Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kolejną i zarazem ostatnią część serii Tangled, czyli "Zniewolonych". Tym razem będziemy mieli do czynienia z przyjaciółmi Kate i Drew. O tym już niedługo!

W życiu faceta jest tylko kilka chwil, gdy może się mazać, nie wyglądając przy tym jak totalny cienias.

Zaplątani | Zakręceni | Zniewoleni

***

TOP5: Ulubieni aktorzy

Witajcie. Postanowiłam dodać jakiś cykl, który będzie tak jakby odskocznią od recenzji. W każdym TOP5 będę mówiła o czymś innym. Jak wskazuje tytuł, dzisiejszy post będzie poświęcony moim pięciu ulubionym aktorom. Taki cykl będzie pojawiał się raz, dwa razy w miesiącu. 

Sweeney Todd ("Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street") / (c) Dakota
Zewnętrzne piękno nie ma znaczenia. Nie jest wieczne.
1. Johnny Depp
Johnny to mój numer jeden. Jest niezwykle utalentowanym aktorem i mam wrażenie, że potrafi zagrać każdą rolę. Nie, to nawet nie wrażenie - przecież tak jest! Wybiera zawsze barwne postacie, w które może się wcielić bez problemu. Grając, oddaje im cząstkę siebie. Większość pokochała go za rolę szalonego, niechlujnego pirata - Jacka Sparrowa ("Piraci z Karaibów"). Ja podziwiam natomiast jego dystans do samego siebie i umiejętności aktorskie. Depp jest jednym z niewielu aktorów, którzy cenią sobie prywatność. Johnny unika skandali, rzadko pojawia się na czerwonym dywanie bądź na jakichś premierach (nie licząc oczywiście premier filmów, w których sam zagrał :)). Widać, że ma dobry kontakt ze swoimi dziećmi. Uwielbiam również jego współpracę z Timem Burtonem i Heleną Bonham Carter, ale o tym już w innym poście.
Sherlock Holmes i dr Watson ("Sherlock Holmes") / (c) Dakota
(…) dla widzów Sherlock to coś więcej niż bohater filmowy. To archetyp utrwalony w świadomości.
2. Robert Downey Jr.
Znany przede wszystkim z roli Sherlocka Holmesa i Iron Mana. Filmy Marvela uwielbiam od wielu lat, a Robert wspaniale sprawdził się jako jeden z superbohaterów w "Iron Man'ie" i "The Avengers". Ma świetne poczucie humoru - idealnie gra role komediowe. Podziwiam też jego silną wolę i to, że udało mu się odzyskać równowagę. Chodzi mi tutaj o zażywanie narkotyków, od których był uzależniony.
Nogitsune/Stiles ("Teen Wolf") / (c) Dakota
Szeryf: Malia, jakie jest twoje ulubione jedzenie?
Malia: Jeleń!
 Stiles: Pizza. Ona lubi pizzę.
3. Dylan O'Brien
Byłabym głupia, gdybym nie umieściła tego szczurka na liście TOP5. Młody, zdolny, przystojny. Może jeszcze dodam, że gra w moim ulubionym serialu? Osobiście uwielbiam jego grę aktorską, ruchy, mimikę twarzy. W roli Stiles'a Stilinskiego sprawdza się doskonale, potrafi rozbawić widza do łez. Jednak to nie wszystko. Sezon 3B i rola diabolicznego Nogitsune sprawiła, że fani pokochali go jeszcze bardziej. Ma z nimi doskonały kontakt, tak samo jak z kolegami z planu. I opowiada najlepsze żarty! :D
Serena i George ("Serena") / (c) Dakota
Zaczął się weekend. Nie znam cię. Nie istniejesz.
4. Bradley Cooper
Gdybym powtórzyła, że jest utalentowanym aktorem, to już byłaby przesada, prawda? Dlatego nie powtórzę tych słów, ale możecie być pewni, że tak jest. "Serena", "Snajper", "Kac Vegas", "Poradnik Pozytywnego myślenia" - kojarzycie te filmy? Na pewno większość z Was tak.
Ralph Fiennes jako Lord Voldemort ("Harry Potter i Zakon Feniksa") / (c) Dakota
I thought I would kill you.
– You can’t kill me. I died years ago. 
5. Ralph Fiennes
Pokochałam go za rolę Heathcliff'a ("Wichrowe Wzgórza"), gdzie oczarował mnie od pierwszych minut filmu. Grał tam pełnego sprzeczności mężczyznę, którego zniszczyła miłość do Cathy. Bardzo utalentowany aktor, z mnóstwem fantastycznych ról. "Lista Schindlera", "Harry Potter" (jako Voldemort *_*), "Wierny Ogrodnik", "Pokojówka na Manhattanie", "Lektor", to zaledwie garstka filmów, które przyniosły mu tak ogromną sławę.

Szczerze mówiąc, trudno było mi wybrać pięciu ulubionych aktorów, bo lubię wiele gwiazd. Jednak jest piątka, która uplasowała się na szczycie. Oprócz nich mogłabym jeszcze napisać o Leonardo DiCaprio (swoją drogą - tyle wspaniałych ról i żadnego Oscara, to niesprawiedliwe), Paulu Walkerze, Tomie Hiddlestonie, Tomie Feltonie, Jaredzie Leto i wielu, wielu innych. A jak przedstawia się Wasz ranking? Jestem bardzo ciekawa! :)

5. „Młoda Wiktoria” / „The young Victoria” (2009)

Tytuł: Młoda Wiktoria
Tytuł oryginalny: The Young Victoria
Gatunek: historyczny, biograficzny, kostiumowy
Kraj produkcji: USA, Wielka Brytania
Rok produkcji: 2009
Czas trwania: 100 min
Reżyseria: Jean-Marc Vallée
Obsada: Emily Blunt, Paul Bettany, Rupert Friend, Mark Strong, Miranda Richardson, Thomas Kretschmann, Jim Broadbent
Dystrybucja: Monolith Video

Ten film można zaliczyć tak naprawdę do kilku gatunków. To zarówno dramat, jak i film historyczny, biograficzny czy kostiumowy. Nie mniej jednak to opowieść o młodzieńczych latach królowej Wiktorii, o jej wstąpieniu na tron i małżeństwie z księciem Albertem.

Sześćdziesiąt trzy lata jej panowania określa się "epoką wiktoriańską". Wiktoria (w tej roli wspaniała Emily Blunt "Diabeł ubiera się u Prady") w wieku osiemnastu lat zostaje królową Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii. Tuż po koronacji na jej drodze staje niemiecki książę. Serce młodej królowej zaczyna bić szybciej, aż w końcu jej romans z księciem Albertem (Rupert Friend) przechodzi do historii, a para bierze legendarny ślub. Niestety  Albert nie mógł poprosić o rękę młodej królowej, dlatego też, to właśnie sama Wiktoria  wychodzi z inicjatywą.

Film jest przesycony intrygami ze strony matki królowej, a także jej doradcy. Wiktoria musiała być więc bardzo silną kobietą, aby  przeciwstawić się zarówno jej, jak i zausznikowi. 

Obsada jest dobra, ale nie genialna. Niektórzy z Was pewnie wiedzą, że królowa Wiktoria nie należała do najbardziej urodziwych, a tymczasem grająca ją Emily Blunt jest przepiękną kobietą. To jednak mały mankament tego filmu, który oceniam mimo wszystko na duży plus.

W filmie mamy do czynienia ze wspaniałą scenografią oraz nietuzinkowymi kostiumami, za które film otrzymał Oscara (2010). Cała historia nie jest może brawurowa, niektórym wątkom brakuje rozwinięcia, a opowieść niewiele ma wspólnego z prawdziwą Wiktorią, to jednak produkcja zasługuje na uwagę. Na pewno "Młodą Wiktorię" powinien obejrzeć każdy fan kina kostiumowego.

***
Aktualnie mój komputer jest w naprawie, jednak posty będą nadal regularnie dodawane :) 

4. „Przypadki Callie i Kaydena” - Jessica Sorensen

Tytuł: Przypadki Callie i Kaydena
Tytuł oryginalny:  The Coincidence of Callie & Kayden
Cykl: The Coincidence
Autor: Jessica Sorensen
Tłumaczenie: Ewa Helińska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 368
Data wydania: 8 czerwca 2015

Nowy gatunek, jakim jest New Adult zdobywa coraz większą popularność. A co tak właściwie oznacza ta forma? To nic innego, jak motyw, który porusza trudne tematy, jest przesycony emocjami, często też nawiązuje do budowania związku między młodymi ludźmi. New Adult jest przeznaczony dla osób w wieku 18-25, jednak przecież książki z tego zakresu mogą czytać także osoby starsze. Można posunąć się do stwierdzenia, że New Adult balansuje między Young Adult a literaturą dla dorosłych.

Ostatnio coraz częściej sięgam po romanse, ale "Przypadki Callie i Kaydena" można też zaliczyć do literatury młodzieżowej oraz erotyku. Widziałam recenzje tej książki na wielu blogach, niektóre oceny były pozytywne, inne — wręcz odwrotnie. Książkę przeczytałam w zaledwie kilka godzin. Potrafi naprawdę wciągnąć czytelnika w swój świat.

Okładka przypomina okładki harlequinów, tam zazwyczaj jest ukazana zakochana w sobie para. Całują się, obejmują lub są w intymnej sytuacji. Patrząc na oprawę tej książki, na myśl przychodzi mi jeden cytat: "Jeśli chcesz ujrzeć tęczę, musisz dzielnie przetrwać deszcz." Autorem tego cytatu jest Masashi Kishimoto. Aby było więc dobrze i żebyśmy mogli ujrzeć tęczę, musimy przeczekać/pokonać problemy, które spływają na nas niczym deszcz.

Co do tytułu książki, to kompletnie mi on nie pasuje. Jest taki nijaki i mdły i zupełnie nie odzwierciedla tego, co jest w książce. Pokusiłabym się o inną interpretację tytułu. Nie wiem, czy autor chciał nazwać "przypadkiem" Callie, czy Kaydena, a może ich oboje. Może chodzi o ich historie. 

W trakcie naszej egzystencji pojawia się ten jeden przypadek, który zbliża nas do siebie i przez chwilę nasze serca biją tym samym rytmem.

Podoba mi się to, w jaki sposób zostali ukazani bohaterowie. Nie są sztuczni. Nie robią niczego na pokaż. Są autentyczni. Mają trudną przeszłość, z którą walczą każdego dnia. Jednak czy są w stanie pomóc sobie nawzajem? A może ich ścieżki praktycznie się nie przetną? Oboje są skrzywdzeni przez los. On boryka się z przemocą w rodzinie, a ona będzie wspominała dwunaste urodziny, jako jedne z najgorszych. Podobają mi się także bohaterowie poboczni, tacy jak Seth bądź Luke (chociaż o tym pierwszym jest więcej wspomniane).

Callie jest odludkiem. Właściwie stała się nim tuż po swoich urodzinach, które zmieniły całe jej życie. Nie patrzy już na wszystko z radością, lecz ze smutkiem. W jej sercu zagościł strach. I już nie chce być tą samą radosną dziewczyną, którą była do tej pory. Stara się odizolować, jest nazywana dziwolągiem.

Kayden  to futbolista. Wysportowany. Uzdolniony. I zniszczony psychicznie i fizycznie przez ojca tyrana. Tłumi wszystko głęboko w sobie i nie chce, aby ktokolwiek dowiedział się o tym, co wyczynia jego ojciec. 

Na pozór oboje są różni. Jednak i on,i ona próbują uporać się z przeszłością i problemami. Starają się uwolnić od dawnego życia podczas wyjazdu do collegu. Chociaż chcieliby się odciąć od tego wszystkiego, nie mogą zrobić tego z łatwością. Próbują przejść przez to razem. Kayden chce, aby Callie przestała się bać. Natomiast dziewczyna pragnie, aby Kayden znalazł w sobie siłę i nadzieję na lepsze jutro.

Jeżeli mam być szczera, to zaskoczyło mnie zakończenie tej książki. Nie tego się spodziewałam. W zasadzie nie wiedziałam, że jest cały cykl tych książek. Zakończenie wzbudza w nas jeszcze więcej emocji, a autor wystawia nasze nerwy na próbę. Czy sobie z tym poradzimy wiemy tylko my. 

"Przypadki Callie i Kaydena" to nie kolejna opowieść o dwójce nastolatków, którzy zakochują się w sobie i nic poza tym. Łączy ich ból, zarówno psychiczny, jak i fizyczny. To książka o cierpieniu, o życiu wyrzutków, o przemocy w rodzinie, ale także o przyjaźni, uzdrawiającej sile miłości i zaufaniu. Jessica Sorensen porusza trudne kwestie. Szczerze mówiąc dziwie się, że takie książki często są umieszczane jako literatura dla młodzieży. Aczkolwiek książkę polecam z całego serca. Różni się od pozostałych, jednakże historia jest czarująca.


***
Następnym razem możecie liczyć na coś związanego z filmem. Mam dla Was interesującą pozycję do obejrzenia, a zwłaszcza dla tych, którzy lubią filmy historyczne :)

I zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie moje recenzje są poprawnie napisane, niektóre zdania to bełkot sam w sobie, ale myślę, że jak minie trochę czasu, to w końcu wyrobię sobie odpowiedni styl i będziecie je czytać z przyjemnością :)

3. „Zawsze Ty” - Kirsty Moseley

Tytuł: Zawsze Ty
Tytuł oryginalny: Always you
Autor: Kirsty Moseley
Wydawnictwo: Amazon, CreateSpace
Liczba stron: 328
Data wydania: 4 listopada 2012

Książkę "Always you" przeczytałam w jeden, krótki wieczór. Nie wiem do końca czym to było spowodowane. Być może książkę tak lekko się czytało, że nawet nie zauważyłam, że przeczytałam całość. A może to przez to, że była tak nierzeczywista i przesłodzona, że marzyłam, aby jak najszybciej ją skończyć. Chyliłabym się ku temu drugiemu powodowi.

Każdy chyba raz w życiu czytał książkę, gdzie przyjaźń od najmłodszych lat przerodziła się w coś głębszego i bardzo trwałego. Tak było i w tym przypadku.

Riley i Clay przyjaźnili się od dzieciństwa. Zawsze mogli na siebie liczyć, razem spędzali mnóstwo czasu i nie szczędzili sobie przyjacielskich czułości. Akcja rozpoczyna się, gdy Riley wraca do szkoły (nie muszę mówić, że chodzi do niej także Clay, prawda?).

Clay jest chłopakiem idealnym. Troskliwym, słodkim, uroczym, przystojnym i na dodatek gra w szkolnej drużynie futbolowej. Uganiają się za nim wszystkie dziewczyny ze szkoły. Jednak dla  Riley jest tylko dobrym przyjacielem.

Główna bohaterka to nieco zakompleksiona dziewczyna, za którą mimo to "latają" faceci z liceum. Dziewczyna z każdym kolejnym rozdziałem pokazuje coraz większy pazur i temperament. Jednocześnie mam wrażenie, że spadła z księżyca. I to dosłownie. Nie spotkałam się dotąd z bohaterką, która aż tak by mnie irytowała. Riley jakimś cudem w końcu zaczyna dostrzegać, że Clay jest dla niej kimś więcej. On lata za nią jak szczeniak, a ona jest rozbita między nim, a Blakem. Dodatkowo, co jakiś czas, prowadzi ze sobą wewnętrzny monolog i próbuje wbić sobie do głowy, że Clay zawsze będzie jej najlepszym przyjacielem, a ona musi robić wszystko, aby tą przyjaźń trzymać w ryzach.

Powinnaś była zobaczyć swoją twarz. "Do kurwy nędzy, Clay! Jestem przerażona! Sprawdź szafę!" - to było zabawne...

Z każdym kolejnym rozdziałem zastanawiałam się, czy cała ta historia miłosna ma sens. Po zakończeniu doszłam do wniosku, że nie ma go wcale. Jest ewidentnie przerysowana. Praktycznie wszystko w życiu tej dwójki układa się po ich myśli; związek, zabezpieczenie pieniężne, wspólne mieszkanie. Clay nawet snuje plany na przyszłość. Nawet problemy szybko znikają. Akcja toczy się bardzo szybko, w ich życiu zagościła sielanka i nic nie jest w stanie jej popsuć, bo najważniejsze, że ta dwójka jest razem (wyczuwacie ten sarkazm?).

Takie rzeczy nie zdarzają się w prawdziwym życiu. Nikt do końca nie ma zapewnionej przyszłości. Praca na niego nie czeka, nie każdy wygrywa kupę kasy w jednym z kasyn, rodzice nie zawsze akceptują wszystkie możliwe decyzje. Jednak to wszystko znajdziecie w "Always you". Jeśli ktoś z Was szuka przesłodzonej, nierzeczywistej i naciąganej lektury na letni wieczór, to ta pozycja jest dla niego idealna. Jednakże jeżeli cenicie sobie coś więcej niż cukierkowe historie, to nie radzę sięgać po tę książkę. 

Nie do końca zdaję sobie sprawę, co autorka chciała pokazać w tej książce. Miłość nastolatków, która ma szansę przetrwać długie lata? Być może. Jednak to nie książka dla mnie.

Co mogę powiedzieć pozytywnego o "Always you"? Tylko to, że okładka przypadła mi do gustu. Czarna, z dwoma ważnymi elementami z książki; z żółtym tulipanem oraz z obrączkami. Schludna, ale pokazuje najważniejsze rzeczy, nieprzesadzona. I ma swój urok. Czego nie mogę powiedzieć o książce.  Po raz pierwszy zawiodłam się w takim stopniu na lekturze. Spodziewałam się o niebo lepszej historii, w której poszczególne wątki będą jakoś rozwinięte. Niestety z tym się nie spotkałam.

2. „Bądź swoją siłą przez 365 dni w roku” - Demi Lovato

Tytuł: Bądź swoją siłą przez 365 dni w roku
Tytuł oryginalny: Staying strong: 365 Days a Year
Seria: -
Autor: Demi Lovato
Wydawnictwo: Feeria
Liczba stron: 416

Demetrię miałam okazję oglądać na dużym, jak i małym ekranie już od najmłodszych lat, i jej i moich. Zdobyła popularność dzięki serialowi "Słoneczna Sonny" oraz filmom "Camp rock" i "Program ochrony księżniczek". Wyfrunęła spod skrzydeł Disney'a i zajęła się muzyką. 

Sława i narastające konflikty dopadły również Demi. Zniknęła na długie tygodnie i dopiero po jakimś czasie wszyscy dowiedzieli się z czym tak naprawdę borykała się młoda piosenkarka. Sama podzieliła się swoimi problemami z mediami, fanami. Jak sama mówi borykała się z problemami odżywiania, nałogami oraz przyznała, że jest "dwubiegunowa". Jednak to nie wszystko. Aktorka przyznała się także do samookaleczenia, była też dręczona w szkole.

Chociaż Demi wątpiła w poprawę swojego zdrowia, nie tylko fizycznego, los spojrzał na nią przychylnym okiem. Po terapii wróciła do swoich fanów, rodziny, pełna życia i ponownie uśmiechnięta. 

Książka "Bądź swoją siłą przez 365 dni w roku" pokazuje, jak ważna jest wiara w samego siebie. Dzięki niej możemy dowiedzieć się więcej o sobie, a także jesteśmy w stanie zrozumieć jakie problemy dręczą nas samych. Każda strona jest poświęcona jednemu dniowi. Demi dzieli się z nami swoją historią kawałek po kawałku. Motywuje nas także do działania i podejmowania wyzwań. Po każdej refleksji Demi przychodzi czas na nasze osobiste rozmyślania. Autorka przygotowała dla nas szereg celów, które możemy zrealizować. Tym samym z każdym  kolejnym dniem i my stajemy się silniejsi.

Kiedy zamartwiamy się tym, co pomyślą o nas ludzie, pozwalamy im dyktować, jak mamy żyć, a przez to niepostrzeżenie tracimy kontakt z tym, kim jesteśmy.

Piosenkarka motywuje także do działania, nie oczekuje jednak od nas diametralnych zmian. Najważniejsze jest by pokochać samego siebie, z wszystkimi wadami i niedoskonałościami. Dzięki nim stajemy się autentyczni - nie sztuczni.

Demi zawarła w tej książce swoje największe tajemnice. Nie zagłębia się jednak we wszystkie historie. Każdy tekst nie przekracza dwudziestu zdań lecz dodatkowo jest okolony wartościowym cytatem znajdującym się tuż pod datą. 

Staying strong to nie tylko piękny tekst, ale także przepiękna okładka. Gołębie znajdujące się w centralnej części okładki symbolizują m.in pokój i pogodę ducha, a także spokój. Dodatkowo niebieski kolor służy ukojeniu nerwów.

Dzięki tej książce miałam możliwość dowiedzieć się więcej o samej sobie. Zrozumiałam także, że nie muszę się zmieniać, mimo, że inni tego oczekują. Ciągle próbuję zaakceptować wszystkie swoje wady bądź staram się je niwelować do minimum. Nie polecam czytać od razu całej książki. Poświęćcie na czytanie jej cały rok lub chociażby pół. Usiądźcie i zastanówcie się nad swoim życiem, bo nigdy nie wiadomo, czy nie spotka Was coś podobnego. Nie pozwólcie także, aby nadmiar problemów zniszczył Was od środka. Staying strong.

Masz możność zmienić swoje życie przez prostą zmianę perspektywy.
***

Roman Gods Book Tag

To mój debiut jeżeli chodzi o TAGi na blogu. Nominację dostałam na asku, ale uznałam, że tutaj będzie przyjemniej się czytało, bo tam jest limit słów. Do TAGU nominowała mnie Batniss, za co jej serdecznie dziękuję.

Jupiter - najważniejsza książka/seria książek w Twoim zbiorze.
Podejrzewam, ba, ja to wiem, że jest to seria o Harry'm Potterze. Pokochałam ją od początku do końca, wiąże się z nią wiele wspomnień, bo w końcu to od niej zaczęła się moja przygoda z fantastyką. Dlatego też, to właśnie ona jest moim Jupiterem.

Neptun - książka o wątku spokojnym i burzliwym zarazem.
Myślę, że większość książek ma takie wątki i w jakiś sposób się one ze sobą łączą, dlatego też nie jestem w stanie podać konkretnego tytułu książki.

Pluton - książka owiana mrocznym klimatem, wzbudzająca lęk.
"Książę Mgły" - Carlosa Ruiza Zafona? Kocham twórczość tego pana i czasami zastanawiam się skąd on bierze te wszystkie pomysły. Książki są osnute nutką tajemniczości, więc myślę, że to odpowiednia pozycja do tego podpunktu.

Junona - książka kojarząca ci się z domem/rodziną.
"Dzieci z Bullerbyn" - naprawdę! To książka kojarząca mi się z domem, mam do niej wielki sentyment. Taką książką jest także "Harry Potter".

Minerwa - książka, której treść daje do myślenia.
Zazwyczaj po przeczytaniu każdej książki staram się nad nią zastanowić, wyciągnąć  plusy i minusy, bądź też wysnuć głębszą refleksję. Na pewno wszystkie książki o przemocy, o samotności, o stracie, mogłabym tak wymieniać i wymieniać.

Bellona - książka ukazująca wojnę i jej okrucieństwa.
Jest masa takich książek. Na tę chwilę przychodzą mi do głowy trzy tytuły: "Chłopiec w pasiastej piżamie" - Johna Boyne'a, "Paragraf 22" - Josepha Hellera (chociaż ta pozycja akurat wyśmiewa instytucje, jak i całą wojnę), oraz "Kamienie na szaniec"  Aleksandra Kamińskiego. Z innego gatunku, taką książką jest na pewno "Gra o Tron".

Diana - książka, na którą długo i zawzięcie "polowałeś/aś".
Dobrze byłoby, gdyby słowo "polowałaś" było lepiej sprecyzowane, bo nie do końca wiem, o co może chodzić. Czy masz na myśli książkę, której długo poszukiwałam? Czy może taką, za którą nie mogłam się zabrać? Hm, na pewno jest to książka "Klub Dumas", której nie mogłam znaleźć w żadnej księgarni oraz "Zmierzch", za który nie mogłam się w ogóle wziąć.

Apollo - najlepsza piosenka przedstawiona w książce.
Nie przychodzi mi do głowy żaden tytuł, w której byłoby dużo piosenek i która szczególnie wryłaby mi się w pamięć, więc na chybił trafił powiem, że jeżeli chodzi o książkę to "50 twarzy Grey'a", ale konkretnego tytułu nie jestem w stanie podać, bo było tam wiele wymienionych utworów.

Wenus - książka, w której jest stanowczo za wiele miłości.
Jak Boga kocham - wszystkie harlequiny. Przeczytałam kilkanaście i tam są historie niczym z bajki. Krótkie, bo krótkie, niektóre nawet przyjemnie się czyta, ale wszystko kończy się Happy Endem, a główni bohaterowie nie mogą bez siebie żyć.

Wiktoria - książka opowiadająca o wielkim zwycięstwie (interpretacja dowolna)
Śmiem stwierdzić, że takimi książkami są "Na krawędzi nigdy" oraz (tak znów) "Harry Potter i Insygnia Śmierci". W Harrym, jak to w Harrym jest mowa o pokonaniu zła, czyli Voldemorta. Natomiast w "Na krawędzi nigdy" chodzi o inny rodzaj zwycięstwa, ale nie mam zamiaru spoilerować.


***
Nie mam zamiaru nikogo nominować. Jak ktoś chce wypełnić taki TAG, to serdecznie zapraszam (; W weekend pojawi się kolejna recenzja. W razie wątpliwości - pytajcie.

1. „Zaplątani” Emma Chase


Tytuł: Zaplątani
Tytuł oryginalny: Tangled
Cykl: Tangled
Autor: Emma Chase
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 384

Co Wam przychodzi na myśl, gdy słyszycie tytuł "Zaplątani"? Mi na początku kojarzył się wyłącznie z filmem animowanym i z uroczą dziewczyną o nieproporcjonalnie długich, blond włosach. Tak, mam tutaj na myśli historię Roszpunki z filmu Disney'a. Jednak "Zaplątani" Emmy Chase to zupełnie inna historia.

Sięgnęłam po tę książkę z dwóch powodów. Po pierwsze - wiele osób zachwalało ją, więc postanowiłam sama ją ocenić, a po drugie - już sam opis niezwykle mnie zainteresował. Najzabawniejsza i najbardziej seksowna książka, jaką w życiu czytaliście! Właśnie takie słowa możemy zobaczyć na okładce Zaplątanych. Do przeczytania książki zachęca także okładka utrzymana w tonacji biało-czerwonej. Nie należy może do najoryginalniejszych okładek, ale przyciąga uwagę czytelnika. „Zaplątani” jest pierwszą częścią trylogii Tangled autorstwa Emmy Chase.

Na początku może się wydawać, że to kolejna, nudna historia, która opowiada o romansie przystojnego i pewnego siebie biznesmena z czarującą pracownicą. Nie mamy tu jednak do czynienia z uległą kobietą, która po kilku stronach książki rzuca się na faceta i całkowicie się mu podporządkowuje. To tylko pozory. Głównego bohatera poznajemy w chwili, gdy „choruje”. Jest to specyficzny rodzaj choroby. Wszyscy zastanawiają się, co się stało z playboyem. Na ratunek przychodzi siostra Drew, Alexandra oraz najlepszy przyjaciel Matthew. Bohater w końcu wyznaje dlaczego chowa się w mieszkaniu. A ten powód ma na imię Kate. Katherine Brooks to ambitna, inteligenta i piękna kobieta, która wie czego chce, a na pierwszym miejscu stawia karierę. Nie ulega czarowi Drew, który w jeden tydzień potrafi zaliczyć dziesięć kobiet. Staje się dla niego wyzwaniem i jego heroiną. Aż w końcu powoli, krok po kroku, doprowadza tego aroganckiego mężczyznę do ruiny. Ale tylko do czasu. Bowiem Drew nie zamierza się poddać. Co zrobi?

Dosyć rzadko spotykam się z książkami, których narratorami są mężczyźni. Dodatkowo Drew, główny bohater i narrator, czaruje swoje czytelniczki. Mogę posunąć się nawet do stwierdzenia, że na swój zaplątany sposób z nami flirtuje. Wyjaśnia sposób rozumowania mężczyzn, ich codzienne zajęcia i główne zainteresowania. Ciągle uświadamia nam - czytelniczkom - że faceci dzień w dzień myślą o seksie. Pokazuje to na samym sobie.

"Zaplątani" to dowcipna, pełna humoru opowieść pewnego siebie mężczyzny, który stracił głowę dla koleżanki z pracy. Nie można porównywać tej książki do typowego romansu. Dzięki humorowi przenosi tę pozycję na górny szczebel i daje jej mocnego plusa. Kate i Drew to para rzadko spotykana. Oboje mają cięty język, nie brakuje wzajemnego dogryzania i ciętych ripost. Jednak coś sprawia, że ciągnie ich do siebie. Co? Musicie sami się przekonać.

- Poważnie, Kate, myślałem...

- Nigdy nie przestaniesz mnie zadziwiać.

Przyznam szczerze, że po tej części nie liczyłam na nic zaskakującego. Spodziewałam się nudnej jak flaki z olejem historii, opowiedzianej z perspektywy kobiety, która ma problem sama ze sobą. Pomyliłam się co do niej w stu procentach. Historia pozytywnie mnie zaskoczyła, nie była nudna lecz zabawna. Autor nie przesadził ze śmiesznymi dialogami pomiędzy bohaterami, nic nie wydaje się być naciągane. Wręcz przeciwnie. Książka jest niezwykle lekka, a każde kolejne słowo pochłania się z przyjemnością. Mogę więc śmiało przyznać, że „Zaplątani” to książka warta uwagi. Odbiega od typowego romansu, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Polecam ją każdemu, kto lubi się pośmiać, a z drugiej strony nie ma oporów przed czytaniem wątków erotycznych.


***
Pierwsza recenzja za mną. Mam nadzieję, że wybaczycie mi błędy (:

Dylematy 18-latki, czyli słowem wstępu

     
źródło: behance.net
     Wstęp będzie krótki. I treściwy. Przynajmniej się postaram, aby taki był. Nie jestem wybitną pisarką, popełniam masę błędów, ale chciałam założyć tego bloga, aby dzielić się swoimi recenzjami na temat przeczytanych książek oraz obejrzanych filmów.

Każdy początek jest niezręczny - Novalis.

     Mówi się, że początki są najtrudniejsze. Owszem. Powiem szczerze, że przez dłuższą chwilę zastanawiałam się czy wybrać same recenzje książek czy filmów. W końcu stanęło na tym, że postanowiłam poświęcić bloga obu tym rzeczom. Myślę, że podołam. 
     Nie mogę obiecać regularnych postów. To zależy od mojego czasu wolnego, od przeczytanych książek czy obejrzanych filmów. Wszystko ma swój czas. I w przypadku postów tego bloga również tak będzie. 
     Mam jednak nadzieję, że nie zniechęcę wszystkich do tego bloga i ktoś tu w końcu zajrzy. Zabieram się za recenzję "Zaplątanych", więc możecie spodziewać się jej jeszcze w tym tygodniu.


© Agata | WS.