16 grudnia 2017

„Until November” Aurora Rose Reynolds

Tytuł: Until November
Tytuł oryginalny: Until November
Cykl/seria: Until (tom 1)
Autor: Aurora Rose Reynolds
Tłumaczenie: Olga Kwiecień
Wydawnictwo: Editio Red
Liczba stron: 250
Data wydania: 6 października

November po wypadku postanawia przeprowadzić się do ojca. Ma też dość egoistycznej, rujnującej jej życie matki. Zostawia za sobą dawne życie i szuka schronienia u drugiego rodzica. Pragnie jedynie chwili wytchnienia i odrobiny spokoju. Zaczyna pracować jako księgowa w klubie prowadzonym przez jej rodzinę. Poznaje Ashera, który jest tam ochroniarzem. Mężczyzna od początku ją intryguje, ale jednocześnie niesamowicie działa jej na nerwy. November zdaje sobie sprawę, że może zbyt mocno namieszać w jej życiu, jednak nie potrafi mu się oprzeć. Czy pozwoli, aby panujące między nimi napięcie w końcu pękło? Co zrobi kobieta, kiedy przeszłość o sobie przypomni?

Po tak zachęcającym opisie można spodziewać się ekscytującej, pełnej emocji i trzymającej w napięciu historii, od której nie będzie można się oderwać. Jednak gdy w końcu sięgnęłam po książkę i im bardziej zaczęłam się w nią zagłębiać, tym większe czułam znużenie i zażenowanie. Zdałam sobie sprawę, że historia zawarta w Until November jest mdła, nijaka i pełna absurdów. Początkowo nic nie zapowiadało tak rozczarowującej lektury, jednak im dalej brnęłam, tym było gorzej. Until November to pierwszy tom serii Until wydawanej przez wydawnictwo Editio. Każda część jest poświęcona innemu bohaterowi.

Na pewno nie można powiedzieć, że nie ma w tej książce akcji — jest, ale co z tego, skoro każde z wydarzeń nie jest na tyle rozwinięte, by czytelnik mógł się nim zainteresować? Autorka pisze streszczenia różnych wydarzeń, ale w żaden sposób ich nie rozwija i nie angażuje czytelnika, zachęcając go do poznania dalszej historii. Tempo akcji jest zastraszająco szybkie, co nie sprawdza się w książce liczącej mniej niż 300 stron, zwłaszcza że autorka zawarła w niej naprawdę wiele wydarzeń, które nie mają szansy bardziej się rozwinąć. Książka przypomina typowy harlequin — jest krótka, bo liczy zaledwie 250 stron, wszystkie wydarzenia płyną bardzo szybko, a dodatkowo większość wątków jest potraktowana po macoszemu. Co więcej, Until November jest strasznie cukierkowa i nijaka.

Bohaterowie stworzeni przez Aurorę Reynolds są papierowi i całkowicie pozbawieni charakteru. Brakuje im motywacji do działań, jak również wiarygodności. November od samego początku jest wpatrzona w Ashera, który wbrew temu, co próbuje pokazać autorka, jest postacią pozbawioną wszelkich zahamowań. Zachowujący się niczym jaskiniowiec, prawie trzydziestoletni mężczyzna, nie odstępuje na krok swojej wybranki, ograniczając maksymalnie jej swobodę i zdolność do komunikowania się oraz spotykania z innymi ludźmi (szczególnie z płcią przeciwną). Traktuje ją jak swoją własność i choć November początkowo próbuje mu się sprzeciwiać, w ostatecznym rozrachunku robi wszystko, co każe Asher, podporządkowując swoje życie jego zachciankom. Brakuje mi tu konkretnego zagłębienia się w psychikę bohaterów oraz uwydatnienia ich cech.

Autorka zbyt mocno skupiła się na głównych postaciach, przez co całkowicie zapomniała o pozostałych bohaterach oraz o wielu wątkach, które rozpoczęła, ale nie była w stanie poświęcić im wystarczającej uwagi. Początkowo mamy okazję poznać rodzinę November, ale z każdą kolejną stroną pojawia się o nich coraz mniej wzmianek. Podobnie jest z bliskimi Ashera, co działa całkowicie na niekorzyść Until November, ze względu na to, że czytelnik czuje się znudzony powtarzającymi się, schematycznymi scenami, w których uczestniczą wyłącznie November i Asher. Samą relację oraz rodzące się uczucie (choć tu bardziej mowa o nagłym pojawieniu się uczucia znikąd) określiłabym mianem pomieszania z poplątaniem. Reynolds rzuca bohaterów w wir namiętności, jednak żaden opis czy dialog nie pozwala poczuć tych uczuć, które nimi targają. Brakuje dynamiki, dzięki której czytelnik mógłby obserwować kolejne etapy, w których znajdowały się postacie. Związek po prostu istnieje, ale nie wzbudza żadnych emocji.

Książka daje złudne nadzieje na elektryzujący romans, stopniowo rodzący się między parą głównych bohaterów. W rzeczywistości czytelnik otrzymuje rozmemłaną, przepełnioną banalnymi rozwiązaniami historię, która jest kompletnie oderwana od rzeczywistości. Styl autorki nie zachwyca, język jest prosty, niezbyt wyszukany, a co najgorsze — w tekście można natknąć się na wiele powtórzeń. Czytelnik ma wrażenie, że czyta wciąż o tym samym, a Reynolds nie potrafi stworzyć opisów, które dawałyby jakiekolwiek wyobrażenie o miejscu czy bohaterach, z którymi ma styczność. 

Until November to książka, która miała szansę umilić wieczór miłośnikom literatury kobiecej, jednak Aurora Rose Reynolds zupełnie nie wykorzystała jej potencjału. Stworzyła do bólu przewidywaną, przesłodzoną historię, w której absurd goni absurd. Jak widać interesujący pomysł to nie wszystko — należałoby go jeszcze dobrze wykorzystać.

***
Za egzemplarz i możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Editio Red.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia